Zaprezentowała je wczoraj Katarzyna Hall, minister edukacji narodowej, związkom zawodowym, samorządom i dyrektorom szkół. Wybrała je spośród propozycji, jakie przedstawili jej członkowie zespołu ds. statutu zawodowego nauczycieli, który pracuje nad zmianami w KN.

Wczoraj termin jej pracy został wydłużany do końca czerwca 2011 roku. A to w praktyce przekreśla możliwość wejścia w życie jakichkolwiek zmian od nowego roku szkolnego.

Nie podobają się one oświatowym organizacjom związkowym. Akceptują je natomiast samorządy.

– To są jednostronne propozycje, które forsują samorządy. Żadna z nich nie zyskała akceptacji całego zespołu, w tym związków zawodowych – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Mimo oporu związków przy poparciu samorządów wybrane propozycje mogą w przyszłym roku stać się założeniami do nowej ustawy – Karta nauczyciela. Rząd chce m.in. umożliwić samorządom i dyrektorom szkół swobodniejsze zarządzanie kadrami w szkołach. Dyrektor nie musiałby już po roku pracy zatrudniać nauczyciela na czas nieokreślony. Przyszły nauczyciel odbywałby staż w trakcie studiów, który zakończony byłby egzaminem. Na taki staż zgadzają się nawet związki. Protestują jednak przeciw temu, aby nauczyciel kontraktowy pracował sześć lat, zanim otrzyma umowę na czas nieokreślony. Nie chcą też, aby o otrzymaniu mianowania decydowali uczniowie, rodzice i inni pedagodzy.

Propozycje zespołu przewidują też, że dopiero po 20 latach pracy pedagog mógłby się ubiegać o awans na najwyższy stopień zawodowy – nauczyciela dyplomowanego. Obecnie wystarczy tylko 10 lat pracy w szkole, aby go otrzymać.

– Opóźnienie ścieżki awansu ma tylko na celu wprowadzenie oszczędności dla samorządów i budżetu – mówi Ryszard Proksa, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Jego zdaniem propozycja, aby w szkole nie było więcej niż 30 proc. nauczycieli dyplomowanych, może doprowadzić do zwalniania nauczycieli i blokady awansu pozostałym.

Wśród propozycji jest też określenie podział pracy na nauczycieli przy tablicy i tych pozostałych, np. pedagoga szkolnego lub świetlicowego. Ta ostatnia grupa miałaby mniejszą liczbę dni wolnych w postaci ferii lub wakacji.

Z kolei tzw. nauczyciele uczący przedmiotów, z których są przewidziane egzaminy, mogliby pracować krócej (np. nauczyciel języka polskiego). W pozostałych przypadkach istniałaby możliwość indywidualnego zwiększenia pensum dla nauczycieli. Samorządy mogłyby samodzielnie określać im zasad wynagradzania przy zagwarantowaniu minimalnych wynagrodzeń w poszczególnych grupach awansu zawodowego.

Zespół w najbliższych miesiącach będzie więc pracował nad proponowanymi zmianami. System awansu i wynagradzania ma dyskutować z ministrem finansów oraz nauki i szkolnictwa wyższego.