Dotychczas małżonkowie dyplomatów nie mieli prawa do osobnego wynagrodzenia, nawet jeżeli wykonywali w ambasadach czy konsulatach obowiązki pracownicze, np. organizowali przyjęcia, uczestniczyli w oficjalnych spotkaniach, wykonywali pracę kierowcy itd.

W piątek resort spraw zagranicznych podjął decyzję, że małżonkowie szefów polskich placówek mogą być zatrudniani w ambasadach lub konsulatach. Według MSZ, nie spowoduje to dodatkowych kosztów dla podatnika, gdyż do tej pory ambasador otrzymywał dodatek na małżonka do swojej pensji.

"Popieram stanowiska MSZ. Podpisanie umów o pracę z osobami, które świadczą pracę, jest zgodne ze standardami państwa prawa" - powiedziała Fedak. Zaznaczyła, że żony polskich dyplomatów, nie tylko nie otrzymują wynagrodzenia za wykonywaną pracę, ale również nie mają opłacanych składek emerytalno-rentowych. Dodała, że "w efekcie takiego rozwiązania, nawet po "przepracowaniu" wielu lat, żony dyplomatów nie nabywają praw do emerytury".

Fedak podkreśliła, że może to dotyczyć również mężczyzn, jeżeli to oni towarzyszą swoim żonom na placówkach dyplomatycznych.

Jak zaznaczyła rzeczniczka prasowa resortu pracy, Bożena Diaby, "decyzja o zawieraniu z małżonkami dyplomatów umów o pracę jest ważna także dlatego, że osoby te mają zakaz podejmowania jakiejkolwiek pracy zarobkowej poza placówką dyplomatyczną". Dodała, że wprowadzenie zasady zawierania umów o pracę z małżonkami dyplomatów nie wymaga wydawania przez ministra pracy żadnych dodatkowych przepisów.