"Pomysły rozmontowania II filaru to śmierć reformy emerytalnej" - ocenili Pracodawcy RP. Organizacja przypomniała, że już rok temu protestowała przeciwko pomysłom dotyczącym przeniesienia części składki z Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE) do ZUS. "Tylko podzielenie środków emerytalnych na dwie części: jedną uzależnioną od kondycji budżetu i drugą - od rynku kapitałowego, może zmniejszyć obciążenie przyszłych pokoleń naszymi emeryturami" - uważają Pracodawcy RP.

Według ekspertki organizacji Magdaleny Janczewskiej "nie można przekreślać pochopnie reformy sprzed 10 lat, która ma służyć przyszłym pokoleniom. Byłoby to działanie krótkowzroczne i służące jedynie przesuwaniu długu na potem".

Propozycję zawieszenia przekazywania składek do OFE krytykuje również PKPP Lewiatan. Zdaniem eksperta tej organizacji Jeremiego Mordasewicza, "jest propozycja krótkowzroczna".

"Do OFE przekazujemy rocznie ok. 22-23 mld zł, tj. ok. 1,5 proc. PKB. Natomiast deficyt finansów publicznych to ok. 7 proc. PKB. Jasne jest więc, że zawieszenie przekazywania składek do OFE nie załatwi problemu" - powiedział Mordasewicz. Dodał, że tyle samo, ile OFE, kosztują przywileje emerytalne np. służb mundurowych. "Politycy mają więc wybór, albo zmniejszą transfery do OFE, albo zlikwidują przywileje emerytalne" - dodał ekspert Lewiatana.

Zdaniem Mordasewicza rozwiązanie zaproponowane obecnie przez rząd "to ratowanie bieżącej sytuacji finansów publicznych dziś, kosztem ich sytuacji w przyszłości".

Natomiast w opinii wiceprzewodniczącej Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Wiesławy Taranowskiej, "rząd powinien przyjąć jeszcze bardziej radykalne rozwiązania i dać obywatelom możliwość wyboru, czy w ogóle chcą należeć do OFE".

"OFE powinny być tylko dla chętnych. Natomiast propozycja zawieszenia przekazywania składek do funduszy na pewien czas jest rozwiązaniem połowicznym, nie załatwia problemów złego systemu emerytalnego, jaki obecnie mamy w Polsce" - powiedziała Taranowska.