Sawicki powiedział, że prace nad zmianami w ustawie dotyczącej ubezpieczeń w rolnictwie zostaną przełożone na przyszły rok. Wyjaśnił, że ministerstwo chce, by składka ubezpieczeniowa dla rolników była dofinansowana ze środków unijnych. Komisja Europejska na razie na takie rozwiązanie nie wyraziła zgody.

Minister wyjaśnił, że chodzi o skorzystanie z unijnej puli środków, które mogą być przeznaczone na wspieranie wybranych przez dany kraj celów. Np. w Polsce z tych pieniędzy są dopłaty do chowu krów i owiec czy produkcji roślin motylkowych. Pula ta wynosi do 10 proc. tzw. koperty narodowej, czyli pieniędzy przeznaczonych na dopłaty bezpośrednie.

Według Sawickiego, KE nie zgodziła się na przeznaczenie pieniędzy na dopłaty do składek ubezpieczeniowych, ponieważ w opinii unijnych urzędników nie można zmienić wcześniej zatwierdzonego programu dodatkowego wsparcia. Zmienić go będzie można dopiero w przyszłym roku, a bez tej dopłaty nie ma sensu zmiana systemu ubezpieczeń - mówił Sawicki.

"Pracujemy nad założeniami i prawdopodobnie będą one przygotowane pod tego koniec roku. W przyszłym roku będziemy pracowali nad ustawą i będziemy starać się o zgodę KE, tak by nowe regulacje mogły wejść w życie od 2012 roku" - powiedział minister.

"Dyskutuje się o tym, by ustawa miała charakter powszechny"

Sawicki zaznaczył, że "dyskutuje się o tym, by ustawa miała charakter powszechny". Pytanie jest tylko, jak to osiągnąć - czy w formie przymusu, czy też poprzez zachęty finansowe. Taką zachętą mogłoby być opłacenie części składek z pieniędzy unijnych - uważa minister.

Szef resortu przyznał, że obecnie obowiązująca ustawa nie do końca spełnia oczekiwania rolników i ubezpieczycieli. Firmy niezbyt chętnie ubezpieczają rolników od klęsk pogodowych, ze względu na coraz częściej występujące kataklizmy. Dla rolników zaś składki proponowane przez ubezpieczycieli są zbyt wysokie - twierdzi minister. W przypadku niektórych upraw koszt składki wynosi do 10 procent spodziewanego plonu.