Możliwości jest bardzo wiele, można zostać Mikołajem, Aniołkiem, Elfem czy nawet Diabłem. Jeśli jednak ktoś nie lubi pracować w przebraniu, może poszukać innych zajęć, takich jak pomoc przy sprzedaży choinek czy karpi lub przy pakowaniu prezentów. Istnieje również możliwość zatrudnienia się na przykład w fabryce bombek świątecznych lub przy odławianiu karpi. Obok zalet – głównie w postaci dodatkowego zarobku –  świąteczne zawody mają również swoje wady: są sezonowe. Cenna wskazówka: poszukiwanie pracy najlepiej rozpocząć już w listopadzie, ponieważ wtedy pojawia się najwięcej ogłoszeń i najłatwiej znaleźć świąteczną pracę.

Święty Mikołaj w akcji – nawet „last-minute”

Wydawać by się mogło, iż praca jako św. Mikołaj nie jest zbyt wymagająca – nic bardziej mylnego. Zawód ten wymaga bardzo dobrego przygotowania zarówno pod względem obowiązującego stroju, jak i niemałych umiejętności. Najważniejszy jest strój  - musi być schludny i co ważne wytrzymały, ponieważ często narażony jest na kontakt z małymi dziećmi. Czerwony kostium i czapka to nie wszystko - nie należy zapominać o brodzie, ciepłych butach, worku na prezenty i oczywiście odstającym brzuchu. Taki sztuczny można zrobić z waty już za 20 zł lub też wykorzystać „atuty” swojego ciała. Każdy współczesny św. Mikołaj powinien mieć prawo jazdy oraz własny środek transportu.

Wbrew pozorom kwestia wieku nie ma znaczenia – w najgorętszym sezonie potrzebne są wszystkie ręce do pracy. Mile widziani są panowie po pięćdziesiątce, jak i młodzi studenci. Pierwsza grupa ze względu na większą wiarygodność, druga natomiast z powodu większej dyspozycyjności i łatwości nawiązywania kontaktu z dziećmi.  W tym zawodzie najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Praca Mikołaja wymaga otwartości, dobrej komunikacji, a co najważniejsze, cierpliwości i wysokiej odporności na stres - dzieci są bardzo wymagającymi klientami. Należy również wykazać się umiejętnościami niemalże dziennikarza śledczego, aby dowiedzieć się czy dziecko było grzeczne, czy też nie.

Dobry Mikołaj powinien być na bieżąco z trendami obowiązującymi w przedszkolach i szkołach, żeby wiedzieć jakie piosenki oraz wierszyki są najpopularniejsze w danym roku szkolnym. Do lamusa odeszło już Lego, Barbie czy Kubuś Puchatek. Dzisiaj bez znajomości bohaterów „W.I.T.C.H”, „Hannah Montana” czy „G-Force”, św. Mikołaj może nie być atrakcyjny na rynku pracy.

Taka specjalistyczna wiedza jest dobrze opłacana – koszt wizyty waha się od 60 do 100 zł za około 30 minut. Istnieje też specjalna mikołajowa opcja „last-minute”, czyli wizyta zamówiona w ostatniej chwili, np. w Wigilię. Jej koszt jest jednak ponad dwukrotnie wyższy – waha się od 150 zł do około 300 zł. Mikołaj pracuje głównie wieczorami i wczesną nocą – być może stąd wynika fakt, że bardzo często pracuje „na czarno”. Wszystko co dobre, szybko się kończy – sezon na Mikołaja to tylko dwa dni w roku:  6 i 24 grudnia. W międzyczasie można znaleźć pracę w supermarketach, gdzie dzieci mogą osobiście powiedzieć św. Mikołajowi, co chcą dostać. Jednak tutaj stawki są dużo niższe (około 10 zł za godzinę). Rekompensatą jest jednak uśmiech na twarzach dzieci, które złożyły zamówienie na prezenty.  

Aniołki pilnie poszukiwane            

Jeśli za względu na płeć nie możemy zostać św. Mikołajem – nic straconego. Pracodawcy oferują nam szerokie spektrum  możliwości. Tak zwani animatorzy mogą pracować jako Elfy, Śnieżynki, chodzące choinki, dzwoneczki i inne ozdoby świąteczne czy też pasterze w Szopce Betlejemskiej. Z listy „kostiumowych prac” ciekawie prezentuje się  iście diabelskie zajęcie – praca Aniołka w supermarketach.

Wymagania są jednak wysokie – dobra aparycja, długie włosy, białe zęby, zadbana cera, wysoki wzrost oraz perfekcyjny makijaż, ale przede wszystkim chęć do pracy. I coś bardziej przyziemnego, czyli ważna legitymacja szkolna lub studencka – bez tego nawet sama Claudia Schiffer nie mogłaby podjąć tej pracy.Do obowiązków Aniołka należy chodzenie po supermarkecie (około 4 - 5 godzin dziennie) i nakłanianie klientów do zakupu opłatków. Aniołki pracują  na zmiany zarówno rano, popołudniami jak i wieczorami przez 7 dni w tygodniu. Aniołek podpisuje umowę zlecenie (wynagrodzenie zależy od czasu pracy, ale i od efektywności sprzedaży).

