Rząd zamierzał zwolnić w przyszłym roku 10 procent z 400 tysięcy urzędników administracji publicznej. Zamiast redukcji gwarancje zatrudnienia może dostać 300 tysięcy z nich. Szefowie instytucji przekonują, że bez tego zawali się państwo.
Publikacja: 16 września 2010, 03:00 Aktualizacja: 16 września 2010, 18:59
Planowana przez rząd 10-procentowa redukcja zatrudnienia w urzędach zmienia się w farsę. Zamiast zwolnień kolejni urzędnicy chcą uzyskać gwarancje zatrudnienia. Pretekst do takich działań dał sam minister Michał Boni. W projekcie założył, że redukcje nie dotkną solidarnie wszystkich, ale będą równi i równiejsi. Z obowiązku wykluczył tzw. święte krowy, czyli instytucje, które same układają swoje budżety, m.in. kancelarie: Sejmu, Senatu i prezydenta. Także kierowników, dyrektorów, audytorów i głównych księgowych. Nic dziwnego, że w nadsyłanych do projektu uwagach wyłączeń domagają się prawie wszystkie urzędy:
● szef służby cywilnej chce specjalnej ochrony dla 6 tys. urzędników mianowanych;
● Ministerstwo Rozwoju Regionalnego żąda gwarancji nietykalności dla 4 tys. urzędników zajmujących się funduszami unijnymi;
● paraliżem sądów i prokuratur straszy minister sprawiedliwości. Twierdzi, że może się zgodzić jedynie na 3, a nie 10 proc. redukcji;
● pracownicy ZUS wykazują, że już teraz pracują ponad siły, po 10 godzin dziennie. A jeśli zwolnionych zostanie 4,5 tys. osób, emeryci i renciści nie otrzymają na czas emerytur;
● minister infrastruktury proponuje wyłączenie ze zwolnień inspektorów transportu drogowego;
● nawet minister finansów żąda wyłączenia z redukcji ponad 60 tys. pracowników urzędów skarbowych.
A Michał Boni ulega.
– Na wczorajszym spotkaniu zespołu do spraw służby cywilnej zapewniał, że zostaniemy wyłączeni z redukcji – mówi Tomasz Ludwiński, przewodniczący Rady Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych NSZZ „Solidarnośc”.
Wśród urzędów są też takie, które uznają, że planowana redukcja ich nie dotyczy. Przyjmują więc strategię niezgłaszania uwag. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa uważa z kolei, że nie wie, czy musi zwalniać. Podzielone zdania mają też wojewódzkie urzędy pracy. Uwagi będą jeszcze napływać do 21 września.
A wystarczyło, aby rząd zredukował środki na wynagrodzenia urzędników. Wtedy dyrektorzy sami przeprowadziliby redukcję.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna

1: SKĄD SIĘ WZIĄŁ TAKI GŁUPI z IP: 208.53.142.* (2010-09-16 04:54)
PROJEKT ?
Jeżeli chcą redukcji, to niech zamrożą zatrudnianie na poziomie urzędów, a o każdym nowym przyjęciu niech decyduje centrala. W ciągu kilku lat bezboleśnie liczebność administracji zredukują odchodzący na emerytury i rezygnujący z tej "dobrze płatnej" i "prestiżowej" (hahaha) pracy. W ten sposób nie pozbędziemy się specjalistów, których już teraz w urzędach jak na lekarstwo.
Wywałka z klucza kolesiowskiego nic dobrego nie wróży.
A Boni takie ma pojęcie o administracji jak ja o fizyce kwantowej. Kto temu człowiekowi powierza dłubanie w takiej materii. Jakie on ma doświadczenie i pojęcie o administracji państwowej? Poprzedni rząd w którym ten Boni uczestniczył pozostał w pamięci jako stado nieudaczników, którzy zruinowali polską gospodarkę. Teraz nadszedł czas na ruinowanie reszty?
2: taka jest prawda z IP: 83.10.137.* (2010-09-16 07:01)
oto są efekty zrądzenia debili z PO
3: rudi z IP: 193.19.125.* (2010-09-16 07:49)
Do zwolnienia szaraki którzy zarabiają najmniejsze pieniądze, (bo są spoza układów) dyrektorzy i kierownicy - których jest najwięcej (i podwyższają średnią swoimi zarobkami - a prawie nic nie robią) zostają !!! Brawo POmysłodawcy jeszcze pare takich POmysłów i JAREK i jego kamanda wrócą a wtedy się będzie działo !!!
