Międzynarodowa kadra, studenci z całego świata i akredytacje stowarzyszeń uczelni biznesowych to sposób na sukces na trudnym rynku usług edukacyjnych.

Warszawska Akademia Leona Koźmińskiego i Szkoła Główna Handlowa trafiły do prestiżowego rankingu Masters in Management – przygotowywanego corocznie przez „Financial Timesa”. Koźmiński zajął 30., a SGH 47. pozycję wśród najlepszych szkół zarządzania w Europie. Z naszego regionu na liście znalazły się jeszcze tyko dwie szkoły – z Pragi i Budapesztu.

Sprzężenie zwrotne

– Międzynarodową renomę szkoła zyskuje dzięki zagranicznej kadrze, studentom obcokrajowcom i akredytacjom wydawanym przez globalne stowarzyszenia uczelni biznesowych – mówi twórca i rektor szkoły Andrzej Koźmiński. – Ważna jest też współpraca z uczelniami i środowiskami biznesowymi na świecie oraz publikacje pracowników w międzynarodowych periodykach naukowych.

Uznanie to efekt wieloletniej systematycznej pracy (szkoła ma już 18 lat), a po części sprzężenia zwrotnego. Dzięki renomie, jaką uczelnia zdobywa m.in. w tego rodzaju rankingach, rośnie liczba zagranicznych studentów. W tym roku stanowią już 27 proc. z ponad 2600 słuchaczy studiów stacjonarnych. Przyjeżdżają najczęściej z Ukrainy, Chin i Ameryki Łacińskiej.

Kadra naukowa to po części absolwenci renomowanych uczelni zagranicznych. Co piąty wykładowca w Koźmińskim jest cudzoziemcem.

Większość z nich to Europejczycy, ale są też Japończyk i Amerykanin. Wykłady w szkole prowadzą także uznani profesorowie z najlepszych uczelni. Stale współpracuje z nią dwóch noblistów w zakresie ekonomii Robert Mundel i Edward Prescott.

Spośród trzech najważniejszych akredytacji przyznawanych uczelniom biznesowym Koźmiński dysponuje dwoma – EQUIS i AMBA, a wkrótce będzie miał i trzecią – AACSB. – Dają one pracodawcom pewność, że absolwent szkoły ma niezbędne kompetencje. 82 proc. absolwentów Koźmińskiego znajduje pracę w ciągu pierwszych trzech miesięcy od ukończenia studiów.

Zarobek nie za duży

Uczelnia biznesowa to jednak nie jest świetny biznes. W roku 2007/2008 akademia zarobiła 4,5 mln zł przy przychodach przekraczających 53 mln zł. W ubiegłym roku wynik był podobny. – Uczelnia ponosi koszty rozwoju – wyjaśnia Koźmiński.

Blisko dwie trzecie kosztów działalności to płace pracowników i ich pochodne. Za godzinę pracy visiting professor otrzymuje ok. 100 euro. Jednorazowy wykład noblisty lub równie uznanego naukowca to nawet 10 tys. euro. Szkoła ponosi także koszty rozbudowy. Ok. 100 mln kosztował uczelniany kampus.