Okres pracy to czas przedświąteczny, czyli od 1 aż do 23 grudnia. Co ważne, na Aniołki jest duże zapotrzebowanie– w samej tylko Warszawie rokrocznie potrzebnych jest ich około 70. Zajęcie Aniołka ma swoje plusy i minusy. Wymaga sporo wysiłku fizycznego – noszenie koszyka, jak i skrzydeł do lekkich zajęć nie należą. Co więcej, nawet święty może stracić cierpliwość, gdy po raz kolejny panowie, zwabieni atrakcyjną aparycją Aniołka, chcą się umówić na randkę, a nie kupić opłatek. Ludzie w supermarketach często mylą opłatkowe Aniołki ze swoimi Aniołami Stróżami i pytają się gdzie można znaleźć dany sklep, gdzie jest najbliższy bankomat lub wyjście na parking.

Są też jednak plusy – jak mówi jeden z Aniołków: „ochroniarz z galerii handlowej przynosił mi codziennie cukierki, a ludzie uśmiechali się na mój widok”. Praca przy karpiach i choinkachJeśli jednak nie chcemy pracować w przebraniu, okres przedświąteczny stwarza liczne możliwości do podjęcia innego typu zajęcia. Niestety w większości przypadków trzeba się nastawić na ciężką, fizyczną pracę, niekoniecznie dobrze płatną. Jednym z najbardziej popularnych zajęć jest pomoc przy karpiach, zarówno przy ich hodowli, karmieniu jak i odławianiu.

Jednak jest to zazwyczaj praca całoroczna, gdzie najwięcej rąk do pracy potrzeba w okresie jesiennym, dlatego przed świętami bardzo sporadycznie pojawiają się oferty pracy. Większe szanse na zdobycie pracy mają zawodowi kierowcy odpowiedzialni za transport karpi specjalnymi samochodami wyposażonymi w baseny i tlen.Jeśli chcemy pracować przy rybach, to liczne miejsca pracy oferują supermarkety.

Jest to jednak zajęcie mało wdzięczne ze względu na niezbyt przyjemny zapach ryb oraz specyfikę tego zawodu. Namioty z karpiami ustawione są zazwyczaj na zewnątrz, gdzie panuje niska temperatura. Nie jest to praca dla miłośników zwierząt, a już zwłaszcza ryb, ponieważ są one pakowane do plastikowych worków bez tlenu i bardzo często przetrzymywane w złych warunkach. Często zdarza się, iż klienci proszą o zabicie karpia na miejscu – być może dlatego do podjęcia tej pracy wymagane jest ukończenie 18. roku życia. Obowiązkowa jest również ważna książeczka sanepidu, mile widziani są ludzie o stalowych nerwach i dużej odporności na stres. Co do zarobków - są raczej niskie - wahają się od 8 zł do 10 zł brutto.     

Innym świątecznym zawodem jest sprzedawca choinek. Wymagania to co najmniej wykształcenie średnie, umiejętność obsługi kasy fiskalnej, wysoka komunikatywność, łatwość w nawiązywaniu kontaktów z klientami. Co ciekawe, warunkiem koniecznym jest zaświadczenie o niekaralności. Do obowiązków sprzedawców bardzo często należy też otwieranie i zamykanie placu sprzedaży, dbanie o ekspozycję towaru oraz raportowanie wyników sprzedaży. W zamian pracodawcy oferują umowę zlecenie (stawki bardzo podobne jak w przypadku sprzedawców karpi) oraz możliwość kontynuacji pracy w następnych latach.

Świąteczny asystent nie może być tani

Jeśli nie chcemy pracować w przebraniu, ani przy sprzedaży karpi lub choinek, możemy podjąć pracę przy pakowaniu prezentów oraz paczek świątecznych. Wymagania są dużo skromniejsze - wystarczy być komunikatywnym i dyspozycyjnym oraz wykazywać minimalne skłonności manualne. W zależności od firmy mogą pojawić się dodatkowe warunki takie jak status studenta lub ukończona szkoła średnia. Stawki wahają się od 8 do 11 zł za godzinę.

Rynek pracy dostosowuje się do potrzeb klientów. Nie wszyscy mają czas na zakup świątecznych prezentów, nie wszyscy lubią chodzenie po sklepach. Z pomocą przychodzi osobisty asystent świąteczny. Taka osoba w zależności od potrzeb może towarzyszyć i doradzać przy wyborze prezentów lub też sama wybrać prezenty dla naszych najbliższych. Nie jest to jednak tania usługa. Ceny wahają się od 80 do 150 zł za godzinę w  zależności od wielkości miasta i liczby godzin poświęconych na zakupy. Praca asystenta świątecznego nie jest jednak łatwa.

Trzeba doskonale orientować się, jakie artykuły proponują poszczególne sklepy, wiedzieć jak ominąć przedświąteczne kolejki przy kasach oraz – co najważniejsze – utrafić w gusta klientów, co nie zawsze jest zajęciem łatwym.     Rynek pracy na święta Bożego Narodzenia stwarza wiele możliwości.

Bardzo często sklepy zatrudniają dodatkowych pomocników na święta, ponieważ ruch w sklepach znacząco wzrasta i brakuje rąk do pracy. „Świąteczny szał” trwa do 24 grudnia. W okresie między świętami a Nowym Rokiem można jeszcze znaleźć pracę przy sprzedaży sztucznych ogni i fajerwerków, jednak w styczniu koniunktura załamuje się. Może to jednak zmienić 6 stycznia, który od 2011 roku będzie dniem ustawowo wolnym od pracy z okazji święta Trzech Króli. Być może powstanie tradycja przyjmowania Trzech Króli, tak jak dzisiaj gości się Mikołaja, a w supermarketach będzie można kupić złoto, kadzidło i mirrę?