Samorządy, które realizują unijne projekty, mają obowiązek promować swoje działania za środki UE. Problem w tym, że na plakatach oraz ogłoszeniach drukowanych w lokalnej prasie oprócz informacji o projekcie pojawiły się ostatnio wizerunki samorządowców, którzy pozyskali dla mieszkańców unijne fundusze, a teraz startując w wyborach samorządowych.

W materiałach promocyjnych zapraszają mieszkańców do udziału w projekcie, na który pozyskali unijne dofinansowanie. Mimo że w tych promocjach nie występują jako kandydaci w wyborach, pojawienie się ich twarzy w reklamach sponsorowanych przez UE budzi wątpliwości urzędników odpowiedzialnych za rozliczenia projektów. Takie sygnały dotarły np. do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

– Istnieje podejrzenie, że jest to chęć promocji siebie, a nie działań przewidzianych w projekcie. W naszej ocenie takie wykorzystanie środków publicznych jest niezgodne z przeznaczeniem – mówi Ewelina Budzińska-Góra z tamtejszego urzędu marszałkowskiego.

Urząd na stronie internetowej ostrzegł samorządy, że takie działania mogą być ocenione jako promocja osób i ich wizerunków w celu politycznym, a to jest niezgodne z oczekiwaniami UE. Urzędnicy przyznają jednak, że poza upomnieniem nie mają realnych narzędzi do karania takich praktyk. Nie mogą np. zakwestionować wydatków poniesionych na wydrukowanie takich materiałów promocyjnych.

Urzędy nie wiedzą też, jak w takich sytuacjach reagować. Barbara Kwapiszewska, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Poznaniu, podkreśla, że w tym regionie nie było żadnych sygnałów o ewentualnych nieprawidłowościach, ale też nigdy dotychczas w materiałach promocyjnych nie pojawiały się wizerunki osób.

Zdaniem Waldemara Sługockiego, wiceministra rozwoju regionalnego, sprawę można rozpatrywać tylko z punktu widzenia etyki i dobrego obyczaju. Nie ma natomiast żadnego przepisu prawa, który zabraniałby wykorzystywania wizerunku osób do promocji pomocy z UE.

– Za projektami stoją ludzie, bo są realizowane przez ludzi i dla ludzi. Jeżeli wójt, prezydent czy burmistrz pozyskał unijne środki, zagwarantował wkład własny, realizuje projekt zgodnie z harmonogramem, a przewidziane w nim działania promocyjne zbiegły się akurat z kampanią wyborczą, nie ma żadnej przesłanki do tego, żeby go za to piętnować – uważa Waldemar Sługocki.

Jedynym ewidentnym przypadkiem, kiedy wydatki przeznaczone na promocję projektu mogłyby zostać zakwestionowane, jest sfinansowanie z funduszy unijnych druku lub publikacji plakatu wyborczego. Takie przypadki nie miały jednak miejsca.