Dobra wiadomość dla tych, którzy jeszcze nie dostali się na studia. We wrześniowej rekrutacji wciąż można się ubiegać o miejsce na tzw. kierunkach zamawianych, m.in. informatyce, inżynierii środowiska czy nanostruktur, oraz o comiesięczne stypendium motywacyjne w wysokości tysiąca złotych.
Publikacja: 23 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 24 sierpnia 2010, 12:19
Sprawdziliśmy, jakim zainteresowaniem cieszyły się, ogłoszone już po raz trzeci przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, kierunki zamawiane. W roku akademickim 2010/2011 zostały one rozszerzone o makrokierunki i kierunki unikatowe. Obok 14 specjalizacji znanych z poprzednich edycji tego programu pojawiły się realizowane na Uniwersytecie Warszawskim: zastosowanie fizyki w biologii i medycynie, inżynieria nanostruktur czy unikatowa w skali kraju fizyka medyczna, która jest wykładana na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej.
Absolutnym hitem tegorocznej edycji programu okazało się budownictwo. Na Politechnice Łódzkiej było ponad 10 kandydatów na jedno miejsce: o 150 indeksów walczyło 1600 maturzystów. W efekcie łódzka uczelnia zdecydowała się podwoić limit miejsc. Dr Ewa Chojnacka, rzecznik prasowy PŁ, podkreśla, że jeszcze dwa lata temu na ten kierunek aplikowało niewiele ponad 600 chętnych. Podobnie było na AGH. – Budownictwo było najpopularniejszym spośród 33 oferowanych przez nas kierunkiem studiów – o jedno miejsce ubiegało się 8,5 kandydata – zaznacza Bartosz Dembiński, rzecznik prasowy krakowskiej uczelni.
Realizowany przez MNiSW program kierunków zamawianych, czyli strategicznych z punktu widzenia gospodarki, w ciągu dwóch lat okazał się hitem. Perspektywa otrzymywania co miesiąc tysiąca złotych stypendium motywacyjnego przyciągnęła na kierunki do tej pory świecące pustkami tłumy maturzystów. W ubiegłym roku akademickim po raz pierwszy zrównała się liczba kandydatów, którzy aplikowali na uczelnie techniczne, z tymi, którzy wybierali studia humanistyczne. W tym roku będzie podobnie.
– Mamy komplet na budownictwie, automatyce i robotyce – informuje Teresa Zielińska, rzecznik prasowy Politechniki Opolskiej. Poznański Uniwersytet Adama Mickiewicza miał ponad trzech chętnych na miejsce na chemię, a niewiele mniej młodych ludzi interesowało się matematyką. Mechatronika w skali kraju podwoiła liczbę studentów. W 2007 r. zgłębiało ten kierunek 1159 osób, rok temu było ich już ponad 2300. Ale młodych ludzi kuszą nie tylko stypendia, lecz także perspektywa dobrze płatnej pracy. To właśnie po kierunkach ścisłych najłatwiej jest ją znaleźć. Według ostatnich raportów najlepiej zarabiają, i to już w pierwszej pracy, informatycy, energetycy, inżynierowie zajmujący się ciepłownictwem oraz budownictwem.
I jeszcze w tym roku we wrześniowej rekrutacji można znaleźć miejsce właśnie na tych specjalizacjach. Na informatykę, oczywiście z możliwością otrzymania stypendium motywacyjnego, zapraszają poznański UAM czy Wyższa Szkoła Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Ta poza rządowymi stypendiami kusi zajęciami wyrównawczymi z matematyki, fizyki i technologii informacyjnych oraz stypendiami stażowymi w wysokości 3 tys. zł miesięcznie. Politechnika Opolska ma jeszcze wolne miejsca na mechatronice, mechanice i budowie maszyn oraz inżynierii środowiska. Uniwersytet Warszawski kusi dwoma makrokierunkami: zastosowaniem fizyki w biologii i medycynie oraz inżynierią nanostruktur. Łódzka Politechnika przyjmie jeszcze studentów na wzornictwo.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: boga z IP: 217.171.56.* (2010-08-23 11:26)
W artykule "Kierunki zamawiane wciąż czekają..." brak bardzo istotnej informacji. Otóż na stypendia ma szanse tyko ok. 10-20 % kandydatów , przyszłych studentów I roku studiów kierunku zamawianego. Np. jakaś uczelnia przygotowała np. 150 miejsc na wybranym kierunku zamawianym, ale tylko dla 20 -30 kandydatów z najlepszymi wynikami maturalnymi (lista rankingowa) są stypendia! Jeżeli więc teraz są jeszcze gdzieś wolne miejsca, to zapewniam, że jest to szansa dla tych, którzy nie dostali się na inny kierunek, a wiec zapewne ze słabymi wynikami na maturze. Tytuł artykułu "Wolne miejsca na kierunkach zamawianych..." jest mylący, bo wolne miejsca są, ale miejsc dla stypendystów, zapewniam, juz dawno nie ma!
