Urząd przedstawił we wtorek na konferencji prasowej raport z wyników kontroli 157 urządzeń do opalania, dokonanej przez Inspekcję Handlową w II i III kwartale 2010 r. Łukasz Bystrzyński z UOKiK podkreślił, że 83 proc. z tych urządzeń miało przekroczoną normę natężenia promieniowania ultrafioletowego (UV), w skrajnych przypadkach nawet sześciokrotnie.

"Można zauważyć jednak pewną poprawę, bo w II kwartale mieliśmy około 90 proc. przekroczeń, a w III - około 70 proc." - powiedział Bystrzyński. Dodał, że pełnej kontroli laboratoryjnej poddano 18 urządzeń i wszystkie miały przekroczoną normę. W rezultacie zakazano używania pięciu typów urządzeń w solariach.

Bystrzyński przypomniał, że pierwszą kontrolę solariów przeprowadzono w 2008 i 2009 r. przy okazji zmiany unijnych norm i jej wyniki okazały się na tyle złe, że zdecydowano się ją powtarzać corocznie. W całej UE skontrolowano wtedy 500 urządzeń i stwierdzono przekroczenie norm natężenia promieniowania ultrafioletowego w 80 proc. przypadków. W Polsce poddano wtedy pełnej kontroli laboratoryjnej 12 łóżek opalających i wszystkie miały przekroczone normy - podkreślił.

Wiceprezes UOKiK Małgorzata Kozak wyjaśniła, że tegoroczne badania solariów jeszcze się nie zakończyły, ale cząstkowe wyniki okazały się tak "zatrważające", że Urząd zdecydował się je przedstawić już teraz. Zapewniła, że dobór próby urządzeń do kontroli został przeprowadzony w taki sposób, by pokryć jak największą część rynku.

"Gdyby to było kompletnie niebezpieczne, to byłoby całkowicie zabronione. Ale to sposób, w jaki my korzystamy z tych urządzeń przekłada się na stan naszego zdrowia. Kontrole nie zastąpią zdrowego rozsądku" - podkreśliła.

Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Inspekcji Handlowej Grzegorz Wrzosek mówił, że właściciele wszystkich kontrolowanych solariów byli uprzedzeni o kontrolach. Zaznaczył, że ostatnio na Mazowszu przekroczenie normy stwierdzono w 19 z 22 skontrolowanych urządzeń. Jego zdaniem, wyniki jasno pokazują, że koniczne są dalsze kontrole.

Dermatolog z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, dr Joanna Narbutt podkreśliła, że nie ma czegoś takiego jak bezpieczne opalanie. "Dodatkowe eksponowanie skóry na promieniowanie UV ze sztucznych źródeł po prostu jest niezdrowe. Światowa Organizacja Zdrowia wpisała promieniowanie ultrafioletowe na listę kancerogenów, czyli uznała je za czynnik bezpośrednio sprawczy w rozwoju nowotworów skóry" - podkreśliła.

Dodała, że w ciągu kilkudziesięciu lat na świecie odnotowano ponad 80-proc. wzrost zachorowań na nowotwory, które głównie wywołuje kumulowanie się naturalnych i sztucznych dawek UV.

"Konieczne są kampanie edukacyjne, głównie wśród młodych ludzi, a - niestety - przede wszystkim wśród młodych kobiet. W pewnych środowiskach panuje moda na +zdrową opaleniznę+. Jest to nieprawidłowe pojęcie atrakcyjności i powinniśmy absolutnie z tym walczyć" - powiedziała Narbutt. Jej zdaniem, świadomość społeczną szkodliwości zjawiska podnosi nagłaśnianie takich danych, jak wyniki kontroli solariów.