statystyki

Zarobki rosną dzięki znajomości języków

autor: Barbara Sowa16.09.2010, 08:25; Aktualizacja: 16.09.2010, 09:07

ZNAJOMOŚĆ ANGIELSKIEGO - to dzisiaj już standard. Drogę do kariery i wyższej pensji otwierają chiński, szwedzki, arabski i niderlandzki. Podwyżki nie mogą spodziewać się jednak ci, którzy biegle władają białoruskim i greckim

Reklama


Reklama


Wystarczy znajomość jednego języka obcego, by pensja pracownika wzrosła o 375 zł. Zyski można liczyć w tysiącach, gdy włada się nie tylko angielskim, ale też szwedzkim, niderlandzkim czy chińskim.

Długie poszukiwania

Pół roku trwały poszukiwania odpowiedniego pracownika dla jednej z dużych agencji reklamowych, która zamierzała wejść na chiński rynek i tam promować polsko-chińską współpracę. Head-hunterzy dwoili się i troili, by znaleźć odpowiednią osobę, bo firmie zależało na czasie. Ale zadanie było trudne. Od kandydata wymagano nie tylko świetnej znajomości chińskiego, ale też doświadczenia w branży reklamowej i międzynarodowych kontraktów.

– Po długich poszukiwaniach udało nam się dotrzeć do pracowniczki jednej z firm organizujących targi międzynarodowe – przyznaje Monika Górska-Siuciak, dyrektor działu rekrutacji w firmie Bigram. Kobieta natychmiast dostała angaż.

Grecki się nie opłaca

Jaką pensję jej zaoferowano? Tego head-hunterzy nie zdradzają. Ale jak wynika z raportu Sedlak & Sedlak, opracowanego na podstawie Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń 2009, to właśnie pracownicy, którzy biegle znają język chiński, zarabiają u nas najlepiej (8 tys. zł). Na niewiele mniejszą pensję mogą też liczyć też ci, którzy mówią po szwedzku, arabsku czy niderlandzku. Wzrostu płac nie zapewnia jedynie znajomość greckiego, białoruskiego i ukraińskiego.

– Firm z greckim kapitałem jest w Polsce niewiele. Nawet w Polbanku, który w 100 proc. należy do Greków, nigdy nie wymagano od pracowników znajomości tego języka – tłumaczy Górska-Siuciak. Żeby zaś robić interesy na Białorusi czy Ukrainie, wystarczy znajomość rosyjskiego czy angielskiego.

Zdaniem ekspertów młodzi ludzie, którzy wybierają przyszły zawód, powinni więc sprawdzić, jaki język w danej branży jest najbardziej poszukiwany.

– Angielski był atutem kilkanaście lat temu. Dziś to standard. Przy wyborze drugiego języka warto sprawdzić, jak się w danej branży kształtują kontrakty handlowe, gdzie są eksportowane towary – mówi Magdalena Janczewska, ekspert do spraw społeczno-gospodarczych Pracodawców RP.

Jak wynika z raportu, wzrost wynagrodzenia wynikający ze znajomości języków obcych jest tym wyższy, im wyższe stanowisko zajmuje dana osoba. Szeregowy pracownik, który zna trzy języki, zarabia zaledwie 450 zł więcej od kolegi na tym samym stanowisku, który się ich nie uczył. Ale już dyrektor, który włada trzema językami, zarabia ponad 10 tys. więcej od swojego kolegi, który mówi jedynie po polsku.

Dodatkowe kwalifikacje

– Znajomość języka to jednak nie wszystko, liczą się kompetencje i zajmowane stanowisko – mówi Andrzej Nedoma, współwłaściciel krakowskiego biura tłumaczeń technicznych LIDO-LANG. – Pielęgniarka mogłaby znać nawet pięć języków, a i tak nie miałoby to dużego przełożenia na jej pensję – dodaje.

