Gomułka: postulaty szefów OFE ws. systemu emerytalnego to minireforma.

"To nie jest jakaś rewolucja. To szereg drobnych posunięć przy pozostawieniu centralnego rozwiązania, czyli dopływu środków ze składki ubezpieczeniowej do OFE na dotychczasowym poziomie" - podkreślił w rozmowie z PAP Gomułka.

Oznacza to - jak zaznaczył - odrzucenie początkowych propozycji minister pracy Jolanty Fedak i ministra finansów Jacka Rostowskiego, którzy chcieli znacznie ograniczyć dopływ tych środków do OFE i praktycznie zburzyć reformę, którą wprowadził rząd Jerzego Buzka 11 lat temu. "Ta propozycja dwóch ministrów - jak się wydaje - została definitywnie odrzucona" - powiedział.

Resort pracy przygotował zmiany w systemie emerytalnym, zgodnie z którymi do ZUS miałoby trafiać 16,5 proc. miesięcznej pensji pracownika, zaś do OFE 3 proc. (obecnie do ZUS trafia 12,2 proc. pensji, a do OFE 7,3 proc).

"Minister w kancelarii premiera Michał Boni, który bronił początkowego rozwiązania, czyli reformy Buzka, przekonał premiera Donalda Tuska, że to, co jest wystarczające i wskazane, to minireforma, polegająca na drobnych posunięciach w ramach istniejącego systemu emerytalnego" - dodał.

Główny ekonomista BCC podkreślił, że podczas środowego spotkania z premierem szefowie OFE zwracali uwagę na duże znaczenie zwiększonej elastyczności w działaniu funduszy. "Miałyby one polegać na tym, że OFE mogłyby przeznaczać więcej środków na zakup instrumentów bardziej ryzykownych, takich jak akcje przedsiębiorstw" - powiedział.