Do 6 sierpnia tylko sześć firm dotkniętych majowymi i czerwcowymi powodziami ubiegało się o pożyczki na pensje dla pracowników. Powodzianie często nie wiedzą, jaka pomoc im przysługuje.
Publikacja: 13 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 13 sierpnia 2010, 08:34
Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) wydał do tej pory tylko 361 tys. zł na pożyczki, z których mają być sfinansowane wynagrodzenia 165 pracowników firm dotkniętych powodzią. O wypłatę takiej pomocy ubiegało się tylko sześciu pracodawców. To niewiele, biorąc pod uwagę zasięg i rozmiar zniszczeń. Tylko w gminie Wilków (woj. lubelskie), która była zalana w 90 proc., funkcjonuje około 100 firm, a wszystkich pracodawców jest zdecydowanie więcej. Łącznie skutkami powodzi dotkniętych było ponad 100 gmin.
– Zgłaszały się do nas osoby z prośbą o wydanie zaświadczenia, że są mieszkańcami gminy. W ten sposób mogli usprawiedliwić swoją nieobecność w pracy spowodowaną powodzią – mówi Marcin Markowski z Urzędu Gminy Wilków.
Podkreśla, że do urzędu nie zgłosił się ani jeden pracodawca, który byłby zainteresowany uzyskaniem pomocy w ubieganiu się o pożyczkę na pensje pracowników.
Jedną z przyczyn małego zainteresowania pożyczkami z FGŚP jest na pewno brak wiedzy na temat uprawnień, jakie przysługują pracodawcom na podstawie specustawy powodziowej.
– Gdy pracodawca dowiedział się, że pomoc trzeba zwrócić, mógł z niej rezygnować, nie wiedząc nawet, że pożyczki na pensje będą mogły być umarzane na preferencyjnych warunkach – mówi Piotr Rogowiecki, ekspert Pracodawców RP.
Jego zdaniem konieczne jest upowszechnienie informacji o rodzajach pomocy dla powodzian, w tym przede wszystkim ze strony samorządów.
Część firm nie skorzystała jeszcze z pomocy także ze względu na stosunkowo krótki okres obowiązywania nowych przepisów. Weszły one w życie bowiem 9 lipca tego roku. Nie ułatwiały im tego także niektóre przepisy specustawy. Przewidują one, że o pożyczki mogą ubiegać się pracodawcy, którzy na skutek powodzi przejściowo zaprzestali prowadzenia działalności gospodarczej lub istotnie ograniczyli jej prowadzenie.
– Niektórzy pracodawcy mogli mieć wątpliwości, na czym polega np. istotne ograniczenie prowadzenia działalności i czy urzędnicy nie odmówią pomocy – mówi Piotr Rogowiecki.
Problemem nie jest natomiast sama procedura ubiegania się o pomoc z FGŚP. Aby otrzymać pożyczkę, firma musi złożyć wniosek do kierownika biura terenowego funduszu. Trzeba do niego dołączyć wykaz pracowników, których wynagrodzenie będzie wypłacone z pożyczki. Wzór obu tych dokumentów jest zawarty w rozporządzeniu ministra pracy i polityki społecznej z 9 lipca 2010 r. w sprawie nieoprocentowanej pożyczki z FGŚP dla pracodawcy, który na skutek powodzi przejściowo zaprzestał prowadzenia działalności lub istotnie ograniczył jej prowadzenie (Dz.U. nr 123, poz. 837).
Pomoc dla powodzian z Dolnego Śląska
Sejm znowelizował wczoraj specustawę powodziową. Pomoc otrzymają osoby i firmy dotknięte powodzią z sierpnia tego roku
Firmy:
● będą mogły ubiegać się o pożyczki na pensje pracowników, którzy nie mogli dotrzeć do pracy, nie mogli pracować z powodu przestoju lub usuwali skutki powodzi w firmie,
● później opłacą składki na ubezpieczenia społeczne pracowników.
Pracownicy:
● otrzymają wynagrodzenie za czas nieobecności w pracy z powodu powodzi (firmy będą musiały usprawiedliwić taką absencję).
Bezrobotni:
● dłużej będą mogli pobierać zasiłek, jeśli zamieszkują teren dotknięty powodzią.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Dziwne te Rządy Donalda Tuska z IP: 84.234.1.* (2010-08-13 11:06)
albo uchwala POmoc dla przedsiębiorców czasach kryzysu z której i Oni nie korzystają albo uchwala Pomoc dla firm POwodzian w postaci kredytów które i Oni maja gdzieś! -Jakiś pechowy czy co ten Donald -On tak wszystko dobrze robi a tu nikt od Niego nie chce -jeszcze mu w zęby na wałach w Sandomierzu dali jak donośi WOLNA EUROPA gdyż z TV się nie dowiemy -TV POnoć też wolnej.
2: iko z IP: 213.25.175.* (2010-08-13 11:27)
artykuł
3: filologini z IP: 95.49.145.* (2010-08-13 23:20)
To jest właśnie sztuka, którą uprawia cały ten rząd. Polega ona na tym jak dać, żeby nic nie dać, tak aby koryto nie ucierpiało. To ostatnie jest priorytetem. Co może wiedzieć o życiu historyk, który nigdy w życiu w zawodzie nie pracował, nie prowadził własnej firmy, obijał się od jednej partii do drugiej, został wylansowany przez podejrzaną grupę kolesiów. Jak sie nie ma wiedzy, to się nie ma dobrych rozwiązań. Jeszcze gorzej, kiedy tak naprawdę nie ma się dobrej woli, aby problemy uczciwie rozwiązywać. Tak więc, chodzi o to, aby cała para w gwizdek w gwizdek szła. A my i tak to wszystko sfinansujemy łącznie z całym sztabem specjalistów od PR.
4: filologini z IP: 95.49.145.* (2010-08-13 23:22)
Do 2 -iko: teraz wykaż sie inteligencją, wykorzystaj rzadki moment zderzenia się dwóch szarych komórek w Twym mózgu i znów napisz coś błyskotliwego w stylu 'tytuł artykułu' albo 'premier wie co robi'. Bezcenne.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Emeryci i renciści, którzy pobierali nienależne świadczenia, maja powody do niepokoju. Sad Najwyższy w powiększonym składzie uznał, ze ZUS może się domagać bezterminowo zwrotu nienależnie pobranej emerytury lub renty.