Skargi na niepłacących pracodawców zalewają sądy i Państwową Inspekcję Pracy. Stąd trafiają do rejestru dłużników.
Publikacja: 15 września 2010, 08:21 Aktualizacja: 15 września 2010, 14:09
Od trzech miesięcy pracownicy mogą wpisywać nierzetelne firmy do rejestru biur informacji gospodarczej. I to dziś najpopularniejszy instrument egzekwowania zaległych pensji. Od czerwca do Krajowego Rejestru Długów (KRD) trafiło ponad 450 takich zgłoszeń.
– Ruszamy ze szkoleniami dla przedstawicieli związków zawodowych i powiatowych rzeczników konsumentów – mówi Andrzej Kulik, pełnomocnik zarządu KRD. Wszystko po to, żeby dotrzeć do jak największej liczby osób oszukanych przez pracodawców. – Nie wszyscy mają dostęp do internetu. A tylko tą drogą można zgłosić dłużnika – mówi Kulik.
Oprócz internetu trzeba jeszcze mieć wyrok sądu pracy z klauzulą wykonalności. Znalezienie się w rejestrze wiąże się z utratą wiarygodności finansowej. Przedsiębiorcy, których dane się tam znajdą, muszą się liczyć z odmową udzielenia kredytu lub świadczenia usług leasingowych.
Ale to niejedyna możliwość. Pracownicy, którzy twierdzą, że ich szef złamał prawo, masowo zgłaszają się do Państwowej Inspekcji Pracy. Tylko w pierwszej połowie 2010 roku do PIP wpłynęło ponad 20 tys. skarg. Ponad połowa zgłoszeń pochodzi od osób, które odeszły z pracy, ale coraz śmielej nadużycia szefów wskazują też pracownicy nadal zatrudnieni. Najwięcej osób skarży się dopiero wtedy, gdy pracodawca zalega im z wypłatą pensji.
Pracownicy najczęściej donoszą o nieterminowej wypłacie wynagrodzeń
Pracownicy ślą skargi do Państwowej Inspekcji Pracy. Największy problem – nieterminowe wypłacanie wynagrodzeń. Kwota, z jaką pracodawcy zalegają z płacami wzrosła w tym roku w stosunku do ubiegłego o ponad 60 proc.
Pracownicy jednego z dużych zakładów mięsnych w Lublinie wolała siedzieć cicho. Bezrobocie w regionie jest wysokie, więc o pracę trudno. Ludzie rezygnowali z wolnej niedzieli, zostawali po godzinach. Miarka się przebrała, gdy szef przestał im płacić w terminie. Ponad 730 osób tygodniami czekało na kwietniową pensję. Pracodawca tłumaczył: kryzys, chwilowe problemy z zamówieniami. Pieniądze na konta jednak nie wpływały, a do PIP zaczęły spływać skargi. Po kontroli okazało się, że zakłady nie tyko nie płaciły pracownikom, ale przez oszczędności narażały ich zdrowie. Żrące preparaty rozcieńczano w pomieszczeniu bez wentylacji. A zamiast okularów ochronnych pracownikom wciskano podróbki z Chin.
Po inspekcji właścicel zakładów musiał wypłacić zaległe 1,2 mln zł pensji i kilka tys. zł mandatu. – W zeszłym roku problem z nieterminowym wypłacaniem wynagrodzeń miało prawie 64 tys. pracowników. Kwota niewypłaconych wynagrodzeń urosła z 68 w I półroczu 2009 do 110 mln zł w tym – wylicza Danuta Rutkowska z PiP. W 2009 roku Inspekcji udało się odzyskać 103,5 mln zł dla 121 tys. pracowników.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: apud z IP: 87.101.32.* (2010-09-15 08:43)
Ci pracodawcy to myślą z zakutym łbem iż pracownicy żywią się gwoździami a oni rarytasy a wypłacą daną część i człowiek nie wie na co ma przeznaczyć ,na życie czy opłaty...jak nie jest wypłacalny to po jaki ciort otwierał firmę .Tu skamlą,że nie mają kasy na wypłaty a w górach stawiają sobie dom...potem ogłaszają upadłość a za kilka miesięcy otwierają nową firmę.A prawo sami łamią!!!