2: dystansownik z IP: 91.142.204.* (2010-08-23 13:31)
Znowu ściema. Po kierunkach technicznych o pracę jest tak łatwo jak po kierunkach ekonomicznych. Lepiej niż po humanistycznych, ale bajek o złotych górach i tak nie ma co opowiadać.
Jestem po budownictwie i nie mogę znaleźć pracy. Już teraz uczelnie produkują ogromne ilości absolwentów tego kierunku, a zwiększanie ich ilości tylko pogorszy sytuację absolwentów w kolejnych latach. Praca dla inżynierów może i jest, ale gdy ma się kilka lat doświadczenia w zawodzie i uprawnienia.
Btw AGH ze swoim budownictwem może się wypchać, bo i tak kto mądry i dostał się na WIL na PK, to tam pójdzie na ten kierunek.
3: shaqu z IP: 95.160.36.* (2010-08-23 13:58)
Praca dla inżynierów jest, ale tylko dla tych z doświadczeniem i uprawnieniami.
Osoba po studiach musi liczyć tylko i wyłącznie na szczęście i na siebie. Jak trafi do dobrej firmy, gdzie będzie mogła wyrobić sobie uprawnienia, to może w przyszłości dobrze zarobi.
Dzisiejsze rozmowy rekrutacyjne to konkurs piękności, który ma niewiele wspólnego z poszukiwaniem dobrych pracowników.
Firmy bardziej są skłonne do szukania przez 6 lub więcej miesięcy osoby z doświadczeniem niż zatrudnieniu absolwenta. Bo absolwent przez 1 lub 2 miesiące musiałby się dużo douczyć i nabrać praktyki. Gdyby ograniczyć składki-podatki to może firmom opłacałoby się zatrudnić absolwentów, a tak nikt nie chce dopłacać do absolwenta na początku jego kariery. Ani rządy poprzednie po 1989, ani rząd najlepszego premiera na świecie NIGDY nie OBNIŻYŁY podatków i składek dla firm zatrudniających polskich młodych inżynierów. Bo programy takie jak staże współfinansowane nie są efektywne.
4: ewa z IP: 79.163.200.* (2010-08-23 15:18)
A ja mam pytanie do UCZELNI czy po ukończeniu tych kierunków zagwarantują pracę, bo po co to studiować jak się będzie bezrobotnym. Niech będzie tak jak w Niemczech określona ilość studentów na dany rok i koniec, oni po ukonczeniu mają zapewnioną pracę.
5: Absolwent z IP: 83.31.135.* (2010-08-23 16:41)
Kierunki zamawiane to nieporozumienie. Dlaczego władza musi troszczyć się o to, ilu będzie specjalistów w danej dziedzinie? Rynek określa zapotrzebowanie. Zamiast mydlić ludziom oczy kierunkami zamawianymi, trzeba zrobić porządek w zawodach regulowanych, gdzie ludzie po studiach nie mogą zdobyć uprawnień na skutek oporu korporacyjnego. W Polsce jest sztuczne bezrobocie powstałe na skutek braku wolnego rynku i nadmiaru regulacji prawnych.
6: student z IP: 130.208.198.* (2010-08-23 18:03)
najzabawniejsze, że te "cieszące się uczelnie", które dostaną dzięki wypełnionym miejscom więcej kasy... są przeładowane... jak kiedyś grupa liczyła 15 osób, teraz 30-40, poza tym najgorzej ma się sprawa z grupami laboratoryjnymi, gdzie ćwiczenie, które powinna realizować 1-2 osoby "realizuje" 5-6 osób, a wszyscy doktorzy trzęsą tyłkiem i boją się, że pierwszy "wypadek" z powodu przeładowania studentami wydarzy się u nich... i wtedy będzie prokurator i cała zabawa w... dlaczego samolot spadł
poza tym mega stypendia dla wybranej garstki osób, która przy okazji zgarnia "zwykłe" stypendia, powoduje, że po takim cyklu nauki mamy z 10 poprawnie wyedukowanych kujonów-pracoholików i całą resztę (150-200) osób, które w pewnym momencie się poddały i do końca jechały po jak najmniejszej linii oporu, także nie ma się czym podniecać... a pieniądze można było lepiej rozplanować, dając mniejsze stypy dla większej ilości osób
7: dystansownik z IP: 91.142.204.* (2010-08-23 21:22)
3: shaqu - Osoba po studiach często musi też liczyć na znajomości. U mnie jakieś 40-50% osób którzy mają robotę w zawodzie, dostało ją dzięki znajomościom. Oczywiście nie na zasadzie, że ktoś jest synkiem jakiegoś ważniaka, to robi mu się lipne stanowisko, ale chodzi o "polecenie" bez którego do niektórych firm po prostu nie da się wejść.
