Co roku Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) bada i ocenia skuteczność poszczególnych z nich, czyli sprawdza, ilu bezrobotnych, którzy odbyli np. szkolenia czy wzięli udział w pracach interwencyjnych, znalazło później zatrudnienie. Dane resortu pracy nie napawają optymizmem.
Publikacja: 18 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 18 sierpnia 2010, 08:59
W tym roku Fundusz Pracy przeznaczy na tzw. aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu (np. szkolenia, staże) aż 6,4 mld zł. Wynika z nich, że skuteczność (tzw. efektywność) tych instrumentów w 2009 roku była niższa niż rok wcześniej. Ogółem w 2009 roku dzięki udziałowi w aktywnych formach przeciwdziałania bezrobociu pracę znalazło 53,2 proc. zainteresowanych, w 2008 roku było to 56 proc.
W 2009 roku powiatowe urzędy pracy (PUP) aktywizowały do pracy aż 685,6 tys. bezrobotnych. Najchętniej korzystali oni ze staży i szkoleń. W stażach uczestniczyło 256,6 tys. osób bezrobotnych (tj. 37,3 proc. ogółu osób objętych podstawowymi formami aktywizacji), w szkoleniach 168,3 tys. osób (24,6 proc.). Oznacza to, że z tych dwóch form aktywizacji zawodowej skorzystało prawie 62 proc. bezrobotnych spośród wszystkich, którzy byli jej poddani. Dzięki stażom i szkoleniom osoby, które z nich skorzystały, łatwiej odnajdują się na rynku pracy. Nawet jeśli stracą pracę, szybciej znajdą kolejne zatrudnienie.
– Niepokoi jednak słaba efektywność szkoleń i staży – mówi Adam Ambrozik z Pracodawcy RP.
Z danych resortu pracy wynika bowiem, że tylko co trzeci bezrobotny (34,3 proc.) po ukończeniu szkolenia znalazł zatrudnienie. W 2008 roku ten wskaźnik był nieco lepszy – 39,2 proc.
– Niska efektywność szkoleń, to skutek tego, że zbyt rzadko bezrobotni szkolą się u przyszłego pracodawcy – mówi Marek Rymsza z Instytutu Spraw Publicznych.
Podkreśla, że praktyka pokazuje, że ci, którzy zdobywają doświadczenie zawodowe bezpośrednio w konkretnych przedsiębiorstwach, znacznie częściej później pracują niż osoby, które biorą udział w szkoleniach ogólnych, prowadzonych przez firmy szkoleniowe.
Także efektywność staży jest gorsza. W 2009 roku 49,5 proc. znalazło pracę po ich odbyciu, a rok wcześniej było to o prawie 5 proc. więcej. Niezależnie jednak od ich niskiej efektywności trzeba pamiętać, że korzystają z nich szczególnie młodzi bezrobotni, którzy nie ukończyli 30 lat, często w ogóle bez żadnego doświadczenia zawodowego.
– Po stażu zwykle uzyskują pierwsze konkretne kwalifikacje – mówi Zbigniew Żurek z Business Centre Club (BCC).
Największą efektywność zatrudnieniową, bo 100-proc., ma aktywizacja w formie przyznania środków na podjęcie działalności gospodarczej oraz na refundacje pracodawcom kosztów doposażenia stanowiska dla bezrobotnego. Kolejnym instrumentem o dużej efektywności zatrudnieniowej są prace interwencyjne (71,8 proc. w 2009 roku, rok wcześniej – 73,4 proc.). Zdaniem Juliana Zawistowskiego z Instytutu Badań Strukturalnych, o wysokiej skuteczności prac interwencyjnych decyduje to, że przedsiębiorca ma aż rok, żeby podjąć decyzję, czy chce zatrudniać bezrobotnego.