Rekordzista, który mówił w ośmiu językach (między innymi w estońskim i hiszpańskim), ale nie miał dodatkowych kwalifikacji i pracował u niego na szeregowym stanowisku, zarabiał około 3 tys. zł.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • kris(2010-09-19 14:46) Odpowiedz 00

    W dizsiejszych czasach lepiej dbać o kompetencje zawodowe i kwalifikacje , ale ... w oparciu o ustawy, które potwierdzą naszą przydatność do pracy i pracodawca wtedy nas wybierze. Język zaś nie jest głownym źródłem starania się o pracę w zawodach (poza nauczycielskim j.an.), pracodawca wysyła na szkolenia jezykowe do roku lub 2 lat , w zależności jakiego poziomu wymaga dana firma. Obecnie najlepiej mieć skonczone conajmniej dwa magisteria kierunkowe w tym studia podyplomowe do każdego z nich oraz język przydatny do pracy w zawodzie na minimum podstawowym poziomie.

  • xxx(2010-09-16 10:00) Odpowiedz 00

    Przyznam, że tekst jest słodki, a zarazem zabawny. Śmiech do zdrowie, a szczególnie na początek dnia.

  • ela(2010-09-16 11:35) Odpowiedz 00

    Politykom rosną nawet bez znajomości języków.

  • prawda boli(2010-09-16 14:13) Odpowiedz 00

    co za bzdury wypisujecie w tych komentarzach. Są to dane rzetelne ,bo pochodzące z ankiet anonimowych, więc są prawdziwe.

  • EWA(2010-09-16 21:34) Odpowiedz 00

    TO BARDZO DZIWNE ZNAM 4 JEZYKI W TYM NIDERLANDZKI I CO MAM PODWYŻKĘ O TAKĄ, MINIMALNĄ A ZA MOJE TŁUMACZENIA KTO INNY BIERZE PODWYŻKI - POSTAWISZ SIĘ TO CIĘ ZWOLNIĄ.EWA

  • Wrobel(2010-12-12 15:06) Odpowiedz 00

    W porownaniu z tymi co sa na zachodze, nawet w takich krajach jak francja czy hiszpania, nasze zarobki sa bardzo slabe, nie mowiac juz o tym ze do kredytow maja dostep tylko nieliczni

  • JakoTako(2010-12-13 23:28) Odpowiedz 00

    Szkoda nawet sobie strzępić język na wypowiedzi skierowane pod adresem autora tego artykułu i jego kompetencji. W Krakowie znam przynajmniej dwie duże firmy, których kierownicy wydziałów zarabiają od 9 - 12 tys. zł. i wcale nie znają języka angielskiego, ponadto nawet mają trudności w posługiwaniu się programem MS office... . Nie rozumiem czemu mają służyć takie tendencyjne artykułu?, obecnie firmy te poszukują pracowników którzy są gotowi pracować w systemie tzw. czterobrygadowym a wiec również w święta proponując od razu umowę o pracę na okres 3 lat. Może i język dodatkowy jest przepustką ale najczęściej bywa tak, że osoba znająca dobrze język np. angielski nic po za nim nie umie.

  • anglista(2010-12-31 02:17) Odpowiedz 00

    Skończcie już z tym idiotycznym zdaniem "Dziś angielski to już standard". Jako anglista i nauczyciel wiem, jak niewiele w rzeczywistości osób umie się nim dobrze posługiwać.

  • pani_chinolubna(2011-01-01 22:02) Odpowiedz 00

    A ja potwierdzam. Mój mąż jest ekspertem od rynku chińskiego, biegle włada tym językiem, ma doświadczenie handlowe pracując w Chinach przy kontraktach do kilku milionów euro (sprzedaż zachodnich technologii do Chin). Nie ma miesiąca, aby nie wyhaczali head hunterzy, choć nie funkcjonuje nigdzie w internecie, na żadnych portalach, nic. W Polsce nie ma ekspertów od rynku chińskiego - co najwyżej lingwiści mówiący po chińsku albo ludzie kupujący coś w Chinach, lecz bez umiejętności wejścia w tak specyficzną kulturę. Jednak praca za 8000 PLN to jakaś bzdura - tacy specjaliści dostają więcej.

