Wszyscy tak samo?

Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że zobowiązanie budżetu państwa do finansowania składek na ubezpieczenia zdrowotne wszystkich rolników i ich domowników podlegających ubezpieczeniu społecznemu z mocy ustawy, a prowadzących działalność rolniczą, bez względu na wysokość osiąganych przez nich przychodów jest niezgodny z art. 32 ust. 1 konstytucji (Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne) w związku z art. 84 (Każdy jest obowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, określonych w ustawie) i art. 2 (Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej).

Co ciekawe, rzecznik praw obywatelskich wnosił o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z art. 32 ust. 1 w związku z art. 2 konstytucji. Trybunał wskazał jeszcze art. 84.

Co jeszcze ciekawsze, ani RPO, ani TK nie wzięli pod uwagę art. 68 konstytucji, który stanowi, że „każdy ma prawo do ochrony zdrowia” i „obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych”.

Owszem, to nie jest sprawiedliwe, że jedne grupy społeczne są obciążone bardziej, a inne mniej. Ale czy to oznacza, że wszyscy muszą być obciążeni bardziej? A może trzeba zmienić zasadniczo sposób finansowania świadczeń zdrowotnych i emerytalnych?

Jean-Baptiste Say pisał, że nie ma dobrych podatków, są tylko złe. Wśród tych złych najgłupsze i najbardziej szkodliwe są te, które bezpośrednio obciążają pracę – PIT od wynagrodzeń i składki ubezpieczeniowe. Może wyrok trybunału sprawi, że w końcu politycy zdecydują się to zmienić, a nie będą się ograniczać tylko do tego, by przyłożyć rolnikom. Czyż nie ładnie brzmiałoby hasło wyborcze „Wszyscy do KRUS!”? Sam płacę składki na ZUS. Broniąc rolników przed tym nieszczęściem, nie bronię swoich interesów, tylko bliźnich, żeby ich nie dotknęło to samo, co spotkało przedsiębiorców prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą. W 1989 roku składka na ZUS wynosiła 38 proc. Dziś wynosi 45 proc. i liczona jest od podstawy opodatkowania podwyższonej (w związku z ubruttowieniem wynagrodzeń przy wprowadzaniu podatku PIT) o 20 proc. I to jest nonsens, a nie to, że rolnicy płacą mniej na emerytury, a na ochronę zdrowia w ogóle nie płacą składek. A jak niektórzy ekonomiści i prawnicy tak im tego zazdroszczą, mogą się przenieść na wieś i tam stosować swoją metodologię makroekonomii popytowej oraz wdrażać zasady społecznej gospodarki rynkowej przy hodowli krów.

Reformy pod przymusem prawnym

Krzysztof Rybiński, rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego wskazuje jednoznacznie, że rząd i parlament powinny niezwłocznie podjąć prace nad zmianą przepisów, które zostały uznane za sprzeczne z konstytucją. Zmian wymagają liczne akty prawne i prace mogą potrwać wiele miesięcy. Jeżeli Polska ma być państwem prawa, to nie można czekać z tymi pracami aż do wyborów parlamentarnych 2011 roku, mimo że formalnie trybunał dał na nie 15 miesięcy.

Należy dokonać całościowej zmiany, ponieważ niesprawiedliwe społecznie jest nie tylko to, że państwo opłaca składkę na ubezpieczenie zdrowotne rolników (czego dotyczy wyrok trybunału), ale również na ubezpieczenie emerytalne. Dlatego zamiast czekać, aż ktoś zaskarży tę część przepisów do Trybunału Konstytucyjnego, rząd powinien przygotować plany reformy KRUS w takim zakresie, w jakim od dawna postulują ekonomiści.

Szacunki rządowe pokazują, że reforma KRUS pozbawiająca nienależnych przywilejów bogatych rolników (czyli takich, którzy osiągają znaczące dochody) i pseudorolników powinna w pierwszym roku przynieść oszczędności w granicach 1 – 2 mld złotych. Będą to oszczędności wynikające z niższej dotacji do KRUS i ZUS z budżetu państwa. Po dziesięciu latach te oszczędności mogłyby sięgnąć nawet 10 mld złotych. Dodatkowo pojawiłyby się korzyści wynikające z odejścia wielu osób z pracy w niskowydajnym rolnictwie i podjęcia pracy w przemyśle lub usługach. To oczywiście wymaga skutecznej polityki rynku pracy, co niestety nie jest naszą mocną stroną.

Trudno zrozumieć, dlaczego politycy odrzucają argumenty ekonomistów, którzy wskazują na rażącą niesprawiedliwość społeczną wynikającą z dopłacania do bogatych rolników i pseudorolników w ramach KRUS, i dopiero pod przymusem prawnym muszą realizować konieczne reformy. Trzeba uważnie obserwować prace rządu w kwestii zmian w KRUS po wyroku trybunału.

Nie likwidacja, lecz reforma systemu

Ryszard Petru, ekonomista

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego otwiera drogę do rozpoczęcia reformy całego systemu podatkowego i ubezpieczeniowego w rolnictwie. Podkreślam: reformy, a nie likwidacji KRUS.

