W przyszłym roku NFZ będzie miał więcej pieniędzy na leczenie niż w tym. Jak wynika z jego planu finansowego, wpływy ze składki na ubezpieczenie zdrowotne przekroczą 60 mld zł, czyli o 8,8 proc. więcej niż w tym. Z tej kwoty na finansowanie świadczeń medycznych NFZ zamierza przeznaczyć ponad 56,6 mld zł (94,28 proc. całości wpływów).

Żeby plan przygotowany przez prezesa NFZ obowiązywał w 2011 roku, musi zostać podpisany przez minister zdrowia Ewę Kopacz oraz szefa resortu finansów. Wcześniej jednak nie zyskał akceptacji sejmowej komisji zdrowia, zaakceptowała go za to sejmowa komisja finansów. Zdaniem części jej członków, jego założenia opierają się na zaniżonych wskaźnikach makroekonomicznych.

– Nasz plan opiera się na takich samych wskaźnikach, jakie są wykorzystywane przy konstruowaniu budżetu państwa – mówi „DGP” Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ.

Brak pozytywnej opinii komisji zdrowia do planu funduszu nie oznacza jego odrzucenia. Może być jednak wskazówką dla ministra zdrowia przy jego podpisaniu. Jak na razie nie wiadomo, jaka będzie decyzja Ewy Kopacz. Jeżeli go nie zaakceptuje, to będzie musiała przygotować własny plan.

Dyrektorzy szpitali obawiają się, że w takiej sytuacji opóźnione będą konkursy ofert. Te w tym roku muszą być ogłoszone przez oddziały NFZ, bo większości świadczeniodawców kończą się umowy z funduszem.

– Im później podpisany plan finansowy, tym mniej czasu mają świadczeniodawcy na przygotowanie się do konkursu ofert. Nie znamy przecież jego warunków – mówi Maria Ilnicka-Mądry, dyrektor szpitala klinicznego nr 1 w Szczecinie.

Szpitalom zależy na szybkim podpisaniu planu i rozpoczęciu konkursu, bo przy tej okazji chcą negocjować wartość tzw. punktu medycznego (liczba punktów przypisanych do danego świadczenia określa jego cenę). Obecnie wartość jednego punktu medycznego dla szpitali klinicznych wynosi 51 zł.