W Polsce tylko co trzecia osoba w wieku 55 – 64 lata pracuje. To znacznie mniej niż średnia unijna (27 krajów) – 46 proc.

– To dlatego, że wielu z nich nie chce po prostu pracować, a z kolei firmy często nie są zainteresowane ich zatrudnianiem, bo uważają, że starsi pracownicy są mało wydajni i często chorują – mówi prof. Witold Orłowski, ekonomista, członek Rady Gospodarczej przy premierze.

Mamy też jeden z najniższych średni wiek przechodzenia na emeryturę (58 lat). Co więcej, według prognoz GUS nasze społeczeństwo będzie się starzeć.

– To będzie miało złe skutki dla systemu ubezpieczeń i będzie hamowało rozwój gospodarki – mówi Tomasz Schimanek z Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce.

Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) wyliczyło, że sfinansowanie w 2006 roku świadczeń przyznanych przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego objęło 3,5 mln osób (wcześniejsze emerytury z ZUS, KRUS i systemów tzw. służb mundurowych oraz zasiłki i świadczenia przedemerytalne) i kosztowało 27,5 mld zł.

O tym, jak zmienić sytuacje osób starszych na rynku pracy, rozmawiali wczoraj w Warszawie uczestnicy konferencji zorganizowanej wspólnie przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce i PKPP Lewiatan.

– Firmy częściej muszą wdrażać zarządzanie wiekiem, a państwo powinno wprowadzić system kształcenia ustawicznego sfinansowany ze środków unijnych i z Funduszu Pracy – mówi Jacek Męcina, doradca zarządu PKPP Lewiatan.

Podkreśla, że w interesie firm i społeczeństwa jest inwestowanie w starszych pracowników, którzy są lojalni i mają duże doświadczenie zawodowe i życiowe.

A jak na razie ten kapitał jest trwoniony. W Polsce ponad 85 proc. firm nie słyszało nawet o systemie zachęt do zatrudniania starszych pracowników. W państwach unijnych jest niewiele lepiej. W Szwajcarii połowa firm nie wdraża zarządzania wiekiem.