Bezrobotny będzie mógł brać udział w ciągu roku w dowolnej liczbie wskazanych przez siebie szkoleń, o ile zgodzi się na nie dyrektor powiatowego urzędu pracy (PUP). Koszt jednego szkolenia nie przekroczy kwoty odpowiadającej trzem średnim płacom (obecnie 9,6 tys. zł).

Takie rozwiązanie jest zawarte w rządowym projekcie ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, który trafił do Sejmu (druk nr 3312). Po wakacjach odbędzie się jego pierwsze czytanie.

Obecnie obowiązująca regulacja przewiduje, że bezrobotny może brać udział tylko w jednym wskazanym przez siebie szkoleniu w ciągu roku.

– To ogranicza w pewnych sytuacjach zakres pomocy, której może udzielić mu urząd pracy – mówi Joanna Winckler z powiatowego urzędu pracy w Bytomiu.

Tak jest wtedy, gdy do podjęcia pracy na jakimś stanowisku potrzebne jest więcej niż jedno uprawnienie. Żeby móc wykonywać zawód kierowcy autobusu niezbędne jest prawo jazdy i zaświadczenie kwalifikacji wstępnej. Koszty obydwu są wyższe niż limit roczny na szkolenia indywidualne (obecnie 9,6 tys. zł), dlatego bezrobotni nie mogą mieć sfinansowanych obydwu szkoleń.

Szkolenia indywidualne są co prawda droższe niż grupowe (te odbywają się z inicjatywy urzędu pracy), ale po ich ukończeniu z reguły uczestnicy znajdują pracę. Wynika to z tego, że muszą dostarczyć do urzędu oświadczenie od przedsiębiorcy, że zatrudni ich po zakończeniu szkolenia. O wiele gorzej wygląda efektywność szkoleń grupowych. Po ich ukończeniu zaledwie co trzeci bezrobotny znajduje zatrudnienie. Zdaniem Adama Ambrozika z Pracodawcy RP niska efektywność szkoleń wynika z tego, że urzędy często realizują je pod dyktando firm szkoleniowych oferujących je za korzystną cenę.