Dzisiaj kończą się konsultacje projektu nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Projekt o tyle ważny, że przedłuża o dwa lata, czyli do końca 2012 roku, obowiązywanie przepisu, zgodnie z którym w karetkach pogotowia ratunkowego mogą pracować lekarze wszystkich specjalności. Jeżeli resort zdrowia nie zmieniłby tej daty, to od stycznia 2011 roku w ambulansach mogliby jeździć tylko specjaliści wymienieni w art. 57 ustawy, czyli m. in. anestezjolodzy, chirurdzy dziecięcy czy pediatrzy. A tych niestety brakuje. Z uzasadnienia do projektu wynika, że nawet w 40 proc. karetek pracują lekarze innych specjalności (np. dermatolodzy), niż te określone w art. 57 ustawy.

Problem w tym, że w tym roku większości stacji pogotowia ratunkowego kończą się umowy z NFZ na świadczenie usług zdrowotnych. Nie mogą być one aneksowane, więc stacje muszą podpisać nowe umowy z funduszem. To zaś wymaga uchwalenia przez Sejm zmienionych przepisów.

– Sejm rozpoczyna pracę pod koniec września. Uchwalenie noweli ustawy możliwe więc będzie najwcześniej w październiku. NFZ nie będzie mógł wcześniej ogłosić konkursów ofert dla ratownictwa medycznego – mówi Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ.

Na ich przeprowadzenie fundusz potrzebuje minimum 2,5 miesiąca. – Istnieje więc realne zagrożenie, że do końca roku nie będziemy w stanie podpisać umów ze stacjami pogotowia ratunkowego – uważa prezes NFZ.

Oznacza to, że do pacjentów będą jeździć karetki niezakontraktowane przez NFZ. W takiej sytuacji jest możliwe, że to pacjenci pokrywaliby koszt ich przyjazdu.

Resort zdrowia nie zgadza się z zarzutami i zapewnia, że ustawa będzie uchwalona w pierwszej połowie października. – To pozwoli funduszowi na podpisanie umów ze stacjami pogotowia ratunkowego jeszcze przed końcem roku – zapewnia Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Jeżeli stacje podpiszą umowy z NFZ do 31 grudnia tego roku, to pacjenci będą mogli korzystać z karetek na dotychczasowych zasadach, czyli nie zapłacą za ich przyjazd.