Wczoraj rząd po raz drugi w tym tygodniu zajmował się pakietem zdrowotnym. Najpierw, we wtorek, przyjął siedem projektów ustaw. Wczoraj kolejne dwa – o działalności leczniczej oraz o refundacji leków.

W tym pierwszym poprawki były wprowadzane jeszcze w nocy – ze środy na czwartek. To efekt spotkania urzędników resortu zdrowia z przedstawicielami pracodawców i właścicieli niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej. Ci ostatni krytykowali zawarty w projekcie wymóg posiadania przez nie kapitału zakładowego w wysokości aż 5 mln zł.

Resort zdrowia tłumaczył, że dzięki temu na rynku będą działały stabilniejsze finansowo podmioty – niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej (NZOZ). Ich właściciele mówią jednak, że ten warunek spełnia obecnie zaledwie kilku największych graczy rynku usług medycznych – m.in. Lux Med, Swissmed czy Medicover.

– Pozostałe około tysiąc prywatnych placówek, które działają na podstawie kontraktu z NFZ, dysponują kapitałem zakładowym w wysokości o 2 – 3 mln zł niższym – mówi Robert Mołdach, ekspert ds. ochrony zdrowia Pracodawców RP, który brał udział w spotkaniu w resorcie zdrowia.

Dlatego pracodawcy zaproponowali resortowi zdrowia, aby w projekcie ustawy o działalności leczniczej znalazł się przepis, który złagodzi ten wymóg. Finalnie okazało się, że w projekcie, który przyjął wczoraj rząd, w ogóle zrezygnowano z określania wysokości kapitału zakładowego dla NZOZ.

– Brak dolnego limitu może spowodować, że na rynku usług medycznych będą działać placowki bez odpowiedniego zaplecza np. sprzętowego – ocenia Adam Rozwadowski, prezes Enel Med.

Chodzi o taki rodzaj działalności, kiedy lekarz (grupa lekarzy) rejestruje działalność (NZOZ), ale nie inwestuje w lokal, sprzęt czy aparaturę. Przyjmuje prywatnie pacjentów, ci za to płacą, ale zabiegi czy badania są wykonywane w publicznym szpitalu, gdzie np. lekarz również pracuje. Tym samym prywatni pacjenci są wpisywani np. do szpitalnej kolejki z pominięciem kolejności.

Projekt ustawy o działalności leczniczej bardzo ostro skrytykowali również rektorzy uczelni medycznych, do których należą szpitale kliniczne. Te bowiem, jak proponuje resort zdrowia, mają także przekształcać się w spółki (obecnie nie mogą tego robić). Jeżeli akademia nie pokryje w ciągu 3 miesięcy ujemnego wyniku finansowego kliniki, to będzie ona miała 12 miesięcy na jego przekształcenie w spółkę.

– Długi szpitali klinicznych w wielu przypadkach przekraczają roczne wpływy do budżetu uczelni medycznych – mówi prof. Ewa Małecka-Tendera, rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Obecnie na 42 szpitale kliniczne zaledwie 11 nie ma długów. Pozostałe są zadłużone na 1,4 mld zł.