Z punktu widzenia dobra Sił Zbrojnych 20 lat służby do przejścia na emeryturę wydaje się być właściwym wiekiem. 15 lat to za mało, bo właśnie w tym czasie musimy bardzo wiele inwestować w żołnierza - studia, kursy i przekwalifikowania. Żal, kiedy po piętnastu latach doskonale przygotowany i wyszkolony żołnierz odchodzi - uważa szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Mieczysław Cieniuch.
Publikacja: 13 sierpnia 2010, 10:46 Aktualizacja: 13 sierpnia 2010, 19:11
Generał, oceniając w wywiadzie udzielonym PAP kondycję wojska w przededniu jego święta, wskazuje na dobrą realizację zadań oraz wyzwania związane z tworzeniem Narodowych Sił Rezerwowych. Ujawnia też, że plan przeniesienia Dowództwa Wojsk Lądowych z Warszawy do Wrocławia został zawieszony co najmniej do grudnia 2011.
Szef Sztabu podkreśla konieczność rozbudowy korpusu szeregowych. Stwierdza, że żołnierz nie jest niewolnikiem swojego dowódcy. Wskazuje, że nasza armia jest jedną z młodszych w Europie - średnia wieku wynosi 34 lata. Zdaniem generała, wojskowi powinni mieć przywileje emerytalne, bo "służą", a nie "pracują", i jest to normalna praktyka w zdecydowanej większości państw europejskich.
PAP: Profesjonalizacja to jedno z większych wyzwań polskiego wojska ostatnich lat, jak przebiega w ocenie szefa SGWP?
Gen. Mieczysław Cieniuch: Trzeba pamiętać, że profesjonalizacja armii to znacznie więcej niż uzawodowienie wojska.
Program profesjonalizacji, czyli rządowy dokument na lata 2008-2010 obejmujący m.in. zniesienie obowiązkowej służby wojskowej, zmiany organizacyjne oraz wprowadzenie i legislację aktów prawnych jest realizowany zgodnie z założeniami i właśnie dobiega końca.
Nie oznacza to wcale końca procesu profesjonalizacji, który ma szerszy wymiar. Będzie on trwał, bo ciągle mamy coś do poprawienia i mieć będziemy, bo armia profesjonalna musi podążać z duchem czasu, zmieniać się dynamicznie.
PAP: Kiedy będzie możliwe wstępne podsumowanie procesu profesjonalizacji, czy perspektywa zakończenia przez pierwszych żołnierzy szkolenia według nowego modelu będzie wystarczająca?
M.C.: Nowy system szkolenia w wojsku, wdrożony w styczniu tego roku, przewiduje trzyletni cykl szkolenia. Wydaje się, że po jego zakończeniu w 2013 r. będziemy mogli dokonać pierwszych ocen i podsumowań, wyciągniemy wnioski i dokonamy ewentualnych poprawek.
PAP: Do końca przyszłego roku liczba stanowisk szeregowych ma wzrosnąć z 17 tys. do 48 tys., zaś liczba etatów przeznaczonych dla oficerów i podoficerów, zmniejszyć się odpowiednio z 27 tys. do 23,5 tys. oraz z 49 tys. do 44 tys. Jak wojsko chce to zrealizować?
M.C.: Naszą intencją jest, aby odbyło się to w sposób jak najmniej bolesny dla żołnierzy. Osiągnięcie tych wskaźników będzie możliwe bez większych wstrząsów.
Chciałbym zastrzec, że przywołane w pytaniu wskaźniki zakładane na koniec grudnia 2011 nie są ostateczne. Wraz z upływem czasu i dalszym procesem profesjonalizacji w latach 2012, 2013 do 2018 będą one ulegały zmianom zgodnie z ogólną zasadą, że liczba żołnierzy w korpusie szeregowych będzie wzrastała, a w pozostałych korpusach - malała.
PAP: Jak będzie określona liczba stanowisk z rozbiciem na poszczególne korpusy w 2018 r.?
M.C.: Rok 2018 to odległy horyzont czasowy i trudne jest dzisiaj precyzyjne określenie liczby stanowisk w poszczególnych korpusach osobowych. Nadal będzie obowiązywała zasada osiągania tych wskaźników, z jak najmniejszą szkodą dla żołnierzy. Za wszelką cenę chcemy uniknąć sytuacji, w której mielibyśmy na siłę rezygnować z żołnierzy, którzy służą.
PAP: Jakie są motywy takiej polityki - względy finansowe, np. obawa przed odprawami, czy raczej społeczne?
M.C.: Chodzi o to, by "pewność" służby i co za tym idzie komfort psychiczny żołnierzy były jak najlepsze. Nie przyświecają nam tylko i wyłącznie sprawy ekonomiczne. Odprawy są stosunkowo niewielkie, bo mamy młodą armię. Średnia wieku jest niższa niż w innych krajach europejskich i wynosi 34 lata. Musimy jednak pamiętać, że największy wkład w przygotowanie żołnierza jest w pierwszych piętnastu latach służby.