2: horyzont zdarzeń z IP: 83.14.158.* (2010-09-15 09:05)
Kilka tysięcy złotych mandatu... Śmiech jakiś. Powinni im dać karę w wysokości 10 krotności niewypłaconych pensji to by wtedy się nauczyli.
3: potrzeba zmian z IP: 91.150.197.* (2010-09-15 09:38)
Kary są symboliczne. Za "recydywę" przy niewypłacaniu pensji kary powinny być od kilkunasto-do kilkudziesięciotysięcznych.
A za uchybienia BHP w razie niezapewnienia warunków wymaganych przepisami, to w razie wypadku koszty odszkodowania i leczenia powinien ponosić pracodawca.
4: ja i on lat 62 i 60 z IP: 83.8.160.* (2010-09-15 12:03)
Nie mam na wypłacenie pensji w całości.Nie mam wpływu od klienta, nie dostanę kredytu,mam złą historię, nie jeste nic winna bankom.Historia wystarczy i zaświadczenie z zus.Bo skąd zus jak nie mam na wyołatę.Czekam już 5 dni na zapłatę zapowiedzianą i wymaganą.Co mogę zrobić? Kara, proszę bardzo, i tak nie mam,wpis,świetnie i tak walczę ze złą historią.Sprzedam lokal, zamknę zlecenia,wypłacę ludzi i zwolnię wszystkich, bo muszę.Mam wtedy prawo być na zasiłku i znależć dystans do siebie i działalności.Nie sztuka iść w górę,sztuka upaść i wstać.
5: wika z IP: 83.8.160.* (2010-09-15 12:09)
Jeszcze jedna uwaga.Chcesz zastawić dom, zakład,auto itp. na kredyt na wypłatę miej szansę.Idż na bruk,ale wypłać ludzi.Nie żaden bank tego nie zrealizuje.Próbowałam
6: ON_40 z IP: 83.12.200.* (2010-09-15 16:30)
Niestety, znowu jak mozna domniemywać artykuł a w zasadzie pean pochwalny na temat rejestru () dłużników. Wszystko ok, tylko powstaje jedno podstawowe pytanie : komu to ma słuzyć?
Na pewno :
- nie przedsiębiorcy ( jezeli znalazł sie w kłpoptach to to go dobije )
- nie pracownikowi , bo nie dostanie i tak zaległych pieniędzy
- innym instytucjom finansowym, bo nie zarobia za kredytach.
Kto skorzysta ?
- proste Rejestr ( bo za każdą informacje o dłuzniku trzeba mu zapłacić )
i handlarze długami ( KRUK, ULTIMO itp ) , bo dostana na tacy rynak do rzdko kiedy uczciwych działań.
LUDZIE !!
Myslcie choc troche - to nie boli
7: sonia z IP: 217.97.190.* (2010-09-15 18:14)
Jeśli przedsiębiorca na wszystko ma wczasy , imprezy, ciągle zmienia samochody sobie, żonie i dzieciom a pracownikom nie wypłaca wynagrodzeń to chyba nie ma kłopotów finansowych, tylko pozwala mu na to prawo i wie że mu nic nie grozi. A ty robolu ciesz się że masz zajęcie. Jeść już ty i twoja rodzina nie musi. Wystarczy, że panisko jest syty, zadowolony i zrelaksowany po wyjazdach na zagraniczne wczasy.Uciemiężony przez pracowników przedsiębiorca.
