Dla ponad 500 tys. dzieci zabrakło w tym roku miejsc w przedszkolach. A będzie jeszcze gorzej. Według prognoz demograficznych GUS populacja dzieci w wieku przedszkolnym może wzrosnąć do 2015 roku o kolejne 200 tys.

To oznacza, że szykują się lata dobrej koniunktury dla przedsiębiorców, którzy zdecydują się na rozkręcenie tego rodzaju biznesu.

– Dzieci przybywa z każdym rokiem, choć wolniej niż jeszcze kilka lat temu. Ale rośnie też konkurencja na rynku – mówi Magdalena Eysmont z przedszkola niepublicznego Kid’s Academy.

Znikające punkty

Część konkurencji jednak się powoli wykrusza, a proces ten prawdopodobnie wkrótce przyspieszy. Chodzi o punkty przedszkolne, czyli placówki, które muszą spełniać mniej wyśrubowane wymogi niż przedszkola. Dziś zapewniają one opiekę dla małych grup i to w ograniczonym zakresie czasowym. Najpóźniej od przyszłego roku będą miały obowiązek zapewnić bezpłatne nauczenie, wychowanie i opiekę przez 25 godzin tygodniowo.

– Obecnie mogą to być 3 godziny dziennie – mówi Katarzyna Czublun, wiceprezes Stowarzyszenia Rodziców TU.

Będą więc musiały zatrudnić nauczycieli w większym wymiarze czasu, co oznacza wyższe koszty. A do tego mniejsze wymagania przekładają się na mniejsze dotacje. Gmina dokłada do 40 proc. kosztów utrzymania dziecka.

W przypadku prywatnego przedszkola dotacja sięga 75 proc., a państwowego 100 proc. – skarży się Katarzyna Jaworska, właścicielka niepublicznego punktu przedszkolnego z Poznania.

Zatem koniunktura na rynku rośnie, ale nie wszyscy mogą na niej skorzystać w równym stopniu. Najwięcej zyskają przedszkola, które już dziś są najbardziej poszukiwane na rynku, bo w opinii rodziców najlepiej realizują program w dziedzinie edukacji.

Droższa opcja

Niestety, koszty założenia prywatnego przedszkola kilkakrotnie przewyższają wydatki na uruchomienie punktu przedszkolnego. Na ten ostatni wystarczy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Własne przedszkole to już wydatek rzędu kilkuset tysięcy złotych. A to dlatego, że wymogi, które trzeba spełnić, są bardziej surowe.

– Punkt przedszkolny można otworzyć na parterze budynku mieszkalnego. Wysokość pomieszczeń, w których będą przebywały dzieci, może wynosić 2,5 metra. Nie trzeba też organizować osobno toalet dla dzieci i personelu – wymienia Katarzyna Czublun.

Przedszkole można otworzyć tylko w lokalu o wysokości 3 metrów.

– Jeśli wysokość jest mniejsza, należy uzyskać zgodę na odstępstwo od tej zasady od wojewódzkiego inspektora sanitarnego. Wówczas jednak istnieje konieczność zainstalowania w lokalu wentylacji mechanicznej, ale to jest spory dodatkowy koszt – mówi Monika Ebert, prezes Stowarzyszenia Rodziców TU.