Rządowy projekt ustawy o racjonalizacji zatrudnienia w administracji państwowej ma być konsultowany przez dwa najbliższe tygodnie. Dyrektorzy generalni już przygotowują się do planowanej od stycznia 2011 roku – 10 proc. redukcji zatrudnienia. Jak sprawdziliśmy, w urzędach wstrzymywane są nabory, a szefowie wydziałów skrupulatnie przyglądają się pracy urzędników, spośród których muszą wytypować osoby do zwolnienia.

Projekt nie narzuca kryteriów dla szefów urzędów przy przeprowadzaniu redukcji zatrudnienia. Mogą być one różne, ale trzeba je skonsultować ze związkami zawodowymi.

– Opracowanie kryteriów zwolnień jest dla nas najtrudniejszym zadaniem, bo nie mogą być one sztywne – mówi Jolanta Krupowicz, dyrektor generalny Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego (DUW).

Tłumaczy, że nie powinno się przyjmować, że zwolnieni będą wszyscy młodzi urzędnicy zatrudnieni na czas określony i emeryci pracujący w urzędach. W DUW o zwolnieniach ma zdecydować wewnętrzny audyt, który wskaże, które stanowiska są zbędne.

Dyrektorzy generalni obawiają się jednak, że poza tym, że będą musieli zwolnić 10 proc. załogi, otrzymają też mniej niż w tym roku pieniędzy z budżetu na pensje urzędników. A wtedy głównym kryterium stanie się koszt zwolnienia pracowników.

– Przeprowadzając redukcje, musimy mieć zagwarantowany budżet przynajmniej w dotychczasowej wysokości, bo będziemy potrzebować pieniędzy na odprawy – wskazuje Marek Zaczek, dyrektor wydziału organizacyjno-administracyjnego Warmińsko-Mazurskiego Urządu Wojewódzkiego.

Dodaje, że inaczej urzędy przy zwolnieniach nie będą kierowały się efektywnością pracy. W rezultacie bez względu na jakość pracy i zaangażowanie zwalniani będą młodzi urzędnicy, którzy nie są jeszcze zatrudnieni na stałe. Ta grupa osób jest najbardziej narażona na utratę pracy. Tym, którym dyrektorzy generalni wypowiedzą umowę o pracę, będzie przysługiwała odprawa – od jednej do trzech pensji.

– Jeśli rząd zmniejszy budżet, to będziemy musieli zwalniać młodych urzędników i emerytów. A tego chcemy uniknąć – potwierdza Małgorzata Bywanis-Jodlińska, dyrektor generalny Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Uważa, że do przeprowadzenia redukcji w administracji wystarczy zmniejszyć środki na płacę urzędników.

Ustawa przewiduje, że do 1 lipca 2011 roku urzędy muszą zmniejszyć zatrudnienie o 10 proc. etatów (według stanu z 30 września 2010 roku).