W Polsce jedynie 11 proc. pracowników deklaruje chęć podjęcia zatrudnienia w formie telepracy. Polega ona na wykonywaniu pracy poza siedzibą przedsiębiorstwa. Dla firmy to przede wszystkim możliwość obniżenia kosztów prowadzenia działalności, bo telepracownik pracuje najczęściej w swoim miejscu zamieszkania. Z kolei dla pracownika to oszczędność czasu na przejazdach, a także sposób połączenia pracy z obowiązkami domowymi. To atrakcyjny sposób np. na powrót na rynek pracy dla matek czy podjęcie pierwszego zatrudnienia przez osoby niepełnosprawne.

Aby zachęcić pracodawców do zatrudnienia telepracowników, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) zorganizowała dla nich specjalne szkolenie sfinansowane z pieniędzy z Unii. Niestety środki zostały niepotrzebnie wydane, bo uczestnicy nadal nie są przekonani do tej formy zatrudnienia.

– W mojej firmie nie ma stanowisk, na których praca mogłaby być wykonywana w formie telepracy – uważa Agnieszka Kusznieruk, właścicielka Agencji Ubezpieczeniowej w Międzyrzeczu Podlaskim.

Podobnego zdania jest Artur Wiewiórowski, właściciel Przedsiębiorstwa Handlowo-Usługowego DOM w Radzyniu Podlaskim.

– W firmie nie znalazłoby się stanowisko dla takiej osoby, ponieważ potrzebni mi pracownicy, którzy będą pracować w siedzibie – tłumaczy.

Pracodawcy mogą zatrudnić telepracownika na etat lub na podstawie umowy cywilnoprawnej. Zdecydowana większość wybiera tę drugą możliwość.

– Obecnie współpracuję z 10 osobami na zasadach telepracy, ale mam z nimi podpisane umowy-zlecenia lub o dzieło – mówi Agata Bryzgalska, właścicielka firmy Laboratorium Innowacji w Koninie.

Tłumaczy, że zawarcie umowy o pracę jest po prostu mniej korzystne dla pracodawcy, chociażby dlatego, że nie ma on możliwości kontrolowania postępu pracy telepracownika na bieżąco.

– Ten bowiem nie musi przychodzić do siedzimy firmy, a pracę wykonuje w domu i rozlicza się jedynie z jej efektów – mówi Agata Bryzgalska.

Jak podkreślają właściciele firm, taka forma zatrudnienia wymaga dużego zaufania do zatrudnionych osób – m.in. dlatego, że tacy pracownicy dysponują informacjami, np. bazami kontrahentów firmy.

Pracodawcy nie chcą też inwestować w stanowiska pracy dla telepracowników zatrudnionych na etatach.

– Oczekiwałbym, aby osoba dysponowała swoim telefonem, komputerem i dostępem do internetu – mówi Arkadiusz Gawron, właściciel firmy Host-Invest w Lenarczycach.

Zawarcie z telepracownikiem umowy o pracę wymaga od pracodawcy zapewnienia mu niezbędnych warunków do jej wykonywania oraz zadbania o właściwe przestrzeganie przepisów bhp. Inaczej mówiąc, taki pracownik musi mieć zagwarantowane takie same warunki pracy, jakie miałby w siedzibie firmie. W przypadku gdy korzysta on ze swojego sprzętu, należy mu się za to ekwiwalent.

Jak podkreślają sami pracodawcy, zatrudnienie pracownika na podstawie umowy cywilnoprawnej jest w obecnym stanie prawnym zdecydowanie bardziej korzystne. Przede wszystkim, jeżeli pracownik nie wykona pracy w określonym w umowie terminie, to nie dostanie za to zapłaty. Dodatkowo firma nie ma obowiązku badania miejsca pracy pod kątem bezpieczeństwa bhp. Tym samym nie ponosi dodatkowych kosztów.