Takie zapowiedzi to efekt obniżenia puli środków z Funduszu Pracy na aktywizację bezrobotnych. W 2011 roku (w porównaniu z tym) powiatowe urzędy pracy (PUP) otrzymają o ponad połowę mniej pieniędzy na ten cel (zamiast 7 mld zł, 3,2 mld zł).

Tak radykalne obcięcie środków na aktywizację, zdaniem przedstawicieli PUP, spowoduje nie tylko wyhamowanie działań, które mają pomagać bezrobotnym w poszukiwaniu zatrudnienia. Przełoży się również na politykę kadrową w urzędach pracy. Już nie przyjmują bezrobotnych na staż, który ci mogą odbyć w urzędzie. Wtedy bowiem musieliby płacić im stypendium nawet przez rok, bo tyle maksymalnie może trwać staż.

– Musielibyśmy je finansować z pieniędzy, które dostaniemy w przyszłym roku. A tych będzie przecież mniej niż w tym – mówi Grażyna Wójcik, dyrektor PUP w Wieruszowie.

Również te staże, które kończą się w tym roku (np. w grudniu), nie są przedłużane. Stażyści więc z powrotem trafiają do rejestru bezrobotnych. Część dyrektorów urzędów pracy zapowiadają również przesunięcia pracowników między poszczególnymi działami.

– W razie zaistnienia takiej potrzeby będziemy zwiększać liczbę pracowników zajmujących się usługami rynku pracy kosztem innych działów urzędów – mówi Iwona Olczak, dyrektor PUP nr 2 w Łodzi.

Zdaniem Grażyny Wójcik, dzięki ewentualnej reorganizacji pracy urzędników więcej bezrobotnych będzie mogło liczyć na lepszą pomoc związaną z doradztwem zawodowym.

Według Stanisława Dydusiaka, dyrektora PUP w Tarnowie, w tych urzędach, gdzie pieniędzy na aktywizację może zabraknąć już w połowie przyszłego roku, niewykluczone są zwolnienia. Dotkną one przede wszystkim pracowników działów aktywizacji. Redukcje mogą mieć miejsce również w PUP w Raciborzu. Jak twierdzi Edmund Stefaniak, jego dyrektor, niewykluczone, że zwolnionych zostanie czterech spośród 30 pracowników z wydziału instrumentów rynku pracy.