Gdy rząd Donalda Tuska zapowiada ograniczanie administracji od 2011 r., w ostatnich trzech miesiącach bieżącego roku urzędy chcą szybko zatrudnić pracowników. Z danych agencji zatrudnienia Manpower wynika, że w ostatnim kwartale tego roku nowych pracowników chce przyjąć aż 30 proc. instytucji publicznych.

Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan, nie jest tą sytuacją zdziwiony. I przytacza konkretne liczby. – W kolejnych latach zatrudnienie w administracji rośnie od 20 do 40 tysięcy. I to niezależnie od tego, czy mamy boom, czy kryzys gospodarczy. To jest właśnie jedna z przyczyn choroby naszych finansów publicznych – mówi Mordasewicz.

Jeśli w 2000 r. w urzędach pracowało 136 tys. osób, to w 2009 już 183 tysiące. Tylko w ubiegłym roku zatrudnienie wzrosło o 16 proc. Konkretnych przykładów nie trzeba długo szukać. – Chcemy przyjąć do pracy prawnika – mówi „DGP” Katarzyna Litwin, kierownik wydziału kadr i administracji gdańskiego MOPS-u. W Ministerstwie Zdrowia rozpisane są konkursy na dwa etaty. Na stronach resortu pracy widnieje pięć ogłoszeń o wolnych stanowiskach pracy. Rzeczniczka resortu pracy Bożena Diaby wyjaśnia, że nie oznacza to jednak zwiększenia liczby etatów.

Zatrudni też przemysł

Obok sektora publicznego, czyli administracji, policji, straży pożarnej, służby zdrowia, ośrodków pomocy społecznej, szkolnictwa, branżą, która wykazuje duży optymizm, jest przemysł. Aż 20 proc. firm produkcyjnych deklaruje zwiększenie zatrudnienia. – Wygląda na to, że polskie firmy uznały, że kryzys mamy za sobą i przechodzimy do fazy uspokojenia i powolnego wzrostu zatrudnienia – mówi Jeremi Mordasewicz.

Polski optymizm

Według Manpower pod względem optymizmu Polska znajduje się w światowej czołówce. – W IV kwartale 2010 r. we wszystkich sektorach więcej pracodawców przewiduje zwiększenie zatrudnienia, a nie redukcje – mówi Iwona Janas, dyrektor Manpower Polska.

Wśród przebadanych krajów europejskich lepiej jest tylko w Szwajcarii – tam aż o 15 proc. pracodawców więcej zamierza zatrudniać, niż zwalniać. Na drugim miejscu są Polska i Norwegia. Dla pogrążonej w kryzysie Grecji wskaźnik ten jest ujemny i wynosi 10, a dla Włoch: 9 proc. Oznacza to, że tam więcej pracodawców zamierza zwalniać.