W sobotę zakończyły się trzydniowe obrady blisko 300 delegatów Związku Nauczycielstwa Polskiego, którzy wybrali nowe władze ZNP i przyjęli program działań na najbliższe cztery lata.

"W ciągu 10 lat blisko o jedną trzecią spadnie liczba uczniów w gimnazjach, a następnie w szkołach ponadgimnazjalnych. Powstaje pytanie: czy ten huragan demograficzny zmiecie z powierzchni ziemi ok. jednej trzeciej szkół? Jak możemy się przed nim bronić? Na te pytania musimy sobie odpowiedzieć" - mówiła minister edukacji do delegatów ZNP przedstawiając im dane Głównego Urzędu Statystycznego.

Według GUS, w 2009 r. w Polsce było ok. 1,5 mln młodzieży w wieku 16-18 lat, czyli o ponad 190 tys. mniej (12 proc.) w porównaniu z 2005 r. W 2020 r. liczba ta spadnie do poziomu ok. 1 mln osób, czyli będzie mniejsza o 500 tys. w porównaniu z rokiem 2009 r. GUS prognozuje, że po roku 2020 liczba 1 mln młodzieży w wieku 16-18 lat utrzyma się na zbliżonym poziomie przynajmniej do 2030 r.

Według Hall, niż demograficzny - o ile nie wprowadzi się zapobiegawczo zmian w oświacie - grozi zubożeniem oferty edukacyjnej i likwidacją miejsc pracy dla nauczycieli. Jak mówiła, MEN odbiera sygnały od samorządów, które przewidując zmniejszenie się liczby uczniów w szkołach, zastanawiają się nad cięciami we własnych budżetach, dotyczącymi prowadzenia szkół.

"I jest pytanie, jak pomóc samorządom w prowadzeniu rozsądnej polityki edukacyjnej. Jak ustawić oczekiwania i wymagania od szkół, żeby ta malejąca demografia nie była pokusą do redukowania jakości oferty edukacyjnej" - zastanawiała się minister. Według Hall, jednym z rozwiązań tego problemu będzie nowelizacja ustawy o systemie oświaty, która umożliwi samorządom efektywniejsze zarządzanie oświatą. Chodzi o opisywaną już przez PAP możliwość grupowania szkół, np. prowadzenie szkoły przedszkolno-podstawowej lub gimnazjalno-licealnej, branżowego centrum kształcenia zawodowego i ustawicznego lub centrum rozwoju edukacji.

"To może ocalić istnienie szkół z powodu niżu demograficznego" - podkreśliła minister edukacji.

Także minister w kancelarii premiera Michał Boni przekonywał, że niż demograficzny to zjawisko, które wymaga m.in. zmian w systemie emerytalnym. "Dzisiaj w Polsce pracuje 15,5 mln ludzi. Emerytów łącznie z rencistami jest ok. 7 mln. Za 10 lat wskaźnik zatrudnienia będzie wyższy w porównaniu z obecnym o 10 proc. i będzie wynosił 70 proc. Ale liczbowo będzie nas pracowało tyle samo, czyli 15,5 mln osób, a emerytów i rencistów będzie 10,5 mln. I to jest problem, który musimy dostrzegać" - powiedział Boni.

Jak podkreślił, nauczyciele są grupą, która ten problem rozumie najlepiej, ponieważ ich praca jest "na styku międzypokoleniowym". "Jeśli nie chcemy zafundować jakichś koszmarnych warunków życiowych przyszłym pokoleniom (...) to decyzje, w atmosferze dyskusji i dialogu, powinniśmy podejmować już dziś" - dodał Boni.

W trakcie trzydniowych obrad jubileuszowego Zjazdu na prezesa ponownie wybrano Sławomira Broniarza. Będzie to jego czwarta kadencja, która potrwa do 2014 r. Wybrano także wiceprezesów: Jarosława Czarnowskiego, Krzysztofa Baszczyńskiego i Grzegorza Gruchlika. W spotkaniu z ZNP uczestniczył m.in. premier Donald Tusk, wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak oraz szef SLD Grzegorz Napieralski. Dyskutowano m.in. o wynagrodzeniach dla nauczycieli, wzmocnieniu ich autorytetu i pozycji zawodowej, finansowaniu edukacji, a także zmianach w Karcie Nauczyciela.

Podczas ostatniego dnia obrad ZNP przyjął uchwały określające program działalności organizacji na najbliższe cztery lata. ZNP chce m.in. uproszczenia systemu płac, tak by nauczyciele mogli mieć wyższe wynagrodzenia. Domaga się też powołania przy urzędzie prezydenta Krajowej Rady Edukacyjnej, która gwarantować będzie silną pozycję szkół publicznych. Ponadto ZNP zamierza wspierać nauczycieli w upowszechnianiu wiedzy i umiejętności związanych z technologią informatyczną.

Związek Nauczycielstwa Polskiego, który liczy już 105 lat, jest najliczniejszym związkiem zawodowym działającym w oświacie. Zrzesza około 300 tys. osób - pracowników oświaty i wychowania, szkolnictwa wyższego i nauki, instytucji z nimi współpracujących. Są wśród nich zarówno czynni zawodowo nauczyciele, jak i pracownicy administracji i obsługi oraz emeryci i renciści.