8: Ta wredna przedsiębiorczyni z IP: 95.50.155.* (2010-09-15 23:13)
Do Soni i jej podobnych. Ja jestem przedsiębiorcą od 1989 roku i bez przerwy borykam się z problemami. Państwo nie ułatwia niczego; jak w 1990 r. dostałam ulgę na otwarcie własnej działalności, to po 2 latach zabrali mi ją po kontroli, ktora napuścił na przedsiębiorców p. Balcerowicz, jak za czasów SLD troche popuścili i zaczęłam zarabiać, to rozwijałam biznes, po po zmianie rządów na AWS tak przykręcili ludziom mozliwości zarabiania, że ja ze swoimi usługami zaczęłam plajtować. Jak zmieniłam branżę i wzięłam kredy, zaczęło się trochę kręcić, to nagle w 2002 r miałam kontrolę z Urzędu Skarbowego, akurat na początek sezonu przyblokowali mi działalność, bo próbowałam wychodzić z pata - okazało się, że nagle produkty, które oferowałam znalazły się w konkurencyjnej firmie.A że mamusi młodego właściciela pracowała w Urzędzie to nie musze dalej kończyć. Zaczęłam tracić, bo stałam się niekonkurencyjna. Znów zmieniłam branżę, bo narosły długi, brak klientów i brak wypłacalności. Żaden bank nie chciał mi udzielić kredytu, więc długo nie trzeba było czekać zjawił się w 2005 r. komornik. Walczyłam z nim 2 lata, znów straciłam klientów, bo wpadł na pomysł dochodzenia moich długów u moich klientów - uciekli prawie wszyscy po otrzymaniu zajęcia komorniczego. Nikomu nie zależało, abym zarabiała i utrzymała firmę i pracowników. Okazało się, że komornik myślał, że za 9 tysięcy długu przejmnie majątek wart ponad 500 tys. Z pomocą najbliższych i ciężką pracą odbiłam od dna, ale jeszcze długo nie miałam na spłacanie, bo nikt nie chciał udzielić mi kredytu. Do dziś dnia spłacam zadłużenia, ktore narosły tylko dlatego, że nie jest w intersie ani banku, ani państwa umozliwić nam przedsiębiorcom uzyskanie tzw. kredyru obrotowego, który pozwala na placenie zobowiązań w terminie. nie jeżdżę na wczasy, nie mam wolnego, pracuję 7 dni w tygodniu, bo chcę utrzymać i rozwijać firmę oraz utrzymać pracowników, ale i tak zdarza mi się nie wypłacić pensji w terminie. Dlaczego? no bo ZUS, no bo podatki VAT i dochodowy, no bo podatek od nieruchomości od działalności, no bo energia elektryczna, ogrzewanie, paliwo do samochodów, środki do utrzymania lokalu, remonty, podatki pośrednie itd. Samochodu prywatnego nie mam bo mnie nie stać i po nocach nie śpię ze stresu. Proszę więc nie uogólniać i żeby wreszcie ktoś pozwolił nam przedsiębiorcom stabilnie pracować i nie podnosić co roku podatków i opłat.
9: janjanx z IP: 77.113.253.* (2010-12-06 12:44)
A jak to jest gdy zmusza siE czlowieka do pracy na czarno.Nie chcieli mnie zarejestrować bo koszta,ja nie moglem pisnąć bo muszę pracować.Po roku poprosiłem o podwyżkę i tego samego dnia znalazłem się na bruku.A co do wczasów to 3-razy był w Egipcie z żoną i trzy samochody w lisingu,i to wasza demokracja/Bolka i AWS-u/Czy o to walczyliśmy,mam 60-lat kto mi pomoże znależć prace/jeszcze 5-lat/ jak w naszym pięknym kraju jest RASIZM/praca tylko dla młodszych/.
10: g z IP: 46.113.154.* (2011-01-03 20:33)
to przecierz jawne niewolnictwo kiedys sie uczylem ze chlop musial oddawac swojemu panu tzw. dziesiecine to jest dziesiata czesc swojego dovhodu i to byl wyzysk a obecnie to jest 50 dziesiecina i to jest demokracja sie nazywa o rety co za chipokryzja niezle chamstwo
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.