Pracodawcy, którzy nie korzystają z usług zewnętrznych firm zajmujących się bhp, mają problemy z oceną ryzyka zawodowego miejsc pracy podwładnych.

Winne są niespójne przepisy rozporządzenia z 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (t.j. Dz.U. z 2003 r., nr 169, poz. 1650 z późn. zm.). Zgodnie z par. 39a ust. 1 rozporządzenia pracodawca ocenia ryzyko zawodowe występujące przy wykonywanych pracach. Natomiast ust. 3 tego paragrafu przewiduje, że dokument potwierdzający dokonanie takiej oceny dotyczy tylko stanowiska pracy. Zdaniem Państwowej Inspekcji Pracy powoduje to, że firmy nie wiedzą, jak należy ocenić ryzyko zawodowe na tzw. zmiennych stanowiskach pracy, czyli w sytuacjach gdy jeden podwładny wykonuje pracę na różnych stanowiskach.

– Zdarza się przecież, że w procesie produkcji jeden pracownik obsługuje kilka maszyn lub urządzeń – mówi Marek Nościusz, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Służb BHP, członek Rady Ochrony Pracy.

Tłumaczy, że problem z oceną ryzyka zawodowego w takich przypadkach mogą mieć firmy, które nie korzystają z usług służb bhp i nie mają doświadczeń z oceną ryzyka zawodowego. Aby nie narazić się na zarzut niestarannej oceny w takich przypadkach, firma powinna wskazać w niej wszystkie najistotniejsze zagrożenia, jakie mogą wystąpić w miejscu pracy podwładnego. Warto porozmawiać też z samymi pracownikami, bo wiedzą oni o zagrożeniach występujących nie tylko na poszczególnych stanowiskach pracy, ale też w całej firmie. Ocena byłaby jednak prostsza (podobnie jak kontrole PIP), gdyby przepisy jasno wskazywały, czy ocena ryzyka zawodowego dotyczy wykonywanych prac czy też stanowisk pracy.

Problemem dla firm może być także konieczność informowania pracowników o zagrożeniach występujących w miejscu pracy. Przepisy nakładają na pracodawców taki obowiązek, ale nie wskazują jednoznacznie, jak należy go wypełnić.

– Sądzę, że najlepszym rozwiązaniem jest sporządzenie listy osób, które powinny zapoznać się z oceną ryzyka zawodowego oraz zebranie pod nią podpisów pracowników potwierdzających przekazanie informacji. Listę taką może prowadzić przełożony, a nie pracodawca czy dział kadr – mówi Marek Nościusz

Podkreśla, że spotykał się jednak z przypadkami, gdy firmy załączały ocenę ryzyka zawodowego do akt osobowych pracowników wraz z poświadczeniem, że zapoznali się oni z tymi informacjami.

Zdaniem PIP przepisy powinny zobowiązywać pracodawców do dokumentowania tego, w jaki sposób firma informuje pracowników o ryzyku zawodowym. Warto też zastanowić się nad doprecyzowaniem zasad dokonywania oceny ryzyka zawodowego w przypadku np. kobiet w ciąży, osób niepełnosprawnych oraz młodocianych. Według PIP obecne przepisy dotyczące oceny ryzyka niewystarczająco uwzględniają fakt, że osoby te podlegają szczególnej ochronie.