  • Adam(2011-01-12 10:30) Odpowiedz 00

    pani_chinolubna... to na co pani mąż czeka, aż dadzą większe pieniążki i pogłaszczą po główce?

    Nie trzeba mieć pretensji do nikogo. Niech mąż założy firmę i inkasuje stukrotność tej kwoty miesięcznie. No i oczywiście niech pamięta, żeby tym których zatrudni na stanowisko które sam zajmował, płacić tyle co w Eroulandzie.

  • A3D(2011-01-19 14:39) Odpowiedz 00

    Najlepiej: francuski we Francji, angielski w Anglii, i tak dalej. Tylko nie polski w Polsce. Tutaj to przeszkadza gdy ktokolwiek posługuje się zbyt klarownie językiem. Chyba, że o TEN język chodzi. No jacha - teraz rozumiem.

    A co do posługiwania- wyjedź anglisto w świat i zobacz Francuzów, Włochów, Niemców, zaczep ich na ulicy. Ślepia rozewrzesz zdziwione na ich "znajomość " OBCYCH JĘZYKÓW. nO, ALE TRZEBA W TYM CELU DOOOPSKO Z HOTELU RUSZYĆ, Z KURSOKONFERENCJI. nIE?

  • Maciej(2011-01-24 14:38) Odpowiedz 00

    Jeżeli chodzi o zarobki to po raz kolejny piszecie bzdury. Redaktorze, kopnij w biurko i zwiedzaj firmy, bo jak widać jesteś oderwany od rzeczywistości. To groźne!

  • Arco(2011-01-27 20:56) Odpowiedz 00

    to zawsze byl ogromny atut, ale jesli dalej bedzie tak kiepsko w naszym kraju, to mlodzi ambitni beda uciekac nadal, przeciez nawet nie maja szans na kredyt, a nie mowiac juz ze RNS dobiega takze konca

  • pani_chinolubna(2011-02-07 12:44) Odpowiedz 00

    Adam - ja na nic nie narzekam, tylko stwierdzam fakt. Mój mąż ma pracę, zarabia nieźle, choć mógłby wiele więcej, ale z obecnej pracy czerpie niezmierną satysfakcję. Praca daje mu niezła jak na polskie warunki kasę, pracuje dla firmy, która daje mu duża swobodę działania, rozwija zupełnie nową na naszym rynku działkę. Czego chcieć więcej? A to, że ktoś woli etat niż działalność, to kwestia indywidualnych preferencji. Nie każdy dąży do maksymalizacji kasy, bo można maksymalizować inne korzyści (dom, rodzina, własny rozwój, zadowolenie z pracy etc.). Ja osobiście też wolę mieć szczęśliwego człowieka i torebkę Wittchena niż tę od Gucci i zero satysfakcji ze związku ;)
    Ale faktem jest, że człowiek obeznany w realiach chińskiego biznesu i do tego znający język nie ma raczej problemów ze znalezieniem pracy. Za kilka lat będą to specjaliści od hinduskiego (a raczej głównego dialektu) czy wietnamskiego, bo te rynki są bardzo wschodzące.
    Myślę, że jak mąż będzie zatrudniał (przymierza się do tego w swoim dziale) zatrudni za godziwą stawkę. Pewnie będą to absolwenci filologii, więc jak zdobędą pierwsze szlify w biznesie (staże, praktyki) będą mogli dostać więcej.

    Przyznam szczerze, że nie rozumiem, skąd ten niemerytoryczny atak na moją osobę i mój post.

  • dariusz2(2015-12-26 13:59) Odpowiedz 00

    Jesteś w stanie budować zaufanie w językach dostarczenia efektywnej i atrakcyjnej. Szanse są poprawy jest więc uzależnienie, tak długo, jak zachęcić siebie, dołącz Preply nauczyciel praca arabski Kraków http://preply.com/pl/krakow/oferty-pracy-dla-nauczycieli-języka-arabskiego

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane