Burmistrzowi przysługuje 40 dni zaległego urlopu wypoczynkowego. Zdecydował on, że nie będzie ponownie ubiegał się o wybór na to stanowisko. Jeśli do końca pełnienia funkcji nie wykorzysta zaległego urlopu, otrzyma ekwiwalent.

Jeszcze tylko kilka tygodni zostało urzędom gmin, starostwom powiatowym i urzędom marszałkowskim na udzielenie zaległych urlopów wypoczynkowych odpowiednio wójtom, burmistrzom i prezydentom miast oraz starostom i marszałkom województw.

W praktyce wysłanie ich na urlop może być bardzo trudne. Burmistrzowie czy wójtowie nie mają bowiem bezpośrednich przełożonych. Zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych czynności z zakresu prawa pracy wobec wójta (burmistrza, prezydenta miasta) wykonuje wyznaczona przez niego osoba zastępująca lub sekretarz gminy (z wyjątkiem czynności związanych z nawiązaniem i rozwiązaniem stosunku pracy). Z ustawy wynika zatem, że to podwładny burmistrza czy wójta powinien wysłać go na zaległy urlop. Podobne regulacje dotyczą starostów i marszałków województw.

– To luka w przepisach. Trudno sobie wyobrazić, aby podwładny wymusił na swoim przełożonym korzystanie z urlopu – mówi Krzysztof Sudoł, zastępca okręgowego inspektora pracy w Lublinie.

Podkreśla, że nieudzielenie urlopu w terminie (powinien być on wykorzystany do końca marca następnego roku) jest wykroczeniem zagrożonym mandatem lub grzywną do 30 tys. zł. Jednak w przypadku wójtów, burmistrzów i prezydentów miast ze względu na trudności w określeniu osoby odpowiedzialnej za udzielenie im urlopu (a także przypisanie im rzeczywistej winy) inspektorzy zazwyczaj odstępują od wymierzenia kary. Kierują natomiast wystąpienia do urzędów gmin z wnioskami o usunięcie nieprawidłowości i przestrzeganie przepisów.

PODSTAWA PRAWNA

Art. 7 – 9 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (Dz.U. nr 223, poz. 1458).

Art. 168 ustawy z 26 czerwca 1974 – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. nr 21, poz. 94 z późn. zm.).