NFZ musi do końca tego roku podpisać nowe umowy praktycznie na każdy rodzaj leczenia oferowanego przez świadczeniodawców. To skutek tego, że w tym roku szpitalom, przychodniom i uzdrowiskom wygasają wieloletnie kontrakty, które podpisały kilka lat wcześniej.

Na warunki funduszu nie zgadzają się tradycyjnie szpitale. Te z województwa kujawsko-pomorskiego zapowiedziały, że nie podpiszą umów z NFZ, bo zgodnie z planem finansowym oddziału dostaną na leczenie o kilkadziesiąt milionów złotych mniej niż dotychczas.

– NFZ złożył propozycje nie do przyjęcia. W zakresie podstawowej działalności szpitala, czyli hospitalizacji, zaproponował kontrakt o 3 proc. niższy niż tegoroczny – mówi Kamila Wicińska, rzecznik prasowy dwóch szpitali klinicznych w Bydgoszczy.

Szpitale domagają się także zwiększenia finansowania szpitalnych oddziałów ratunkowych. NFZ płaci im tzw. ryczałt dobowy. To oznacza, że niezależnie od tego, ilu pacjentów oddział przyjmie, bydgoskie kliniki dostają na jego działanie 11 tys. zł na dobę.

– Z naszych wyliczeń wynika, że ryczałt powinien być zwiększony do 30 tys. zł na dobę – dodaje Kamila Wicińska.

Warunki finansowania świadczeń na przyszły rok zaproponowane przez oddział kujawsko-pomorski skrytykował również marszałek województwa. Jego zdaniem przyjęcie propozycji funduszu spowoduje wzrost zadłużenia tamtejszych szpitali.

W równie trudnej sytuacji jest województwo śląskie. Tam szpitale nie muszą podpisywać nowych umów, bo te, które mają, wygasają dopiero z końcem przyszłego roku. Będą więc je aneksować. Pozostałe placówki muszą jednak podpisać umowy z funduszem. Śląski oddział NFZ co prawda ma tyle samo środków na świadczenia zdrowotne co w tym roku (dzięki rozwiązaniu funduszu zapasowego przez prezesa NFZ), ale z jego obliczeń wynika, że do pełnego zabezpieczenia potrzeb mieszkańców budżet oddziału powinien być większy o około 400 mln zł.

– Wciąż nie zapłaciliśmy za świadczenia, które szpitale wykonały ponad limit określony w umowie z NFZ w 2009 roku, a w tym powstają kolejne nadwykonania – mówi Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego NFZ.

Tylko w tym roku szpitale wykonały świadczenia ponadlimitowe na kwotę 300 mln zł. Dyrektorzy śląskich szpitali obawiają się, że niezapłacone nadwykonania za ubiegły rok i tegoroczne spowodują ich dalsze zadłużanie. Z danych śląskiego urzędu marszałkowskiego wynika, że na 51 placówek mu podlegających tylko15 nie przynosi strat.

Wszystko wskazuje więc na to, że kontrakty zostaną podpisane jak co roku na ostatnią chwilę. Jednak zaniżone stawki spowodują, że dostęp do świadczeń w przyszłym roku będzie mniejszy.