W ubiegłym roku, w porównaniu do 2008 roku, wzrost efektywności odnotowały jedynie roboty publiczne (w roku 2009 – 48 proc., w roku 2008 – 46,6 proc.). Z danych resortu pracy wynika również, że co drugi bezrobotny ma zatrudnienie po zakończeniu prac społecznie użytecznych. W 2009 roku było to 39,8 proc., a rok wcześniej – 43,4 proc. Urzędy do takich prac kierują bezrobotnych, których najtrudniej zaktywizować, m.in. bez kwalifikacji i osoby starsze.
Niższa efektywność
Zdaniem ekspertów niższą efektywność instrumentów rynku pracy w 2009 roku w stosunku do 2008 roku można wytłumaczyć pogorszeniem sytuacji gospodarczej. W ubiegłym roku Polska wciąż borykała się ze skutkami kryzysu gospodarczego, podczas gdy w 2008 roku sytuacja finansowa na rynkach była o wiele lepsza.
– W czasie kryzysu o wiele trudniej znaleźć pracę zarówno bezrobotnym, jak i zatrudnionym – mówi Julian Zawistowski.
Dlatego efektywność działań doradców zawodowych w powiatowych urzędach pracy jest niższa w czasie, kiedy gospodarka słabo rozwija się i firmy nie chcą zatrudniać.
OPINIE

Wiktor Wojciechowski, członek zarządu Forum Obywatelskiego Rozwoju
Większe nakłady na instrumenty rynku pracy nie zlikwidują bezrobocia
Aktywizacja zawodowa może pomagać w zmniejszaniu bezrobocia, ale nie spowoduje trwałego zwiększenia niskiego współczynnika zatrudnienia w Polsce. Pracuje u nas tylko 60 proc. osób w wieku produkcyjnym (15 – 64 lata) wobec ok. 70 proc. w krajach Europy Zachodniej. Tego nie zmieniłoby nawet to, gdyby wszystkie pieniądze z Funduszu Pracy przeznaczyć na najbardziej efektywne formy aktywizacji. Aby zwiększyć liczbę pracujących, trzeba ograniczyć transfery społeczne – zasiłki dla bezrobotnych, z pomocy społecznej czy wcześniejsze emerytury.

prof. Elżbieta Kryńska, Uniwersytet Łódzki
Niska efektywność działania urzędów pracy
Niezależnie od sytuacji gospodarczej kraju wskaźnik efektywności od kilku lat utrzymuje się na poziomie około 50 proc. i jest on niższy niż w innych krajach Unii Europejskiej (około 70 proc.). Państwa unijne mają lepszą efektywność, mimo że stosują te same instrumenty rynku pracy, co w Polsce. Niska efektywność urzędów pracy jest skutkiem tego, że zbyt rzadko stosują one indywidualne plany aktywizacji wobec bezrobotnych. Dla każdego z nich powinny być opracowane programy określające drogę dojścia do zatrudnienia. To jednak wymaga zwiększenia liczby pośredników pracy i doradców zawodowych.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: ala z IP: 79.163.247.* (2010-08-18 04:36)
URZĘDY PRACY TO FIKCJA . POWINNI JAK NAZWA PISZE SZUKAĆ PRACY A NIE REJESTOWAĆ I TYLE ŻADNEGO ZAANGAŻOWANIA Z ICH STRONY >
2: ZigZag z IP: 194.146.217.* (2010-08-18 07:44)
Najprostsze wyjaśnienie niskiej efektywności urzędów kryje się w wysokim bezrobociu.Pracy nie ma, to w jaki sposób bezrobotni mają znaleźć coś, czego nie ma? To fikcja przedstawiająca problem społeczny jako możliwy do rozwiązania przez indywidualną aktywność, np. stworzenie indywidualnego planu! Pracownicy urzędów świetnie to wiedzą, więc nie biorą się za robotę glupiego.
A poziom skzoleń nie umozliwia nauczenia sie nowego zawodu. Szkolenia po prostu trzeba odbędnić, żeby nie starcić statusu bezrobotnego. szkolenia owszem służą, ale głownie prowadzacym je firmomom.
3: P.Ch.. z IP: 80.55.144.* (2010-08-18 08:26)
"Aby zwiększyć liczbę pracujących, trzeba ograniczyć transfery społeczne – zasiłki dla bezrobotnych, z pomocy społecznej czy wcześniejsze emerytury."