Wyrok dotyczy składek zdrowotnych, a więc części podatkowej systemu. Z punktu widzenia podatkowego nie powinno być różnicy między działalnością rolniczą a jakąkolwiek inną. Tym bardziej że od momentu wejścia do UE rolnicy otrzymują dopłaty bezpośrednie i możliwości wyceny ich dochodów są podobne jak w przypadku pracowników innych działów gospodarki.

Główny problem nie polega jednak na kształcie systemu, do którego dążymy, a na ścieżce dojścia do niego. Nie ma sensu robić tej reformy przy sprzeciwie całego środowiska. Rolnicy też muszą widzieć jakiś sens w zmianach, które ich dotyczą. Dlatego też uważam, że reforma systemu podatkowego, ale również ubezpieczeniowego, powinna być podobna co do zasady do reformy górnictwa. Rolnicy też muszą dostać pomoc, może edukacyjną, a może doradczą albo finansową.

Różnica między wprowadzeniem powszechnego systemu podatkowego a wprowadzeniem powszechnego systemu emerytalnego w rolnictwie polega na tym, że opodatkowanie na ogólnych zasadach powinno dotyczyć wszystkich, a powszechny system emerytalny tych, których obszar upraw przekracza pewne minimum hektarów. Innymi słowy, urealnienie składki powinno dotyczyć wyłącznie tej grupy, która uzyskuje dochody z działalności rolniczej. Pozostali powinni zostać objęci systemem opieki społecznej w ramach KRUS.

Proponując rozwiązanie podobne do reformy górnictwa, mam świadomość, że oszczędności budżetowych z tego dużych nie będzie. Jednak reforma ta miałaby fundamentalne znaczenie dla zmian w rolnictwie i dla aktywności zawodowej Polaków. Uważam, że mogłaby być wprowadzana w ciągu najbliższego roku. Prawdopodobnie jednak bardziej realnym terminem będzie okres po wyborach.

Sukcesywnie przenosić do ZUS

Wiktor Wojciechowski, członek zarządu Forum Obywatelskiego Rozwoju

Z perspektywy ekonomicznej system ubezpieczeń społecznych rolników, w tym także system ubezpieczeń zdrowotnych, jest w stanie śmierci klinicznej. Wpływy ze składek płaconych przez rolników pokrywają zaledwie ok. 8 proc. wydatków KRUS. Pozarolniczy system ubezpieczeń społecznych też jest niewydolny, ale tam wpływy ze składek finansują 70 proc. wydatków ZUS.

Byłoby dobrze dla wszystkich podatników, gdyby orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie składek zdrowotnych dla rolników było początkiem głębokiej reformy ubezpieczeń rolniczych, nie tylko zdrowotnych. Liczę, że rząd, który poważnie traktuje reformę finansów publicznych, przygotuje założenia tej reformy jak najszybciej. W przeciwnym razie tuż po wyborach nowy parlament przegłosuje protezę reformy, która nie tylko nie przyniesie żadnych realnych oszczędności, ale jak wiele prowizorek okaże się trwała.

Rolnicy są takimi samymi przedsiębiorcami jak krawcy czy drobni sklepikarze i dlatego powinni być przez państwo traktowani na identycznych zasadach. W gospodarce rynkowej, gdy coś jest nierentowne, powinno upaść. KRUS konserwuje obecną strukturę gospodarczą na terenach wiejskich. Nie da się znacząco podnieść jakości życia ani ograniczyć biedy wśród mieszkańców polskiej wsi bez rozwoju zatrudnienia w sektorach pozarolniczych.

Reforma KRUS powinna być wielowątkowa. Należy określić wysokość dochodów gospodarstw rolnych, bo to one powinny być podstawą opodatkowania tych gospodarstw. Dochody powinny być też podstawą do ustalania wysokości składek na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne.

System powinien być całkowicie zamknięty dla wszystkich młodych osób rozpoczynających pracę w rolnictwie. Do ZUS powinni trafić także wszyscy, dla których działalność rolnicza ma charakter dodatkowy.

Wszyscy rolnicy powinni być sukcesywnie przenoszeni do powszechnego systemu ubezpieczeń. Początkowo ci z gospodarstw największych, potem z mniejszych.

Właściciele gospodarstw niedochodowych powinni być objęci pomocą społeczną, niezależną od systemu ubezpieczeń.

Powiązać składki z dochodami

Agnieszka Chłoń-Domińczak, urzędniczka państwowa, w latach 2008 – 2009 podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, że z perspektywy systemów zabezpieczenia społecznego nie należy traktować osób równo z racji wykonywanego zawodu, bez zwracania uwagi na ich dochody. To problem, który nie dotyczy tylko ubezpieczenia zdrowotnego, ale też ubezpieczeń społecznych. Rolnicy płacą takie same składki, bez względu na wielkość osiąganego dochodu. Często składki te znacznie mniej obciążają ich budżety niż osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą.

Wyrok TK wskazuje na potrzebę zmiany systemowej dotyczącej ubezpieczeń rolników, przede wszystkim w zakresie powiązania wysokości ich składek i dochodów. Warto przygotować taką zmianę w sensowny sposób, wykorzystując na to czas dany przez trybunał. Jednak przede wszystkim potrzebna jest decyzja polityczna w tym zakresie, bo prace nad takimi rozwiązaniami trwają od wielu lat.