Co do rozmów rekrutacyjnych, to często firmy zatrudniając zewnętrzne firmy, praktycznie strzelają sobie w kolano. Zdarza się dość często, że osoba rekrutująca nie ma realnego pojęcia o danym stanowisku i np. na asystenta projektanta branży budowlanej w jakiejś podrzędnej firmie, panienka po wyższej szkole tego i owego jest zawiedziona, że kandydat zna tylko angielski, bo fajnie, gdyby jeszcze znał francuski i niemiecki do tego.
Z tym zatrudnianiem masz rację, firmy wolą szukać dłużej, albo płacić więcej doświadczonym, zamiast zatrudnić absolwenta do przyuczenia. Tylko to w dużej mierze wynika z faktu, że na zatrudnianie i szkolenie absolwentów środki mają duże firmy, które wyławiają sobie tych najlepszych, natomiast mniejsze często się boją takich zatrudniać, bo wpakują czas i środki w ich szkolenie, a młodzi po roku zwieją do konkurencji, bo będzie lepiej płacić za to, że sami sobie nie muszą pracowników szkolić.
5: Absolwent - Gdyby tylko podnieść poziom kształcenia i jakość absolwentów, wypuszczać tylko rzeczywiście nadających się do pracy w zawodzie oraz pozwolić im na łatwy start w zawodzie, to przy obecnej produkcji inżynierów mielibyśmy ich 2-3 razy za dużo.
Natomiast u nas brakuje rzeczywistych specjalistów, bo uczelnia wypuszcza sporo bubli, a nawet ci dobrzy potem mają problemy ze startem zawodowym, nie uda im się i nigdy nie zostaną specjalistami, którymi mogliby być, gdyby tylko dostali szansę.
Zwiększanie ilości studentów, tylko pogorszy sytuację absolwentów, bo będzie ich niepotrzebnie jeszcze więcej, a dodatkowo ucierpi na ich nadmiarze także ich edukacja.
6: student - Najgorsze jest to, że później spora część tych kujonów-pracoholików tak naprawdę nie zawsze się nadaje do wykonywania wyuczonego zawodu. Wysokie oceny to jeszcze za mało, żeby móc się nazwać prawdziwym inżynierem.
Mi nawet kiedyś jeden wykładowca wprost powiedział, że dość często bywa tak, że na obronach osoby, które dostawały na koniec 4 czy 4.5 wypadały lepiej niż kujony, które dostawały 5 z wyróżnieniem.
8: deLIRKA z IP: 85.193.206.* (2010-08-23 22:50)
Nauczcie na uczelni nie tylko fachowców od budownictwa...ale i tych od prawa. Z tym kierunkiem jest tragicznie - nie wiem, co się dzieje - albo uczą źle, albo studenci po prostu się nie uczą. Jednostki tylko, po ukończeniu studiów, mają pojęcie, jak poruszać się w przepisach. Więcej nie napiszę, bo temat jest chyba powszechnie znany...
9: ini z IP: 213.25.175.* (2010-08-24 01:04)
Warto studiowac gdyz sie zdobywa wiedze itp.
10: mrDean z IP: 83.230.104.* (2010-08-24 10:46)
Nie zgadzam się z niektórymi komentarzami, a nawet piszecie czasem bzdury - np. boga pisze że tylko 10-20% dostanie stypendium. Pytałem i wszędzie jest to 50% studentów, bo takie były warunki uruchomienia kierunku zamawianego.
A shaqu - nie sprawdziłeś, a na informatyce (na każdym kierunku zamawianym) są zawarte kursy certyfikujące, czyli te uprawnienia to jednak jakieś są.
Zarzuty o ilość studentów w grupie - to zdradza już znajomość rzeczy :) Trzeba pytać chyba studentów poprzedniego roku...
A najlepszym gwarantem zatrudnienia są staże po studiach albo w ich trakcie - przynajmniej się można i zaznajomić z zawodem, ale i z ludźmi z branży bo tu niestety dystansownik ma trochę rację.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Do 31 maja rodzice otrzymujący świadczenie pielęgnacyjne mogą składać wniosek o przyznanie 100 zł dodatku do tego wsparcia.