Dzisiaj Sejm ma głosować nad nowelizacją ustawy o finansach publicznych. Wczoraj odbyło się jej drugie czytanie. Przewiduje głównie zmiany, jakie będą wprowadzane w razie przekroczenia przez Polskę 55 proc. długu publicznego w stosunku do PKB. Ale nie tylko. Od 1 stycznia zostanie zlikwidowany, wprowadzony w styczniu 2009 roku, przepis, który pozwala otrzymać emeryturę z ZUS bez konieczności rozwiązania stosunku pracy.

Co więcej nowelizacja przewiduje, że te osoby, które skorzystały z dobrodziejstwa wprowadzonych zmian, też będą musiały, chcąc mieć dalej prawo do emerytury z ZUS, rozstać się z pracodawcą. A jest ich ponad 50 tys. Najpierw w ciągu 30 pierwszych dni 2011 roku otrzymają z ZUS informację o zmianach w prawie. Później do końca września będą musiały podjąć decyzję. Jeśli nie zwolnią się z pracy, ZUS wstrzyma im od października wypłatę emerytury. Jeśli natomiast chcą zachować do niej prawo, muszą do końca września choć na jeden dzień rozwiązać stosunek pracy.

Rząd szacuje, że te zmiany, dzięki temu, że emeryci zrezygnują ze świadczeń, spowodują zmniejszenie wydatków ZUS o 700 mln zł rocznie. Jednak ich krytycy uważają, że budżet na nich straci – emeryci zrezygnują raczej z pracy niż ze świadczenia. A wtedy do budżetu nie wpłyną składki i podatki z ich pracy.