Dodatkowe koszty będą wynikiem nie tylko źle napisanej ustawy, na podstawie której od lutego 2011 roku mają ruszyć redukcje. Wezmą się też stąd, że rządowi od dwóch lat wciąż nie udało się przygotować przepisów przyznających urzędnikom rekompensaty za nadgodziny. Mogą więc oni nie tylko skarżyć do sądu tryb zwolnienia, ale także domagać się odszkodowań za pracę ponad wymiar.

Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, nie mają wątpliwości, że urzędnicy będą te sprawy wygrywać. Wystarczy, że odwołując się do sądu pracy, zakwestionują kryteria zwolnień. Na pewno będą one niejasne i nieobiektywne, bo mają je wprowadzać dyrektorzy poszczególnych urzędów. Zwolniony urzędnik może żądać nie tylko odszkodowania, ale również wynagrodzenia za pozostawanie bez pracy oraz przywrócenia do niej.

Ale na tym nie skończą się pozwy przeciw urzędom. Zredukowane osoby mogą też egzekwować pieniądze za brak rekompensat za nadgodziny. Szef służby cywilnej od kwietnia 2009 roku nie uzgodnił nawet założeń do nowelizacji ustawy o służbie cywilnej. Miała ona wprowadzić rekompensatę za nadgodziny w zwiększonym wymiarze czasu wolnego. Obecnie urzędnik, który pracuje ponad wymiar, otrzymuje dokładnie tyle samo czasu wolnego, ile nadgodzin przepracował.

Jak sprawdziliśmy, założenia ustawy będą rozesłane do konsultacji dopiero w przyszłym roku. Od dziesięciu lat o zmianę tych przepisów upomina się Komisja Europejska. Rząd w przygotowanych w styczniu tego roku założeniach (które trafiły do zamrażarki) przyznał, że ustawę trzeba zmienić. I deklarował, że nowe przepisy będą obowiązywać od stycznia 2011 roku. Zapewnił też o tym KE.

Prawnicy wskazują, że to szansa dla zwalnianych urzędników. Mogą domagać się przed sądem odszkodowania od Skarbu Państwa za brak rekompensat za nadgodziny.

– Jeżeli szkoda wynika z niewydania aktu prawego przez państwo, można domagać się odszkodowania w postępowaniu cywilnym za okres trzech lat – mówi dr Stefan Płażek, adwokat, adiunkt Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Tak też uważa prof. Małgorzata Gersdorf, sędzia Sądu Najwyższego. Tłumaczy, że urzędnicy mogą domagać się do Skarbu Państwa odszkodowania za opieszałość rządu.