PAP: Co ze stanowiskami generalskimi, ich także ubędzie?
M.C.: Do niedawna mieliśmy 118 generałów, ale liczba żołnierzy w tym stopniu nieustannie się zmienia. Bez wątpienia liczba osób, które wstępują do tego grona, jest stosunkowo mała, bo wiele awansów generalskich to kolejne gwiazdki. Liczba osób noszących stopień generalski maleje i będzie maleć.
Wciąż jest u nas jeszcze duża rozbieżność między etatami generalskimi a żołnierzami w tym stopniu. Etatów mamy faktycznie trochę więcej niż generałów, ale będzie to zmierzać w kierunku tożsamości stopnia ze stanowiskiem.
1: ZENEK 1951 z IP: 195.90.127.* (2010-08-13 11:54)
Jeżeli wobec mundurowych mają byc stosowane standardy europejskie to dobrze by było aby wobec pozostalej reszty również standardy europejskie stosowano. W rzeczywistości oszukuje i wykorzystuje się ludzi objętych powszechnym systemem emerytalnym ponad wszelką miarę.
W Polsce regułą i standardem jest dzielenie ludzi na równych i równiejszych , zapisy ustawy zasadniczej ( tj. konstytucji ) w powszechnej praktyce ma sie w pogardzie. Tak traktuje te zapisy "ELITA" kraju , która tym samym jest jego największym złem i plagą.
2: iko z IP: 213.25.175.* (2010-08-13 12:01)
Najlepszym rozwiazaniem 25 lat sluzby dotyczy zolnierzy zawodowych pracujacych w terenie. Natomiast generalowie i inni na stanowiskach umyslowych do 67 lat.
3: irka z IP: 83.21.191.* (2010-08-13 12:43)
tak popieram kazda praca ma swoje dobre strony i zle strony fryzjer teżmusi stac na nogach całe 8 godzin i musi pracwac do 67 lat prosze zmieniac zawody jak kazdy
4: iwa z IP: 83.21.191.* (2010-08-13 12:44)
siedzi za biurkiem kadrowa i też 15 lat pracy a psychike ma zrytom ciekawe czym
5: kat z IP: 212.76.33.* (2010-08-13 13:48)
Dobry sposób na pozbycie się nadmiaru kadry oficerskiej z wojska.
6: klakier z IP: 89.17.247.* (2010-08-13 15:12)
NIE zaliczać STUDIÓW do "lat pracy" do emerytury, to pozostałość po komunie-wczesnym Bierucie, aby wieśniaki się uczyły- to MILIONY lat, za które Państwo PŁACI x o,7,a PRACY i składek NIE BYŁO. Żołnierze powinni iść po 40 latach pracy- SAMEJ PRACY- wojny z bandami Ak czy NSZ już NIE MA, po których szli na E.. po 15 latach. WSZYSCY "MUNDUROWI" się przykleili do KOMUNISTYCZNEGO PRZYWILEJU. Za gorsze warunki życia DOSTAWLI dużą PENSJĘ i 20 przywilejów, jak POLICJA. Ma być tak jak w UE- VERTE!!.
7: Sprzątacz z IP: 89.231.223.* (2010-08-13 15:23)
Do 65 lat, jak nie pasuje, to niech zmienią pracę, na jego miejsce jest 1000 osób chętnych, zwłaszcza że zarobki są znaczne wyższe niż w pozostałych działach gospodarki.
8: obserwator z IP: 89.17.247.* (2010-08-13 15:34)
Emerytury "Mund-...e" należy zmienić tak jak Kobietom -ur. 54r- z m-ca/ m-c- pozbawiając ich praw NABYTYCH. A planują już mundurówce ZOSTAWIĆ pr. nabyte. Kobiety potraktował rząd jak "bydło"- bez obrazy, a co na to Strasburg. Jak ktoś NIE CHCE być żołnierzem na nowych "cywilnych" warunkach, to na STRÓŻY w ochronie są miejsca- 1320zł/m-c [168 h]
9: wkurzony z IP: 83.6.116.* (2010-08-13 15:54)
Jeżeli tak myśli ten pseudo-generał , to za pare lat nie bedzie mial kim dowodzic, bo nikt nie bedzie miał zamiaru pozostac pod takim błaznem. Cwany , z rekomendacji dostał sie na stołek i teraz liże tyłek premierowi i innym ministrom - fuj !!!
10: donata z IP: 83.10.45.* (2010-08-13 16:41)
śmiechu warte,a człowiek ma 37 lat pracy/kobieta/ i wciąż mało!!!
Gdzie sprawiedliwość.
My też nie mamy sił aby dalej się męczyć i byle jak pracować.
Co na to rząd i pani minister Fedak???
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Emeryci i renciści, którzy pobierali nienależne świadczenia, maja powody do niepokoju. Sad Najwyższy w powiększonym składzie uznał, ze ZUS może się domagać bezterminowo zwrotu nienależnie pobranej emerytury lub renty.