W połowie września 2010 roku w serwisie Pracuj.pl znajdowało się ponad 900 ofert, w których pojawiło się takie oczekiwanie. Większość z nich dotyczyła podróży po Polsce, ale około 100 zawierało informację o delegacjach poza granice kraju.

Wzmianka o dużej ilości wyjazdów w ogłoszeniu o pracę to zabezpieczenie, że na stanowisko trafi osoba akceptująca taki tryb życia. Służbowe wyjazdy nie sprawiają bowiem przyjemności wszystkim zatrudnionym. Według badania przeprowadzonego przez firmę Barclaycard, dla 28 proc. brytyjskich pracowników był to jedynie zawodowy obowiązek. Pozostali podróżowali chętnie – niemal co siódmy ankietowany przyznawał wręcz, że organizuje zawodowe wojaże tak, aby trafić do interesującej go miejscowości.

Wśród Polaków opinie na temat zagranicznych wyjazdów są równie podzielone. Według specjalistów ds. rekrutacji, chętniej podróżują ludzie młodzi, bez zobowiązań rodzinnych. Niemile widziane są dłuższe pobyty, zwłaszcza wtedy, gdy pracownik delegowany jest do kraju o odmiennej kulturze.

Nie brakuje jednak entuzjastów służbowych podróży. Ceni się je m.in. z powodu stosunkowo wysokich diet. Kwota świadczenia zależy od kraju, do którego wyjeżdża pracownik. W 2010 roku dieta za pełną dobę pobytu bez zagwarantowanego wyżywienia w jednym z krajów europejskich wahała się od 33 euro (m.in. Czechy, Cypr, Litwa, Słowacja) do 48 euro (Hiszpania i Łotwa). To stawki wyjściowe.

W przyznawaniu świadczenia firmy mają bowiem pewną swobodę. Przykładowo, jeśli przedsiębiorstwo zapewnia delegowanemu pracownikowi kolację, kwota diety zmniejsza się o 30 proc. wyjściowej stawki. Diety nie można jednak okroić o więcej niż 75 proc. podstawy wymienionej w rozporządzeniu.