Resort zdrowia przestał być dla nas wiarygodny – mówią wprost przedstawiciele stowarzyszeń pacjenckich, którzy od 10 miesięcy czekają na nowe listy refundacyjne. W tym roku nie były one zmieniane ani razu, mimo że zgodnie z tzw. ustawą zdrowotną powinny być nowelizowane cztery razy. W latach ubiegłych aż tak źle nie było. W 2009 roku ostatecznie resort zdrowia wydał trzy wykazy leków refundowanych.

Brak nowych list to przede wszystkim spore utrudnienie dla pacjentów. Jeżeli dany lek nie jest na nie wpisany, to NFZ do niego nie dopłaca. Wiedzą o tym m.in. chorzy na cukrzycę, którzy za własne pieniądze kupują nowoczesne długodziałające analogi insulinowe.

– To koszt około 200 – 400 złotych miesięcznie, a wielu chorych nie stać na taki wydatek – tłumaczy Andrzej Bauman, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami resortu zdrowia miały się one pojawić na nowych listach. Jeżeli długodziałające analogi insulin zostaną tam umieszczone, oznacza to wzrost wydatków dla NFZ o 40 mln zł rocznie.

– Ta kwota w stosunku do tego, jakie są późniejsze koszty społeczne leczenia powikłań i wypłaty świadczeń, jest naprawdę niewielka – tłumaczy Andrzej Bauman.

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że projekt list refundacyjnych jest już gotowy.

– Projekt nowej listy refundacyjnej w najbliższym czasie zostanie przesłany do konsultacji społecznych – mówi Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Nie chce jednak mówić o tym, jakie leki zostaną na listy dopisane. Wiadomo jednak, że resort zdrowia chce zmienić zasady wydawania list refundacyjnych w przyszłości. W projekcie tzw. ustawy refundacyjnej, którą w ostatnim tygodniu przyjął rząd, proponuje się, żeby nie były one wydawane w formie rozporządzenia, tylko obwieszczenia ministra zdrowia.

– To korzystne rozwiązanie, bo obwieszczenie byłoby aktualizowane co dwa miesiące na podstawie indywidualnych decyzji administracyjnych dotyczących refundacji konkretnego produktu. Od tych decyzji będą zaś przysługiwać administracyjne i sądowe środki odwoławcze – uważa dr Marek Świerczyński, adwokat, Kancelaria Baker & McKenzie.

Resort zdrowia tłumaczy, że taka zmiana spowoduje przyśpieszenie publikacji list w przyszłości, bo np. nie trzeba będzie ich przesyłać do konsultacji. Część ekspertów nie zgadza się z tym.

– Nie ma gwarancji, że taka zmiana faktycznie przyśpieszy ich wydawanie. Sądzę, że główną przyczyną braku nowelizacji list jest jednak czynnik finansowy. Resort zdrowia nie chce po prostu zwiększać wydatków refundacyjnych NFZ – mówi Paweł Sztwiertnia, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA.