W małych miastach jest praca dla absolwentów szkół średnich i zawodowych. Ale ci z wyższym wykształceniem, jeśli chcą pracować w swojej profesji, muszą wyjechać – wynika z najnowszego raportu firmy Sedlak & Sedlak.
Publikacja: 9 listopada 2010, 08:40 Aktualizacja: 9 listopada 2010, 08:54
Ekspansja dużych firm sieciowych takich jak Tesco, Stokrotka czy Real przyczyniła się do spadku bezrobocia w miastach liczących od 50 do 90 tys. mieszkańców. W ciągu ostatnich pięciu lat powstało kilkanaście tysięcy miejsc pracy, co przyczyniło się do wzrostu wskaźnika aktywności zawodowej z 52 do 55 proc. I – jak wynika z planów inwestycyjnych wielkich sieci – w ciągu najbliższych 2 – 3 lat ta liczba powinna się podwoić. Świadczą o tym plany większości sieciówek. Np. Kaufland tylko do końca roku chce otworzyć ok. 40 nowych supermarketów na prowincji, a Komfort (materiały wykończenia wnętrz) – 28.
Sęk jednak w tym, że w nowo powstających inwestycjach mało jest pracy dla ludzi z wyższym wykształceniem. Ci, żeby znaleźć posadę zgodną ze swoimi kwalifikacjami, muszą wyjeżdżać do dużych miast. Duże firmy np. z branży informatycznej czy telekomunikacyjnej nie są zainteresowane uruchamianiem swoich centrów na prowincji. Tacy giganci jak Motorola czy Simens otwierają przedstawicielstwa głównie w dużych ośrodkach uniwersyteckich, takich jak Kraków, Wrocław czy Gdańsk, bo liczy się dla nich dostęp do wykształconej kadry.
Tymczasem ponad połowa (a na niektórych wydziałach nawet 70 – 80 proc.) słuchaczy to mieszkańcy małych miast. – Wielu z nich chętnie wróciłoby do swoich miejscowości, ale zostają w miastach, bo tam jest praca – tłumaczy Mateusz Walewski, ekspert CASE. – Tracą na tym małe miejscowości, bo nie potrafią zatrzymać najlepiej wykształconych i niweczą tym samym swoje szanse na rozwój. Co gorsza, jeżeli nic nie zrobimy, to przepaść intelektualna pomiędzy prowincją a dużymi aglomeracjami będzie się powiększać.
Sytuację mogłaby poprawić lepsza polityka fiskalna samorządów wobec firm (np. niższe podatki), a także poprawa infrastruktury. Do mniejszych miast rzadko prowadzą drogi ekspresowe, którymi pracownicy z innych miast mogliby szybko dojechać. Nie ma też ciekawej oferty mieszkaniowej czy kulturalno-rozrywkowej.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: były wyborca PiS z IP: 89.229.216.* (2010-11-09 11:10)
W dużych miastach też nie ma.
2: A3D z IP: 78.9.78.* (2010-11-09 13:17)
Powiem tak: magister powinien coś umieć. Przede wszystkim myśleć. Skoro brak pracy dla magistrów już teraz, a tak od lat jest, po po jaką cholerę następni się uczą zawodu, którego nikt nie potrzebuje? Szczególnie te różne studia telebimowe, peryferyjne, na kierunkach politolog, mgr świeżego powietrza, socjo-pato-cośtam?
Weż jeden z drugim, zostań lekarzem, murarzem, kierowcą albo spawaczem i pracuj. Albo wynalazcą zostań, albo partię skrzyknijcie i w...cie buractwo z sejmu i rządu. Skoro nie potraficie, to zapytam: kto dał Wam ten tytuł i za co? Za napisanie pracy o niczym?
Myślcie, to nie boli.
3: operator koparki z IP: 79.188.37.* (2010-11-09 23:06)
Pan ma wyższe wykształcenie!!!
4: Ałóótor z IP: 78.9.78.* (2010-11-10 11:34)
I o to chodzi. Wykształcenie nie przeszkadza w pracy. Może nawet pomaga?
Zdewaluowało się pojęcie - fachowiec. Przecież to nie musi być "wachoffffiec" z filmów Bareji.
Nauczyciele w celu zapewnienia SOBIE pracy zapędzają 6-latków do szkół.
Urzędnicy mnożą papierki.
Eurourzędnicy mnożą szkolenia ze środkami kierowanymi do WŁASNYCH i zaprzyjaźnionych firm.
Murarz, piekarz, czy kierowca w godzinach pracy, za którą mu płacą, nie jest w stanie wykonywać fuch. A nauczyciele, urzędnicy, posły? Oczywiście.
5: inżynier i magister z IP: 79.186.56.* (2010-11-11 13:52)
Dawno,dawno temu szukałam mieszkania.Trafiłam z Lodzi ,a pożniej Szczecina do maleńkiego miasteczka.To była wielka trauma aut z firmy /oficjalnie likwidacja miejsca pracy/.Wcześnie zaczęłam być kapitalistą./kapitału nie mam do dzisiaj/. Mijały lata, drugie pokolenie z wyróżnieniem skończyło studia.I nie pojechało do Izraela projektować kibuce, nie pojechało do Anglii.Zostało.Pracuje jak katorżnik; za majstra,szefa, projektanta,montażystę,kierowcę itp.Trwamy i zatrudniamy bandę ludzi.Mamy duże osiągnięcia technicze,mało kasy.I to jest dowód na to,że lepiej być szczurkiem w dużej zachodniej firmie.My jesteśmy zawodowymi hazardzistami.Hazard to zło.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.