Zgodnie z opublikowanym rozporządzeniem Ministra Pracy i Polityki Społecznej uproszczone druki zaczną obowiązywać od 12 stycznia 2011 r. Jak wyliczył społecznościowy serwis dla lekarzy Konsylium24.pl, oznacza to, że przy każdej wizycie lekarz zyska ok. dwie minuty na diagnozowanie pacjenta.

W nowych drukach zwolnień zniknie pięć rubryk: liczba dni niezdolności do pracy, imię i nazwisko lekarza, NIP Zakładu Opieki Zdrowotnej i nazwa płatnika. Dane te ZUS będzie pobierał z innych źródeł. Nowy druk jasno precyzuje też, że w polu adres pacjenta lekarz wpisać ma adres pobytu w czasie choroby, a nie adres zameldowania pacjenta.

Apel o uproszczenie druków lekarze wystosowali ponad rok temu i zaczęli pod nim zbierać podpisy w serwisie Konsylium24.pl. Od lat zabiegały o to także inne organizacje lekarskie.

"Wnosiliśmy o to od wielu lat, by uprościć druki, które zawierają wiele absurdalnych, pokrywających się ze sobą rubryk. Wypełnienie tego dokumentu zajmuje mnóstwo czasu i niczemu dobremu nie służy" - powiedział w środę PAP prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz.

Według niego druki można uprościć jeszcze bardziej, np. likwidując numer identyfikacyjny lekarza, który i tak figuruje na lekarskiej pieczątce, więc ta informacja się powtarza. Wciąż trzeba też będzie pisać zarówno PESEL pacjenta, jak i jego datę urodzenia.

"Uproszczenie druku może przebiegać dalej, ale jesteśmy zadowoleni, że doszło przynajmniej do tego. Izba lekarska od wielu lat zabiegała, żeby to uprościć, żeby ten druk był innego kształtu i w ogóle staliśmy na stanowisku, że tak, jak bywa to na świecie, że jeśli lekarz pisze, że Jan Kowalski jest niezdolny do pracy, to powinno być to wiążące" - powiedział Hamankiewicz.

"Zawsze uważaliśmy, że jest to druk zewnętrzny, druk firmy ubezpieczeniowej. Zakład Ubezpieczeń Społecznych powinien wręcz płacić lekarzowi za to, że on wypełnia ten druk. Koszty funkcjonowania tego systemu nie powinny obciążać Narodowego Funduszu Zdrowia, bo lekarz w tym momencie pracuje na koszt NFZ, a wypełnia dokumenty zupełnie innej instytucji" - dodał Hamankiewicz.