W końcu sierpnia premier Donald Tusk mówił, że w 2011 r. możliwe jest przejście z waloryzacji procentowej na kwotową. Natomiast kilka dni temu minister Fedak mówiła w radiu TOK FM, że od przyszłego roku możliwa będzie waloryzacja naprzemienna. W poniedziałek szefowa resortu pracy powiedziała PAP, że "na razie nie ma jednak takich planów; jest to jedynie jakaś możliwość".

"Założenie nowego systemu emerytalnego jest takie, by większą emeryturę miała osoba, która więcej zarabiała i dłużej pracowała. Jednak najniższe emerytury i renty są u nas bardzo niskie, stąd pomysł, że być może lepiej byłoby co jakiś czas, co kilka lat, zrobić waloryzację kwotową, żeby wyrównać jakoś dysproporcje w świadczeniach i zachować ich realną wartość" - powiedziała Fedak. Dodała, że widzi konieczność jak najszybszego podwyższenia najniższych rent i emerytur.

Od 1 marca 2010 r. najniższa emerytura, renta z ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy oraz renta rodzinna, wynoszą 706 zł 29 gr. brutto. Najniższa renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy wynosi 543 zł 29 gr.

Waloryzacja, czyli podwyżka rent i emerytur, następuje każdego roku w marcu

Minister pracy wyjaśniła, że gdyby emerytury i renty waloryzowano raz procentowo, a raz o konkretną kwotę, o którą zostałyby one podniesione wszystkim emerytom i rencistom, to właśnie wtedy waloryzacja byłaby naprzemienna. Dodała jednak, że nie jest to żaden oficjalny pomysł czy plan rządu.

Jak zaznaczyła Fedak, "waloryzacja kwotowa byłaby niezbyt zgodna z nowym systemem, gdyż spłaszczałaby świadczenia, niezależnie od tego jak długo ktoś pracował i jakie uzyskiwał wynagrodzenie".

Waloryzacja, czyli podwyżka rent i emerytur, następuje każdego roku w marcu. Jest przeprowadzana z urzędu przez ZUS, który sam oblicza nowe, wyższe stawki świadczeń. Wielkość waloryzacji zależy od wysokości rocznej inflacji w roku poprzednim oraz od wskaźnika wzrostu płac w przedsiębiorstwach. Waloryzacja rent i emerytur na 2010 r. wyniosła 4,62 proc.