W przyszłym roku urzędy pracy będą miały zdecydowanie mniej pieniędzy na sfinansowanie bezrobotnym staży, szkoleń czy dotacji na biznes. Takie radykalne cięcia to efekt obniżenia o ponad połowę środków, jakie na ten cel trafią do nich z Funduszu Pracy. Jak sprawdziliśmy, urzędy pracy już zapowiadają, że pierwsze wnioski o przyznanie pieniędzy na którąś z form aktywizacji będą rozpatrzone nie wcześniej niż w marcu przyszłego roku.

Kolejność wniosków

W Zabrzu urzędnicy mówią wprost – pieniędzy na refundacje, dotacje, staże czy prace interwencyjne nie starczy dla wszystkich.

– W urzędach szybko mogą skończyć się pieniądze na aktywizację, nawet w drugiej połowie roku – mówi Alina Nowak, dyrektor powiatowego urzędu pracy (PUP) w Zabrzu.

Podkreśla, że liczba zainteresowanych będzie na podobnym poziomie jak w tym roku, ale pieniędzy będzie kilka razy mniej. Dlatego o udzieleniu pomocy będzie decydować kolejność wpływu wniosków. A to oznacza, że nie wszyscy zainteresowani ją dostaną, a jej wysokość może być obniżana. Zdaniem urzędników największą szansę na pozytywne rozpatrzenie będą miały wnioski tych firm czy bezrobotnych, które trafią do nich jako pierwsze na początku II kwartału.

Niższa dotacja na biznes

Maksymalna kwota dotacji na rozpoczęcie działalności gospodarczej, o jaką mogą się ubiegać bezrobotni w urzędach pracy, odpowiada sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia z ostatniego kwartału. Od 1 września jest to 19,2 tys. zł. W przyszłym roku część urzędów już planuje obniżenie jej maksymalnego pułapu, do czterech średnich płac.

– Oprócz tego będziemy preferować tych bezrobotnych, którzy chcą założyć innowacyjny biznes albo dają największą gwarancję, że przetrwają na rynku – mówi Izabela Jankowska, zastępca dyrektora PUP w Gorzowie Wielkopolskim.

O tym zdecydują dobry biznesplan i zabezpieczenie finansowe (najczęściej poręczenie), na wypadek gdyby przedsięwzięcie się nie powiodło. Projekty, które nie będą spełniały tych warunków, zostaną po prostu odrzucone.