zaloguj się do e-DGP
statystyki

Bite dzieci chronione do 16.00. Bez świąt i niedziel

skomentuj

Nowe przepisy, które mają lepiej chronić dzieci doświadczające przemocy, będą działać tylko osiem godzin na dobę – w czasie pracy ośrodków pomocy społecznej.

Publikacja: 29 września 2010, 03:00 Aktualizacja: 29 września 2010, 11:34

Jak najszybsze udzielenie pomocy krzywdzonemu i bitemu dziecku miała zapewnić obowiązująca od 1 sierpnia nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Przewiduje ona, że pracownik socjalny, działając wspólnie z przedstawicielami innych służb, może zabrać z domu rodzinnego dziecko zagrożone przemocą. Intencją tego przepisu, swego czasu burzliwie dyskutowanego w Sejmie, było to, aby sytuację dziecka oceniało więcej osób specjalnie do tego przygotowanych – nie tylko policjant, lecz także wykwalifikowany pracownik socjalny.

Jednak jak wyjaśnia Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, pracownicy socjalni mają prawo odebrać dziecko tylko wtedy, gdy wykonują swoje obowiązki służbowe, tj. w godzinach pracy. Może się to zdarzyć w trakcie przeprowadzania wywiadu środowiskowego, kiedy pracownik zauważy, że rodzice dziecka są nietrzeźwi lub agresywni. Taka interpretacja ministerstwa oznacza, że pracownik socjalny nie będzie wzywany, gdy do interwencji dojdzie po godzinach pracy ośrodka pomocy społecznej, w soboty, niedziele i święta. Resort podkreśla, że ten przepis nie przenosi na pracowników socjalnych dotychczasowych kompetencji policji w tym zakresie.

– Nowe przepisy będą więc działać tylko przez część dnia, a po południu i wieczorem oraz w weekendy tak jak do tej pory interweniować będzie tylko policja – mówi Agnieszka Olszewska, prawnik Komitetu Ochrony Praw Dziecka.

Dodaje, że aby nowe rozwiązania przynosiły pozytywny efekt w postaci skuteczniejszej ochrony dzieci, potrzebne są dyżury pracowników socjalnych. Mogłyby być one zorganizowane na podobnej zasadzie jak dyżury sędziów rodzinnych. Takie dyżury dopuszcza też resort pracy, ale zaznacza, że wymagałoby to odpowiedniego uregulowania w umowie o pracę między pracownikiem socjalnym a ośrodkiem pomocy społecznej.

– Byłoby to organizacyjnie trudne do zrealizowania, zwłaszcza w małych miejscowościach – mówi Bożena Durmaj, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Złotoryi.

Regina Skorupka, dyrektor Centrum Pomocy Socjalnej w Sokołowie Podlaskim, dodaje, że dyżury wiązałyby się z dodatkowymi kosztami, np. ze zwiększeniem wynagrodzeń pracowników.

Jednak eksperci uważają, że bez dyżurów nowe przepisy mogą działać wadliwie.

– Stosowanie dwóch różnych procedur związanych z porą dnia, w której dochodzi do przemocy wobec dziecka, wprowadza zamieszanie kompetencyjne – tłumaczy Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet.

Zwraca uwagę, że obecność pracownika socjalnego jest wskazana, bo jego przygotowanie zawodowe i kompetencje pozwalają często lepiej niż policjantowi ocenić sytuację dziecka i podjąć decyzję o jego odseparowaniu od stosujących przemoc rodziców. Dodaje, że przy nowym trybie interwencji zabrane przez policję dziecko może być w pierwszej kolejności umieszczone u rodziny, a nie np. w pogotowiu opiekuńczym, gdzie najczęściej trafia.

Komentarze: 7

  • 1: Stern z IP: 178.36.18.* (2010-09-29 08:17)

    Nowa ustawa pozwalająca urzędnikom na zabieranie dzieci rodzicom bez wyroku sądu nie rozwiązuje problemu maltretowania dzieci, ponieważjej celem nie jest zapobieganie temu procederowi, a jedynie zabieranie z rodzin dzieci, które urzędnik uzna za już pokrzywdzone. To działanie nie w porę i nieadekwatne do problemu. Ustawa jest nieskuteczna, to fakt - ale z innych powodów, niż twierdzi autor artykułu.

  • 2: m z IP: 195.205.214.* (2010-09-29 08:56)

    drogi Sternie -jak wypowiadasz się to rób to rzetelnie i dodaj, że decyzje co do dalszego losu dziecka w przeciągu 24 godzin podejmie sąd rodzinny, a kierując się twoją logiką trzeba pozostawić "pokrzywdzone " dzieci w patologicznej rodzinie ponieważsą już jak to określiłeś '' pokrzywdzone"

  • 3: obywatel z IP: 80.55.176.* (2010-09-29 09:21)

    ...problem jest stary jak świat...wszyscy robią doktoraty nt ale nikt jeszcze do tej pory nie powiedział,że najwyższy czas zająć się rodzicami-katami własnych dzieci...bezwzględna eksmisja,wysokie kary,zakaz zbliżania się na odległość 100m metrów od matki i dziecka...ale prawo polskie jest takie jakie jest...bandyci,damscy bokserzy i kaci swoich dzieci mają się dobrze...minister sprawiedliwości bierze kasę co miesiąc i co dalej ?!?!?!?!?!?!

  • 4: cykor z IP: 91.193.196.* (2010-09-29 09:37)

    Do M. Sternowi chyba chodziło o to , żeby ZAPOBIEGAĆ maltretowaniu dzieci , czyli przewidywać taką sytuację. Rodzina nie staje się patologiczną z dnia na dzień. Służby powinny reagować na postępujacą degradację rodziny wcześniej , żeby zapobiec takim dramatom , a nie czekać na ich wystąpienie.

  • 5: m z IP: 195.205.214.* (2010-09-29 10:43)

    Drogi CYKORZE to znaczy jak to robić? kiedy patolga a kiedy lubi bić a kiedy metoda wychowawcza a może profilaktycznie będziemy zabierać ?

  • 6: kbwkbkbw z IP: 213.25.175.* (2010-09-29 12:32)

    Wprowadzic calodobowa ochrone dzieci przed rodzicami ktorzy chca zrobic im krzywde.

  • 7: guzik z IP: 83.31.110.* (2010-09-29 15:47)

    Na tym przykładzie widać, że uchwalanie nowych przepisów nie rozwiązuje problemu, a tylko gmatwa sytuację rodzinną i staje się pretekstem do załatwiania rodzinnych i sąsiedzkich porachunków. Z drugiej strony, też jest pretekstem do zaniechania interwencji.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter