"Zaproponowaliśmy wzrost wynagrodzeń o 7 proc. od września 2011 r." - powiedział Boni, podkreślając, że nauczyciele będą jedyną grupą w sferze budżetowej, którą czekają podwyżki. Dodał, że koszty dwóch 7-proc. podwyżek, we wrześniu br. i we wrześniu 2011 r., wyniosą 2,2 mld zł.

Była to druga runda rządowych negocjacji ze związkami oświatowymi na temat wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli w 2011 r. W spotkaniu z rządem wzięły udział: Związek Nauczycielstwa Polskiego, Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" i Branża Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych.

Podczas pierwszego spotkania, które odbyło się 17 lipca, rząd zaproponował jedną 7-proc. podwyżkę płac dla nauczycieli od września 2011 r. Związki oświatowe domagały się wtedy dwóch 5-proc. podwyżek - w styczniu i we wrześniu 2011 r.

Według Boniego, dwie 5-proc. podwyżki nie wchodzą jednak w grę, ponieważ z budżetu państwa trzeba byłoby wtedy wyasygnować dodatkowe 1,3 mld zł. "To jest niemożliwe przy obecnych warunkach finansowych państwa, w sytuacji kryzysu gospodarczego na świecie i przy zamrożeniu wynagrodzeń w sektorze publicznym" - podkreślił.

Jak powiedziała PAP uczestnicząca w negocjacjach podsekretarz stanu w MEN Lilla Jaroń, 7-proc. podwyżka od września 2011 r. oznacza średnio kwotę 2600 zł brutto dla nauczyciela stażysty (czyli zaczynającego pracę) i 4800 zł dla nauczyciela dyplomowanego (czyli przy najwyższym stopniu awansu zawodowego). "To są pieniądze, które samorządy, zobowiązane ustawą, będą musiały nauczycielom wypłacić" - podkreśliła.

Związki oświatowe stawiają jednak stronie rządowej warunki. "Dzisiaj jesteśmy bliżsi akceptacji 7-proc. podwyżki od września przyszłego roku. Ale to nie jest takie proste przełożenie: 7 proc. i nic w zamian. Uważamy, że trzeba usiąść nad zmianą modelu wynagradzania nauczycieli" - powiedział PAP prezes ZNP Sławomir Broniarz, podkreślając, że model ten jest zbyt skomplikowany.

Według niego, zgoda największego związku oświatowego w Polsce na jedną 7-proc. podwyżkę zamiast dwóch po 5 proc. wymaga uproszczenia systemu wynagradzania nauczycieli. "Trzeba dokonać jego restrukturyzacji, a wygospodarowane środki przeznaczyć na wzrost wynagrodzenia zasadniczego" - tłumaczył Broniarz. Dodał, że gotowe propozycje na ten temat ZNP przedstawi na kolejnym spotkaniu z rządem, które jest zaplanowane na 2 września.

Inny warunek dla rządowej propozycji postawiła podczas wtorkowych negocjacji Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność". Według związku, zgoda na podwyżkę w tym wymiarze jest możliwa, o ile MEN wycofa się z wprowadzenia od września 2010 r. drugiej dodatkowej godziny pracy nauczycieli, tzw. godziny karcianej, przeznaczonej na udzielanie dzieciom dodatkowej pomocy opiekuńczo-wychowawczej.

W roku szkolnym 2009/2010 nauczyciele, w związku ze światowym kryzysem gospodarczym, nie dostali zwyczajowej styczniowej podwyżki wynagrodzeń. Zgodnie z porozumieniem, które we wrześniu ub.r. podpisał z rządem największy związek zawodowy działający w oświacie, Związek Nauczycielstwa Polskiego - w 2010 r. będzie tylko jedna jesienna podwyżka dla nauczycieli - 7-procentowa.


Na początku lipca minister edukacji Katarzyna Hall podpisała rozporządzenie gwarantujące nauczycielom 7 proc. podwyżki płac. Zgodnie z nim, od września 2010 r. minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego dla nauczycieli wyniosą: 2039 zł dla nauczyciela stażysty (133 zł więcej od stawki aktualnej obowiązującej), 2099 zł dla nauczyciela kontraktowego (137 zł więcej), 2383 zł dla nauczyciela mianowanego (156 zł więcej) i 2799 zł dla nauczyciela dyplomowanego (183 zł więcej).