W 2011 r. wpłaty do OFE mogą być zawieszone. To początek końca systemu emerytalnego. Minister pracy chce drastycznie zredukować składkę na rzecz ZUS. A w 2011 roku nawet ją zawiesić. Do OFE nie trafiłaby nawet złotówka. Wspierają ją w tym minister finansów Jacek Rostowski i wicepremier Waldemar Pawlak, liczący, że pieniądze z naszych składek pomogą im spiąć budżet. O tym, ile pieniędzy będzie trafiać do OFE, zdecyduje w czwartek Komitet Stały Rady Ministrów.
Publikacja: 11 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 11 sierpnia 2010, 11:31
Przeciwny temu jest szef Komitetu, doradca premiera Michał Boni. Koalicja Jolanty Fedak z Pawlakiem i Rostowskim chce, żeby do OFE trafiało nie 7,3 proc. pensji, tylko 3 proc. Pomysł z 0 proc. do OFE pojawił się w ostatniej chwili. Resort pracy zapisał go w ostatecznej wersji założeń do nowelizacji ustawy o emeryturach kapitałowych.
MPiPS tłumaczy ją m.in. troską o budżet. Bo nieprzekazanie środków do OFE oznacza, że dotowany Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (administruje nim ZUS) nie będzie musiał przekazać w przyszłym roku do II filaru prawie 23 mld zł. Pieniądze te zostaną w kasie państwa. W kolejnych latach, kiedy składka będzie wynosić 3 proc., budżet będzie oszczędzał około 10 – 13 mld zł (w warunkach 2010 roku).
To oszczędność na krótką metę. Bo w przyszłości ZUS będzie miał wyższe zobowiązania. Bez redukcji składki wydatki na emerytury wyniosłyby w 2060 roku 189 mld (w dzisiejszym pieniądzu), po jej wprowadzeniu – 253 mld. zł. To o 34 proc. więcej. I te nożyce będą się coraz bardziej rozwierać. Państwu zwyczajnie może zabraknąć pieniędzy na wypłaty emerytur dla dzisiejszych 20-, 30-latków.
Nie jest przesądzone, czy te zmiany wejdą w życie, bo protestuje Michał Boni, minister w kancelarii premiera i szef Komitetu Stałego.
– Obniżenie składki do OFE przesuwa tylko w czasie zobowiązania państwa wobec przyszłych emerytów. FUS będzie musiał wypłacać wyższe świadczenia – przekonuje Michał Boni.
Resort pracy przedstawia jednak rachunki, z których wynika, że nawet w długim okresie sytuacja FUS po redukcji składki będzie lepsza, niż gdyby została na poziomie 7,3 proc.
– Trzeba pamiętać, że FUS będzie otrzymywał dodatkowe pieniądze ze składek – mówi Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej.
Z rachunków prezentowanych przez MPiPS (przygotował je ZUS) wynika, że wpływy do FUS (kwoty realne na 2009 rok) będą np. w 2020 roku wyższe o 35,8 mld zł, a w 2060 już o 98,2 mld zł. FUS będzie jednak więcej wydawał na świadczenia. Odpowiednio 0,5 mld zł w 2020 roku, ale już 64,3 mld zł w 2060 roku. To właśnie zwiększających się zobowiązań ZUS obawiają się przeciwnicy zmian.
– Nowy system został wprowadzony, aby w długiej perspektywie malały zobowiązania ZUS, który wypłaca świadczenia z bieżących składek pracujących – mówi prof. Marek Góra z SGH.
Przekonuje, że obniżanie składki do OFE zwiększy ryzyko całego systemu – nie tylko wypłacalności ZUS, ale także tego, że ubezpieczeni nie skorzystają z zysków, jakie OFE osiągają na rynku kapitałowym.
Resort pracy chce jednak zmienić tzw. limity inwestycyjne, które obowiązują OFE. Będą one mogły lokować w akcjach nie do 40 proc., ale do 90 proc. aktywów.
MPiPS chce też, aby osoby, które ukończą 65 lat, mogły wypłacić wszystkie środki zgromadzone w OFE na dowolny cel. Taka jednorazowa wypłata będzie możliwa pod jednym warunkiem – uzyskania emerytury w wysokości co najmniej dwóch minimalnych świadczeń (obecnie 1412 zł). Jeśli więc ubezpieczony zgromadzi w ZUS kapitał wystarczający na takie świadczenie, z OFE wypłaci całość pieniędzy. Jeśli nie – będzie mógł dopłacić do kapitału w ZUS część środków z OFE – a pozostałe pieniędze wypłacić.
– Oceniamy, że osoba zarabiająca średnią pensję i pracująca 40 lat będzie mogła wybrać z OFE ponad 40 tys. zł brutto. Ta, która zarabia 250 proc. średniej, prawie 82 tys. zł – mówi Marek Bucior.
Tłumaczy, że jeśli przekaże te pieniądze na specjalne indywidualne konto emerytalne (IKE Senior) i zdecyduje, aby wypłacać je w ratach przez co najmniej 10 lat, nie będzie musiała zapłacić podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki). Na niekonsekwencję tych przepisów zwraca uwagę Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR. Tłumaczy, że z jednej strony resort pracy chce dać możliwość wypłaty części pieniędzy w gotówce, a z drugiej chce obniżać składkę do OFE. A to może powodować, że taka wypłata będzie jedynie teoretyczną możliwością.
– To sugeruje, że prawdziwym powodem zmian może być krótkowzroczna chęć obniżenia deficytu sektora finansów publicznych – wskazuje Wiktor Wojciechowski.
MPiPS chce też wprowadzić rewolucyjne zmiany dotyczące przynależności do OFE.
