• Rząd w ramach programu monitoringu w szkołach zaleca instalowanie kamer z bardzo czułymi mikrofonami
  • Prawnicy ostrzegają, że bez zgody osób przebywających w szkole nie można nagrywać dźwięku
  • Eksperci od monitoringu podkreślają, że resort narzucił wysokie wymogi techniczne, na które stać np. banki

W rozporządzeniu o zasadach dofinansowywania monitoringu w szkołach rząd dopuszcza instalowanie kamer z bardzo czułymi mikrofonami. Rejestrowany więc może być nie tylko obraz, ale również dźwięk. Tymczasem na nagrywanie rozmów osoby biorące w nich udział muszą wyrazić zgodę. Z kolei specjaliści od monitoringu zarzucają, że rząd narzucił zbyt wysokie wymogi techniczne dofinansowywanym zestawom. Ich zdaniem na takie systemy mogą i muszą pozwolić sobie np. banki. Montowanie ich w szkołach to marnowanie publicznych pieniędzy.

Kontrowersyjny mikrofon

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 6 września 2007 r. w sprawie form i zakresu finansowego wspierania organów prowadzących w zapewnieniu bezpiecznych warunków nauki w szkołach (Dz.U. nr 163, poz. 1155), szkoły mogą starać się o dofinansowanie zestawów do monitorowania. W rozporządzeniu jest jednak mowa także o rejestracji dźwięku.

- Taki zapis może oznaczać, że systemy powinny być wyposażone także w mikrofon - zastanawia się Tadeusz Szydłowski, dyrektor firmy Dipol.

Andrzej Woźniak, wiceprezes Ogólnopolskie Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Systemów Zabezpieczeń Polalarm jest zdziwiony tym, że w rozporządzeniu o monitoringu wizyjnym podaje się także dane techniczne urządzeń nagrywających dźwięk, ponieważ nie są one częścią systemu monitorowania wizyjnego.

- Z zasady rejestruje się obraz, ponieważ nagrywanie dźwięku budzi dużo kontrowersji i jest kosztowne - dodaje.

Anna Żdan z Biura Prasowego Ministerstwa Edukacji Narodowej tłumaczy, że współczesne środki techniczne umożliwiają jednoczesną rejestracją obrazu i dźwięku, zatem szkoła musi utrwalać obraz i ewentualnie dźwięk. Dodaje jednak, że standardowy zestaw do monitoringu nie musi zawierać urządzeń rejestrujących dźwięk.

Profesor Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka uważa, że dopuszczenie możliwości nagrywania głosów jest drastyczną ingerencją w prywatność. Dodaje jednak, że jeśli pełnoletni uczniowie, rodzice uczniów niepełnoletnich, nauczyciele i pozostali pracownicy szkoły wyrażą zgodę na nagrywanie rozmów, to dyrektor ma prawo zamontować odpowiednie urządzenie.

Profesor Marian Filar z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu dodaje, że tak uzyskane nagranie nie może być dowodem w jakimkolwiek procesie karnym.

Szkoła bezpieczna jak bank

Wspomniane rozporządzenie nakazuje, aby urządzenia rejestrujące spełniały polską normę zawierającą ogólne wytyczne dla projektanta i przyszłego użytkownika.

- Norma precyzuje jedynie wymagania funkcjonalne uzależnione od wielkości pomieszczenia, poziomu jego oświetlenia, maksymalnej liczby przebywających w nim osób - tłumaczy Andrzej Woźniak. Dodaje jednak, że załącznik do uchwały nr 156/2007 Rady Ministrów z 5 września 2007 r. w sprawie rządowego programu w latach 2007 - 2009 Monitoring wizyjny w szkołach i placówkach określa już konkretne parametry, jakie muszą spełniać m.in. kamery. Jego zdaniem, te konkretne rozwiązania technologiczne wcale nie muszą być odpowiednie do konkretnej sytuacji w danej szkole.

- Wymogi wskazane w uchwale są stosowane tylko podczas imprez masowych lub w bankach, a znacznie podwyższają koszty - uważa Leszek Świątalski, wójt gminy Stare Bogaczowice w woj. dolnośląskim.

Resort edukacji wyjaśnia jednak, że parametry urządzeń rejestrujących mają w pełni umożliwić identyfikację osób. Natomiast zarejestrowany materiał ma w razie potrzeby spełniać wymogi prokuratury.

Eksperci od monitoringu wizyjnego podkreślają jednak, że wymagania techniczne dotyczące kamer są za wysokie i zbyt szczegółowe.

- Identyfikację osób, zapobieganie wandalizmowi, bójkom, a przecież na tym zależy dyrekcji, umożliwiają tańsze kamery o znacznie niższych parametrach - dodaje Jakub Kurbiel z firmy MC System.

Dwie kamery to za mało

Rozporządzenie przewiduje dofinansowanie w wysokości 90 proc. wartości standardowych zestawów do monitoringu złożonych z dwóch kolorowych kamer zamontowanych przed i za wejściem do szkoły, monitora i urządzeń niezbędnych do jego instalacji.

- Dwoma kamerami można monitorować kiosk ruchu - uważa Leszek Świątalski.

W jego gminie wprowadzono już monitoring w zespole szkół, do którego chodzi 413 uczniów. Zainstalowano tam dziesięć kamer zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz budynku. W szkołach w Krasnymstawie, gdzie monitoring także już funkcjonuje, zamontowano po 32 kamery. Koszt instalacji monitoringu w jednej szkole wyniósł około 100 tys. zł.

Tymczasem MEN szacuje, że dwie kamery wystarczą w prawie 6 tys. szkół, a po osiem kamer powinno zostać zamontowanych w około 4,5 tys. placówek.

Eksperci podkreślają, że lepiej byłoby zmniejszyć wymagania, a przewidzieć dofinansowanie dla bardziej rozbudowanych systemów monitoringu czy podłączenie wyjątkowo niebezpiecznych placówek do lokalnej sieci monitoringu.

- 40 mln zł to bardzo dużo i z pewnością można je wydać znacznie rozsądnej i skuteczniej - podkreśla Andrzej Woźniak.

Wystarczy, żeby o szczegółowych wymogach decydowali fachowcy posiadający licencje i doświadczenie, którzy dostosują je do potrzeb konkretnych szkół.

I eksperci, i samorządowcy podkreślają jednak, że ani rozporządzenie, ani uchwała Rady Ministrów nie ułatwiają instalowania w szkołach monitoringu.

SZERSZA PERSPEKTYWA

W ostatnich latach notuje się boom na kamery przemysłowe, które są montowane w placówkach handlowych, na obiektach sportowych oraz prywatnych domach. Według szacunków rynek kamer przemysłowych wart jest dziś kilkadziesiąt milionów euro, a ich instalacja w szkołach może przyśpieszyć jego dynamiczny wzrost. Kamery przemysłowe produkowane są głównie na Dalekim Wschodzie. Do największych dystrybutorów należą przedstawiciele międzynarodowych koncernów tacy jak Bosch, GE Interlogix czy Ultrak Systems. Wśród polskich firm prym wiodą AAT i Delta.

JOLANTA GÓRA

jolanta.gora@infor.pl