Wybór tzw. kierunków zamawianych, czyli takich, które zostały uznane za deficytowe, wzbudza coraz więcej wątpliwości przedstawicieli uczelni, ekspertów rynku pracy, pracodawców i samych studentów.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW), które je uruchomiło w 2008 roku zrobiło to na podstawie danych otrzymanych od wojewódzkich urzędów pracy (WUP) i ankiet przeprowadzonych przez TNS OBOP. Wynikało z nich, że kierunki najbardziej deficytowe to m. in. fizyka, chemia, wzornictwo. Jednak ten wykaz mógł się już zdezaktualizować. Co więcej nie po wszystkich tych kierunkach będzie można znaleźć pracę, a także nie wszystkie są przydatne naszej gospodarce.

Absolwenci bez pracy

Profesor Krzysztof Gołacki, prorektor ds. studentów i dydaktyki na Uniwersytecie Przyrodniczym (UP) w Lublinie, ma obawy, czy np. absolwenci inżynierii środowiska znajdą w Polsce pracę. W ubiegłym roku studia na tym kierunku rozpoczęło 17,7 tys.s studentów.

– 70 proc. absolwentów tego kierunku musi liczyć się z tym, że czeka ich bezrobocie, bo w Polsce nie ma tylu firm, które będą mogły ich zatrudnić – mówi prof. Krzysztof Gołacki.

Dodaje, że w USA na kierunku inżynieria środowiska kształci się rocznie 200 osób, bo takie jest zapotrzebowanie rynku.

Kolejne wątpliwości dotyczą biotechnologii. W Polsce zapotrzebowanie na tych specjalistów jest niewielkie. Nie ma firm, które mogą ich zatrudniać.

– Mówi się, że biotechnologia jest kierunkiem przyszłości. Jest to jednak szerokie pojęcie. Biotechnolog znajdzie raczej pracę za kilka czy kilkanaście lat. Obecnie wiele osób z takim wykształceniem opuszcza Polskę właśnie z powodu groźby bezrobocia – mówi Gabriela Jabłońska, analityk rynku pracy, rynekpracy. pl.

W efekcie Polska za pieniądze podatników kształci wysokiej klasy specjalistów, którzy swoje umiejętności wykorzystują za granicą. Ich wykształcenie kosztuje budżet 10 tys. zł rocznie.

Powodem wyjazdów jest też różnica w zarobkach. Na przykład absolwenci mechatroniki nie chcą po pięciu latach trudnych studiów pracować za 2 tys. zł miesięcznie. Na Zachodzie mogą otrzymać na początek ok. 12 tys. zł.