Po pierwsze, nie będą się musiały do nich zapisywać osoby wchodzące na rynek pracy – wtedy ich składka emerytalna trafi w całości do ZUS. Po drugie, te osoby, które już zapisały się do II filaru, będą mogły wrócić do ZUS.
Po trzecie, osoby, które zostaną w OFE, jeśli ukończą 55 lat (kobiety) i 60 lat (mężczyźni), zyskają możliwość przekazania całości lub części zgromadzonych tam pieniędzy do ZUS. Jeśli tak zrobią, całość składki emerytalnej z bieżącej pensji trafi do ZUS. Po przekazaniu całości kapitału z OFE tylko ZUS wypłaci im świadczenie.
Niebezpieczeństwem takiego rozwiązania, jak wskazują eksperci, jest nie tylko to, że ZUS będzie miał w przyszłości wyższe zobowiązania, bo będzie do niego teraz wpływać więcej składek. Ryzyko wiąże się też z sytuacją na naszym rynku kapitałowym. Jeśli do ZUS zaczną wracać masowo członkowie OFE, będą one musiały sprzedawać aktywa zgromadzone głównie w obligacjach i akcjach. To może spowodować spadek ich wartości. Osłabnie giełda, a OFE będą przekazywały do ZUS mniej pieniędzy. W efekcie ich emerytury będą niższe.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: pracownik z IP: 83.17.18.* (2010-08-11 07:10)
To jest kradzież-sprawa dla prokuratora.OFE nie są doskonałe,ale dają namiastkę indywidualnej własności.
2: cba z IP: 95.50.45.* (2010-08-11 07:33)
PO won od moich składek! pogrzebcie sobie lepiej w swoich własnych 4 literach!
3: ed z IP: 83.15.129.* (2010-08-11 07:41)
brawo młodzi wyborcy PO bez emerytur będziecie jak dożyjecie wieku emerytalnego
brawo oby tak dalej rządził słoneczko peru i milczący waldek
4: janek z IP: 194.29.132.* (2010-08-11 07:58)
Przecież tylko OFE jakoś funkcjonują w tym systemie emerytalnym i skutecznie mnożą kapitał (w przeciwieństwie do ZUS przynajmniej go inwestują). Chcecie zniszczyć ostatnią rzecz, która działa w miarę dobrze? Powinniście raczej zwiększyć składkę do OFE kosztem ZUS albo niech każdy sobie sam wybiera.
5: szczyl z IP: 83.21.251.* (2010-08-11 08:12)
Chcieliście hrabiego to pracujcie na niego i rząd jego...
6: PO tak trzymać z IP: 195.66.116.* (2010-08-11 08:27)
Brawo PO dalej nagradzajcie swoich "genialnych" wyborców.Uchwalcie jeszcze, że trzeba podnieść składki na ZUS do 70% pensji-macie bogatych wyborców to ich stać na to i należy się im!!Śpieszcie się póki macie pełnię władzy.Teraz nikt wam nie podskoczy
7: jerzy7731 z IP: 83.20.188.* (2010-08-11 08:37)
Ażeby uregulować własciwie i sensownie finanse państwa należy rozpocząć to od najgrubszej pozycji podatkowej.
Pozycją taką jest podatek ZUS. W tym celu należy wprowadzić jednolity spójny społecznie sprawiedliwy system podatkowy.
Rozwiązaniem spełniającym te wymagania jest w realizacji sensownej i praktycznej reguły: powszechnego liniowego podatku ZUS.
Podobny system podatkowy posiada np. Szwajcaria.
Wprowdzenie takich rozwiązań powinno zapewnić wzrost dochodów państwa o ok. 500mld PLN.
Pieniądze te pochodziłyby głównie z opodatkowania szarej strefy i racjonalizacji stosónków społeczno ekonomicznych w kraju!!!
8: eko z IP: 145.237.127.* (2010-08-11 08:48)
Oszczędności trzeba szukać w NFOŚiGW miliardy zł co roku wydawane jest pod pseudo "ekologicvznymi" publikacjami, badaniami, konferencjami, promocjami. Aż dziwne, że Minister Finansów nie chce się przyjżeć wpływom na rzecz NFOŚiGW, które mogłyby stać się dochodami budżetu państwa zapisanych w innych ustawach - nie trzeba by sięgać po pieniądze OFE. Widocznie Rząd jest pod silną presją lobby ekologicznego-każdy minister Ochrony Środowiska powiązany jest z ekologami. Jednak to rozwiązanie jest znacznie pro społeczne.
9: koni z IP: 77.253.102.* (2010-08-11 08:50)
najlepsza wypowiedż autrora;szczll
10: Grażyna z IP: 91.196.109.* (2010-08-11 08:58)
Państwu zwyczajnie może zabraknąć pieniędzy na wypłaty emerytur dla dzisiejszych 20-, 30-latków.
Jak to?
Dlaczego pokolenie urodzone po wojnie ma pracować na swoje i PRZYSZŁE emerytury?
Dziś brakuje na NASZE emerytury a składane przez NAS składki (45% płacił pracodawca) przez 35 lat to i tak za mało na emeryture.
Niech 20-30 latkowie płaca od swoich zarobków (również tych powyżej 250%) a wkład NASZEGO pokolenia w ich utrzymanie (również na przyszłych emeryturach) był wystarczajacy!!!
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Emeryci i renciści, którzy pobierali nienależne świadczenia, maja powody do niepokoju. Sad Najwyższy w powiększonym składzie uznał, ze ZUS może się domagać bezterminowo zwrotu nienależnie pobranej emerytury lub renty.