– W grudniu podpiszę rozporządzenie o uproszczonej procedurze zatrudniania cudzoziemców ze Wschodu. Będzie obowiązywało od 1 stycznia 2011 roku – zapewnia Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej.

To nie pierwsza taka deklaracja w tej sprawie. Zapowiadała to już kilka miesięcy temu w sierpniu, kiedy rozpoczęły się konsultacje społeczne projektu rozporządzenia, który ma wydłużyć kończące się 31 grudnia tego roku uproszczone zasady zatrudniania pracowników ze Wschodu. Jest taki sam jak obecnie obowiązujące rozporządzenie. Przewiduje uproszczoną procedurę zatrudniania Ukraińców, Białorusinów, Rosjan, Gruzinów i Mołdawian. Polega na tym, że przedsiębiorca albo osoba fizyczna, która chce, aby u niego pracował taki cudzoziemiec, rejestruje jedynie (bezpłatnie) oświadczenie o zamiarze powierzenia mu pracy w powiatowym urzędzie pracy (PUP). Na podstawie takiego oświadczenia cudzoziemiec może pracować w Polsce przez pół roku w ciągu roku.

Przedłużające się konsultacje spowodowały, że m.in. firmy mogą zatrudniać według uproszczonej procedury pracowników ze Wschodu jedynie do końca roku.

– W ostatnich miesiącach zmalała znacząco liczba Ukraińców ubiegających się o wizę pracowniczą – mówi Grzegorz Opaliński, konsul generalny RP we Lwowie.

Podkreśla jednak, że w tej grupie nie ma tych, którzy mieliby pracować w rolnictwie. Rolnicy kończą praktycznie pracę w październiku i wcześniej musieli zadbać o zagranicznych pracowników.

– Ukraińcy dopiero w kwietniu będą ubiegali się o wizy pracownicze do pracy w rolnictwie – mówi Grzegorz Opaliński.

Przedłużająca się niepewność co do podpisania rozporządzenia o cudzoziemcach ze Wschodu jest jednak problemem na przykład dla firm budowlanych.

– Konsekwencje zaniechania urzędników ponoszą przedsiębiorcy – mówi Janusz Zaleski, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Podkreśla, że dotyczy to przede wszystkim małych firm zatrudniających kilka osób, które mogą obniżyć koszty funkcjonowania zatrudniając tańszych pracowników ze Wschodu.

Powody do narzekania mają też osoby zatrudniające opiekunki osób starszych, a także wiele rodzin i matek, które niedawno urodziły dzieci. Im stale potrzebni są cudzoziemcy.

Zdaniem Andrzeja Korkusa z East West Link, agencji pośredniczącej w zatrudnianiu cudzoziemców, takie osoby coraz częściej w ostatnim czasie zmuszone są do zatrudniania cudzoziemców ze Wschodu na podstawie zezwolenia od wojewody. A to oznacza koszty i więcej biurokratycznych obowiązków. Tak postępują także firmy budowlane, aby zapewnić sobie pracowników zarówno w końcówce tego roku, jak i na początku przyszłego.

Zwlekanie z podpisaniem tego prostego aktu prawnego może też dziwić w kontekście danych resortu pracy. Wynika z nich, że nasza gospodarka potrzebuje cudzoziemców ze Wschodu. Wprowadzane stopniowo od 2006 roku ułatwienia w zatrudnianiu cudzoziemców ze Wschodu spowodowały, że liczba oświadczeń od tego roku stale rosła. Z danych resortu pracy wynika, że w II połowie 2007 r. polskie firmy złożyły 23 tys. takich oświadczeń, w 2008 roku – 156 tys., a w 2009 r. – 189 tys. W I połowie 2010 roku było ich już 119,6 tys. Ponad 90 proc. oświadczeń dotyczyło Ukraińców.