Proszę uzasadnić logiczny związek tego twierdzenia. Zabierajac bezrobotnemu zasiłek ( głodowy - za to nawet czynszu nie opłaci) zabierze mu się jedyny dochód. NIe MOZECIE ZROZUMIEĆ, ŻE MIEJSC PRACY PO PROSTU NIE MA. ZWIĘKSZAJAC PODATKI POWODUJECIE, ŻE KOLEJNE FIRMY PADNĄ ALBO ZMIEJSZĄ KOSZTY TNĄC MIEJSCA PRACY. Wogóle o jakich szkoleniach tu jest mowa?. Dlaczego cały drogi i długotrwały sytem nauki nie wytwarza dobrego pracownika. Ludzie po skole podstawowej, gimnazjum, liceum w końcu po studiach, czasem kilku fakultetach nie potrafią znaleść pracy?
TO co może dać kolejne szkolenie jak cały sytem zawodzi ? POSZUKIWANYCH ZAWODÓW NA RYNKU JEST JUŻ BARDZO MAŁO. Takich zawodów nie da się wyuczyć na szkoleniu.
Przykład : w danym miescie brakować zaczyna spawaczy np. 10 ciu ( ale dobrych i doświadczonych fachowców), Lokalny PUP organizuje szkolenie. W kilka tygodni szkloą 30, z czego 5 faktycznie ma do tego smykałkę. z tych 5 zdolnych jeden dostaje pracę gdyż ma naprawdę talent choć brak mu dośiadczenia. 4 pozostałych coś tam umie ale brak im tego doświadczenia, pracodawcy wolą nie ryzykowąć. nie zatrudniaja ich. Przypominam że mineło już kilka tygodni od chwili zapotrzebowania. NIE MA JUZ TAKIEGO WZIĘCIA NA SPAWACZY. FIRMY ALBO SIĘ PRZEBRANŻOWIŁY ALBO ZATRUDNIŁY UKRAIŃCÓW ZA POŁOWĘ WYNAGRODZENOIA.
NO I MAMY 29 PRZESZKOLONYCH - BEZROBOTNYCH SPAWACZY. ( no trzech z nich nosi worki u młynarzia - na czarno. I tyle
4: Leser z IP: 87.105.154.* (2010-08-18 08:36)
Primo: urzędy nie pracy a urzędy bezrobocia.
Drugie primo: szkolenia typu " murarz, spawacz w 10 dni".
Trzecie primo: szkolenia, tak, dają dochód firmom szkolącym.Króliczek i jego znajomi.
Czwarte primo: szkolony-pracownik na czas określony za 400 zeta.
Piąte: Mc Marphy się kłania.
Sz.. i t d. Piszę. Od długiego czasu nie mam roboty, szukam aktywnie, na szkolenie nie otrzymałem nic. Pomimo wniosków.Bo to, bo tamto, ...
5: Awtor-awtor z IP: 87.105.154.* (2010-08-18 08:40)
Aby urząd miał podstawę do istnienia potrzebni są klienci.
Aby inspektor był inspektorem potrzebni są referenci.
Aby kierownik ... inspektorzy.
Aby dyrektor... kierownicy.
Aby minister...
Aby nie było bezrobotnych potrzebna jest praca.
Aby była praca potrzebny jest ład i porządek.
Nie ma łady,,, jest kryzys i głupota rządzących.
Jak mam głupiego pracownika wywalam go na pysk.
Rządzący mają się dobrze.
