Rozpoczynający swoją karierę zawodową pracownicy z branży nauka i szkolnictwo, mogą liczyć na średnią pensje w wysokości 1420 zł brutto. Najlepiej zarabiali początkujący informatycy – średnio po 2200 zł. Na drugim miejscu ex aequo znaleźli się specjaliści zajmujący się energetyką, ciepłownictwem, telekomunikacją i budownictwem. Ci mogli liczyć na 2000 zł pensji. Tyle w ubiegłym roku dostawali też wchodzący do zawodu bankowcy.

Najwyższa lokata informatyków nie dziwi. Ale co wypłynęło na tak wysokie lokaty energetyków i ciepłowników?

– Ma to związek z modernizacją kilku wielkich elektrowni, a także rozwojem instalacji korzystających z odnawialnych źródeł energii. Eksperci tej branży wyłapywani są natychmiast przez rynek – wyjaśnia Monika Zakrzewska, ekspert PKPP Lewiatan. W jej ocenie tendencja ta będzie dostrzegalna jeszcze przez kilka lat.

Monika Zakrzewska zapowiada też lepsze czasy na rynku bankowości. Po kryzysie, który dotkliwie odczuło wiele osób tracących pracę, rynek znów potrzebuje ich wiedzy.

– Ten trend jest już dostrzegalny, ale hossa nastąpi w przyszłym roku – zapowiada ekspertka Lewiatana. Nie poprawi się natomiast sytuacja pracowników z branży ubezpieczeń. Firmy ubezpieczeniowe dokładają do ubezpieczeń komunikacyjnych. To efekt tego, że wchodzący na rynek nowi ubezpieczyciele mocno obniżyli stawki. Swoje cenniki musiały więc zmienić też duże firmy. A to doprowadziło do restrukturyzacji zatrudnienia i zmniejszenia płac.

Jak przekonują eksperci rynku pracy, młodzi ludzie, którzy stoją przed decyzją o wyborze kierunku studiów, powinni przede wszystkim postawić na studia techniczne. To zapewni im w przyszłości nie tylko pracę, ale też dobre zarobki. Z innych badań dotyczących średnich płac wynika, że najlepiej opłacani są właśnie absolwenci politechnik. Po kilku latach pracy mogą liczyć na 5 tys. zł pensji. W tym czasie ich koledzy po medycynie dostaną 4 tys. zł, humaniści – 3,5 tys. zł, a pedagodzy zaledwie po 2,7 tys. zł.

Na poziom płac wpływa oczywiście także miejsce, w którym pracujemy. Najwyższy pułap wchodzącym do zawodu gwarantują Mazowsze, Pomorze oraz Dolny Śląsk. Najsłabiej płacą w woj. podkarpackim, lubelskim i świętokrzyskim. Za taką samą pracę w Warszawie dostaniemy 2,1 tys. zł, a w Lublinie tylko 1,4 tys. zł.