Ministerstwo Zdrowia wraca do pomysłów wydłużenia czasu pracy techników medycznych, które dwa lata temu zawetował prezydent Lech Kaczyński. Wtedy znalazły się one w ustawie o czasie pracy pracowników medycznych, która wchodziła w skład tzw. pakietu zdrowotnego. Teraz propozycja ta powraca w projekcie ustawy o działalności leczniczej, która została przekazana do konsultacji. Jeszcze w październiku, tak przewiduje resort zdrowia, projektem zajmą się posłowie.

Od przyszłego roku (wtedy ma wejść w życie ustawa o działalności leczniczej) dłużej pracować będą więc m.in. radiolodzy, elektroradiolodzy, fizykoterapeuci, patomorfolodzy, pracownicy pracowni histpotatologii, a także specjaliści z zakresu medycyny sądowej oraz pracownicy prosektoriów. Ministerstwo Zdrowia uzasadnia wydłużenie ich czasu pracy brakiem przeciwwskazań zdrowotnych. A także informacjami uzyskanymi z innych krajów UE. W żadnym z nich nie obowiązują skrócone normy czasu pracy dla techników medycznych.

Na wydłużenie czasu pracy nie zgadza się m.in. Ogólnopolski Związek Zawodowy Techników Medycznych Elektroradiologii OZZTME). Jego zdaniem doprowadzi do tego, że część z 20 tys. pracowników, których zmiany dotyczą, może stracić zatrudnienie.

– Resort zdrowia nie wziął pod uwagę, że wydłużenie czasu pracy wiąże się ze wzrostem pensji. Dla placówek, które zatrudniają techników, oznacza to dodatkowe koszty – mówi Cezary Staroń, prezes OZZTME.

Jednocześnie nie ulegnie poprawie dostęp do świadczeń zdrowotnych wykonywanych przez techników medycznych. Przede wszystkim ze względu na przestarzały sprzęt diagnostyczny, jakim dysponują placówki medyczne.