6: aga z IP: 89.174.189.* (2010-08-18 08:44)
Prace straciłam w momencie najgłębszego kryzysu, zarejestrowałam się w PUP jako bezrobotna tylko z tego powodu, że nie byłam zamężna i potrzebowałam ubezpieczenia, szukanie pracy przez PUP to fikcja. W tym okresie PUP zaproponował mi 1 pracę, niezgodną z moimi kwalifikacjami, pracodawca nie był mną zainteresowany. Pracy szukałam sama przez kilka miesięcy i gdy ją znalazłam potrzebne było odbycie specjalistycznego szkolenia, które kosztowało 1200zł. PUP w ramach aktywizacji zawodowej odpowiedział pozytywnie, że owszem zrobią szkolenie ale za pół roku, przyszły pracodawca dał mi miesiąc na znalezienie i zorganizowanie szkolenia. Brakowało mi kasy na szkolenie, w międzyczasie okazało się że ktoś inny złożył taki sam wniosek o szkolenie do PUP, po tym dostałam odmowę z PUP. Wzięłam sprawy w swoje ręce, ściągnęłam oferty z kilkunastu ośrodków, opinie na temat szkoleń i ośrodków i uderzyłam do Pani dyrektor PUP. Później okazało się, że PUP nie kiwnął palcem żeby coś zorganizować a nasze szkolenie było pierwszym zewnętrznym szkoleniem zorganizowany przez ten PUP. PUP kilkusettysięcznego powiatu zawsze organizował tylko 2 szkolenia na kasę fiskalną i wózek widłowy... Pani Dyrektor usłyszała ode mnie, że uważam że robią to celowo i nie chcę mi pomóc, dałam im 2 dni na odpowiedź (bo za 2 dni miało się odbyć takie szkolenie) i to pomogło. pozdrawiam
7: dseq z IP: 77.253.154.* (2010-08-18 09:12)
Mamy "armię" urzędasów- ponad 600 tys. ludzi. Tylko przez 2 lata- przybyło 40 tys. "urzędników"...Szkolenia są potrzebne dla..."szkolących"- "złota kura"...Jest PO-super!!!
8: Iga z IP: 212.160.160.* (2010-08-18 10:43)
Faktycznie urzędy raczej marnują pieniądze, chociaż może nie do końca z własnej winy a raczej z dziwnych założeń rządu, który przeznacza pieniądze na dziwne formy... A poza tym, urzędy jednak organizują szkolenia z inicjatywy bezrobotnych i nie jest że nie pomagają jeśli ktoś przychodzi z potrzebą przeszkolenia.
9: xxx z IP: 88.220.82.* (2010-08-18 15:28)
Panie Wojciechowski ,nie chcę pana obrażać ale po wyrazie pana twarzy jest pan NIEUDACZNIKIEM ,takim Pajacem co gada a nie wie na jaki temat ,Zyczę Panu z CAŁEGO serca by choć na 2 lata stał się pan bezrobotnym bez prawa do zasiłku ,to by pan nie piepszył takich glupot ,a może pan gada ale nie wie na jaki temat lub o czym ? naprawdę chyba się mylę ,bo w takim razie musiał by pan mieć żółte papiery ,a tacy ludzie się nie wypowiadają
10: xx z IP: 88.220.82.* (2010-08-18 15:34)
Mamy "armię" urzędasów- ponad 600 tys. ludzi. Tylko przez 2 lata- przybyło 40 tys. "urzędników"...Szkolenia są potrzebne dla..."szkolących"- "złota kura"...Jest PO-super!!! Zgadzam się z tym ,sam zdałem takie szkolenie na operatora i co z tego ,jak nie mogę znaleść pracy ,wszędzie chcą z doświadczeniem ,a ja jakie mam 5-6 godzin na koparce ,/ale egzamin zdany /powinienem mieć 200-300 godzin wtedy miałbym szanse na prace ,atak unijne /grube /pieniądze wyrzucone w BŁOTO ,SZKOLĄCY zarobili na Nas niezłe pieniądze ,a my ,możemy tymi papierkami sobie ...,zresztą na koniec powiedzieli nam ,wy tylko będziecie mieli papierki o zdaniu egzaminu ,a nie że coś umiecie
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Emeryci i renciści, którzy pobierali nienależne świadczenia, maja powody do niepokoju. Sad Najwyższy w powiększonym składzie uznał, ze ZUS może się domagać bezterminowo zwrotu nienależnie pobranej emerytury lub renty.