4: PRL Wraca. z IP: 195.117.255.* (2010-09-16 08:25)
te specjalne przywileje to jest zwykle świństwo i tyle. Wraca PRL
5: Wielka ściema z IP: 95.48.163.* (2010-09-16 08:30)
Pozwalniajcie w Warszawie wszystkich paciotków a dołóżcie urzędnikow w gminach tak żeby nie trzeba było stać w kolejkach ! Ja zatrudnię twoją żonę jako doradcę a ty zatrudnisz mojego syna jako asystenta i gra gitara - tak to wygląda w wielu Bardzo Ważnych i Najważniejszych Urzędach.
6: ZK z IP: 194.146.217.* (2010-09-16 08:47)
Trzeba pamietać, że kierownicy i dyrektorzy są z klucza partyjnego (obecnie specjaliści z PO) lub kolesiowskiego, więc muszą byc nietykalni, o czym socjolog Boni doskonale wie. Zwracam uwagę, że często dostają stanowisko w branży, na kórej sie kompletnie nie znają. Oczywiście niczego się też nie uczą, bo po co. O zatrudnianiu policyjnych i wojskowych emerytow nie wspomnę. Jakie oni maja kwalifikacje? Studia w ZSRR, praktyka na poligonie i fala? Dodam z obserwacji, że teraz administarcja przyjmuje nowych pracowników na potegę.
7: lkd z IP: 93.159.48.* (2010-09-16 09:17)
Redukcje w urzędach postępują od kilku lat samoistnie, starzy odchodzą na emeryturę, młodzi popracują rok, dwa i odchodzą do lepiej płatnej roboty albo emigrują z a chlebem.Przeciętny urzędnik z 10 - 15 letnim stażem zarabia nieco powyżej 2 tys. zł i nie ma co liczyć na więcej przez kolejne kilka lat.Średnią płac zawyżają kierownicy, dyrektorzy i cała ta kadra kierownicza z nadania politycznego zwykle, a zatrudniany nowy urzędnik (oj dumni brzmi) zarabia już minimalną krajową...(z autopsji).Ale po co nam administracja, a jeszcze do tego sprawna i wydajna.Chciałoby się mieć młodych specjalistów, języki, doświdczenie, a płaci im się tyle co cieciowi na budowie. RÓBTA SE CO CHCETA. Oto hasło przewodnie peło
8: Święta krowa z IP: 83.24.76.* (2010-09-16 09:29)
"Z obowiązku wykluczył tzw. święte krowy, czyli instytucje, które same układają swoje budżety,"
Gdzie jest problem??? skoro maja własne budżety to można ograniczyć przyznawaną im kwotę w budżecie Państwa, instytucje będą same musiały się dostosować i zadecydować czy obniżą pensję przesuną z innych podziałek, czy zwolnią pracowników.
9: Marcin z IP: 85.222.8.* (2010-09-16 10:49)
Po pierwsze - nie wiem skąd w prasie informacje, że średnia zarobków w administracji to ok. 4000 zł. - być może tyle zarabiają osoby na stanowiskach kierowniczych, a więc nieobjęte ustawą; wiadomo, że zwolnieni zostaną najpierw ci, którzy nie mają znajomości i układów (bo przecież Dyr Generalny nie zwolni koleżanki czy kolegi), a więc i niewiele zarabiają - oszczędność z tego niewielka;
po drugie - wymienione instytucje może i same układają sobie budżety, ale nie są to de facto ich własne budżety, własny budżet, to może mieć firma prywatna - te pieniądze to są cały czas pieniądze publiczne; nieobjęcie ustawą kancelarii S i S czy np. IPN, a objęcie ważnych strategicznie ministerstw jest głupotą, a nie racjonalizacją;
po trzecie - urzędnicy mianowani mają zagwarantowaną "niezwalnialność" (oprócz kilku wyjątkowych sytuacji - przywileje wiążą się jednak z dodatkowymi obowiązkami, np. urzędnik nie może prowadzić działalności dochodowej bez zgody Dyr. Generalnego, nie ma nadgodzin za pracę dodatkową w dni powszednie itd.) nie po to, żeby im było fajnie, tylko, żeby zapewnić istnienie w urzędzie grupy dobrze wykształconych, doświadczonych (trzeba spełnić określone kryteria i zdać egzaminy) i przede wszystkim apolitycznych pracowników, którzy nie będą zwalniani z nadejściem kolejnej ekipy - idea słuszna, bo nie jest zdrową sytuacją, kiedy ze zmianą opcji politycznej wymienia się cały urząd, do specjalisty włącznie i obsadza swoimi.
Podsumowując - jeśli ustawa wejdzie w życie w zaproponowanym kształcie, będzie to oznaczało powrót do administracji z PRL, zostaną mierni, ale wierni. Życzę powodzenia.
10: taka jest prawda z IP: 83.10.137.* (2010-09-16 10:57)
w pierwszej kolejności powinni zwalniać elektotar PO.. bo w ramach poparcia rządu nie bedzie protestował
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.