Nowym wymogiem, który pojawi się w konkursach, jest zapewnienie pracy uczestnikom szkoleń.

Dotychczas realizatorzy unijnych szkoleń nie byli rozliczani z ich skuteczności. W 2011 roku to się zmieni. Jak sprawdziliśmy, prawie połowa województw w przyszłorocznych konkursach postanowiła bowiem zastosować przy ocenie zgłaszanych projektów tzw. wskaźnik efektywności zatrudnienia. Ich plany musi jeszcze zatwierdzić tzw. Komitet Monitorujący Program Operacyjny Kapitał Ludzki.

Firma szkoleniowa lub organizacja pozarządowa, która chce szkolić osoby bezrobotne, będzie musiała zadeklarować, że części uczestników swoich szkoleń zapewni zatrudnienie jeszcze w trakcie trwania szkolenia lub ciągu trzech miesięcy od jego zakończenia. Będzie z tego rozliczana przez instytucję, która przyznała jej dotację. Eksperci chwalą za to województwa. Bartosz Grucza z Katedry Zarządzania Projektami w Szkole Głównej Handlowej podkreśla, że dzięki temu będzie wiadomo, czy szkolenie było skuteczne, a bezrobotni potrafili znaleźć się na rynku pracy.

Najbardziej wymagający jest Wojewódzki Urząd Pracy (WUP) w Toruniu. Oczekuje, że dla 50 proc. osób, które uczestniczą w szkoleniach, ich organizator znajdzie pracę. Firmy, które będą startowały w konkursach w WUP w Łodzi i Szczecinie muszą się natomiast liczyć z tym, że co trzecia przeszkolona przez nie osoba ma być zatrudniona. Z kolei w wojewodztwie warmińsko-mazurskim wskaźnik efektywności zatrudnienia wyniesie 15 proc. Natomiast Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach ustalił go na poziomie 10 proc.

WUP w Kielcach chce, żeby przynajmniej co dziesiąta, a WUP w Opolu – co dwudziesta osoba niepełnosprawna znalazła pracę jeszcze w trakcie trwania projektu. Zdaniem realizatorów projektów szkoleniowych osiągnięcie tych wskaźników będzie trudne.

– Nie mamy takich form nacisku jak urząd pracy, który bezrobotnemu może cofnąć zasiłek. Nie możemy nikogo zmusić do podjęcia pracy, a zmotywowanie ich do tego jest trudne i trwa w niektórych przypadkach wiele miesięcy – mówi Dorota Bączkowska z JPB Doradztwo Personalne.

Artur Janas, wicedyrektor WUP w Toruniu, tłumaczy, że chętnych do pracy z osobami bezrobotnymi jest tak wielu, że środków wystarcza dla około 10 proc. projektów.

– Chcemy zmusić ich do większego wysiłku. Mamy prawo wybierać takich, którzy są w stanie realnie pomóc osobom bez pracy, czyli albo zapewnić im zatrudnienie, albo pracę na własny rachunek – podkreśla Artur Janas.

Oznacza to, że nie będzie można otrzymać dotacji bez dobrej znajomości regionalnego rynku pracy i nawiązania kontaktów z pracodawcami oraz grupami, którym chce się pomagać.

Prawdopodobnie wyeliminuje to z gry firmy szkoleniowe, które działają ponadregionalnie.

– Realizujemy projekty praktycznie na terenie całej Polski i nie jesteśmy w stanie znać tak dogłębnie tamtejszych rynków pracy, żeby znaleźć zatrudnienie połowie osób szkolonych się – przyznaje Dorota Korbolewska z Europejskiej Grupy Doradczej z Katowic.

Województwa, kontraktując projekty, będą większą niż dotąd uwagę zwracać na kompleksowość wsparcia dla osób bezrobotnych. Po rozstrzygnięciu przyszłorocznych konkursów będzie więcej projektów, które oprócz szkoleń przewidują opracowanie dla bezrobotnych indywidualnych planów działań, doradztwo zawodowe, pośrednictwo pracy, staże oraz praktyki zawodowe. Pojawi się więcej tzw. szkoleń celowanych, np. przygotowujących do pracy w tych zawodach lub branżach, w których są najbardziej poszukiwani pracownicy. Na przykład WUP w Łodzi uznał, że są to m.in. handel, budownictwo, farmacja i hotelarstwo, a WUP w Szczecinie: turystyka, transport oraz przemysł drzewny i komputerowy.