Dzisiaj mija termin dla rodziców, którym gminy nie wypłaciły becikowego, bo nie mieli zaświadczenia lekarskiego potwierdzającego, że kobieta była pod opieką medyczną od 10. tygodnia ciąży, w którym mogli ponownie składać wnioski o ich wypłatę. Taką możliwość dał rząd, który w marcu złagodził przepisy dotyczące przyznawania becikowego oraz dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu urodzenia dziecka (obydwa świadczenia wynoszą tysiąc złotych).

Rząd szacował, że rodziców, którym gminy odmówiły wypłaty becikowego, bo posiadali źle wystawione zaświadczenia od lekarza, było nawet 20 tys. Jak sprawdziliśmy w gminach, takich osób było zdecydowanie mniej. Na przykład w Ełku, Kluczborku i Jaworze decyzji odmawiających wypłaty becikowego w ogóle nie było, w Bydgoszczy było ich 16, w Katowicach zaledwie 20, przy czym miesięcznie jest tam wypłacanych średnio 250 świadczeń.

– Większość rodziców, nie czekając na zmianę przepisów, składała od razu odwołanie do samorządowego kolegium odwoławczego (SKO), które uchylało nasze decyzje – mówi Dariusz Nowicki, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Grudziądzu.

Podobnie było we Wrocławiu, gdzie SKO argumentowało swoje decyzję tym, że wymóg objęcia opieką od 10. tygodnia ciąży powinien obowiązywać tylko te kobiety, które zaszły w ciążę po 1 listopada 2009 r.

– Zamieszanie związane z becikowym wynikało raczej z tego, że rodzice w ogóle nie wiedzieli o konieczności składania takiego zaświadczenia, a resorty pracy i zdrowia odmiennie interpretowały te przepisy – mówi Natalia Siekierka z MOPS we Wrocławiu.

Również Dorota Stolarek, kierownik działu świadczeń rodzinnych MOPS w Bełchatowie, uważa, że problem z becikowym wynikał głównie z braku informacji, a nie utrudnionego dostępu do opieki lekarskiej.

Zdaniem gmin te kłopoty mogą wrócić, kiedy od 1 stycznia 2012 roku ponownie zaczną obowiązywać restrykcyjne przepisy wymagające poświadczenia opieki lekarskiej od 10. tygodnia ciąży i wykonywania badań w każdym trymestrze ciąży.

– Potrzebna jest zapowiadana przez rząd kampania informacyjna wśród lekarzy i rodziców – uważa Dorota Stolarek.