Premier powiedział, że polska gospodarka stała się synonimem powodzenia i sukcesu. Dodał, że ten wizerunek zbudowany został wysiłkiem milionów Polaków. "To, że Polska jest tak wysoko oceniana w tych trudnych czasach buduje reputację, a ta reputacja z kolei ma bezpośredni wpływ na polskie pieniądze. Nie trzeba tłumaczyć, jak wielkim skarbem dla Polaków jest właśnie ta niespotykana do tej pory w naszej historii wysoka reputacja, jeśli chodzi o gospodarowanie własnymi pieniędzmi, czasem" - powiedział.

Dodał, że ma nadzieję, iż "różne wydarzenia" nie będą rujnowały tego wizerunku. "Bo na ten wizerunek pracowaliśmy przez lata my wszyscy, wszyscy Polacy. I nie jest on efektem rządów jednej czy drugiej partii, czy triumfu tej czy innej doktryny. To była reputacja zbudowana wysiłkiem, dyscypliną i odpowiedzialnością milionów ludzi" - powiedział.

Rząd chce realizować "kroczące podwyżki" dla nauczycieli

Premier zapowiedział, że rząd chce realizować "kroczące podwyżki" dla nauczycieli. "Mimo że będziemy proponowali cięcia i zamrożenia w różnych dziedzinach życia, to z tego zobowiązania chcemy się wywiązać" - zaznaczył Tusk. "To jest nie tylko zobowiązanie wobec nauczycieli, ale także nasze gruntowne przekonanie, że przyszłość Polski w dużym stopniu zależy od tego zawodu" - dodał.

Premier wyraził opinię, że zabieranie ludziom wtedy, kiedy nie trzeba, nie jest synonimem dobrej reformy. "To jest ciasna doktryna ludzi, którzy lubią zrzucić na barki innych ludzi ciężary, których sami nie ponoszą. Rząd na to na pewno się nie zgodzi" - powiedział premier. Zaznaczył, że nie ma potrzeby obarczania polskiej rodziny nadmiernym ciężarem, aby bezpiecznie przejść końcowy etap kryzysu globalnego.

Droga, którą proponuje rząd jest bezpieczna

Dodał, że droga, którą proponuje rząd jest bezpieczna i zdroworozsądkowa. Wyjaśnił, że w większości krajów UE podejmowane są decyzje, które dla milionów ludzi oznaczają konieczność poniesienia dodatkowych, bolesnych obciążeń. "My na szczęście nie musimy obarczać polskiej rodziny nadmiernym ciężarem, aby bezpiecznie przejść przez ten - mamy wszyscy nadzieję - końcowy etap kryzysu globalnego" - poinformował.Zdaniem premiera decyzje innych państw dotyczące m.in. wstrzymania inwestycji, cięcia wynagrodzeń, rent i emerytur oraz podwyżek podatków, są wynikiem tego, że dwa lata temu przyjęto tam fałszywe założenia. Uznały one, że najlepszym sposobem w pierwszej fazie kryzysu było wydawanie pieniędzy.

Premier wskazał, że Polska takich fałszywych założeń nie przyjęła.Jednocześnie Tusk zapewnił, że jesienią rząd przedstawi pakiet ustaw związanych z reformą finansów publicznych. "Jesienią przedstawimy pakiet kilkudziesięciu ustaw, które będą towarzyszyły budżetowi, wśród których znajdziecie państwo te strukturalne reformy dotyczące m.in. administracji, w tym cięć w administracji, i kulejącej deregulacji" - zapowiedział.Podkreślił, że dyscyplina finansów publicznych w Polsce wzrośnie; zaznaczył, że na tle innych państw jest i tak wysoka, choćby dlatego, że mamy zapisane konstytucyjne progi ostrożnościowe."W naszej ocenie, nasze propozycje wystarczają, by Polskę przeprowadzić przez ten czas kryzysu" - powiedział.

Polska chce być państwem obliczalnym i odpowiedzialnym, ale nie należy popadać w przesadę

Odnosząc się do problemu długu publicznego poinformował, że Polska chce być państwem obliczalnym i odpowiedzialnym, ale podkreślił, że nie należy popadać w przesadę. "Nie ma potrzeby, aby mocniej bić ludzi po kieszeni" - zaznaczył.We wtorek rząd przyjął Wieloletni Plan Finansowy Państwa. Przewiduje on m.in. wzrost stawki VAT o 1 pkt proc. oraz wprowadzenie nowej stawki na żywność w wysokości 5 proc. W efekcie stawki podatku VAT wyniosą: 5, 8 i 23 proc.Po wtorkowym posiedzeniu rządu premier zapewnił, że wzrost VAT nie będzie dotyczył elementarnych produktów żywnościowych. Dodał, że takie towary jak chleb, mąka, nabiał będą objęte niższą, 5 proc. stawką.

Według szefa rządu, podwyżka spowoduje wzrost o kilkanaście groszy dziennego obciążenia przeciętnej polskiej rodziny.Plan przewiduje, że zejście z deficytem finansów publicznych do poziomu 3 proc. PKB nastąpi w 2013 r. Premier przyznał, że jest zakładany też "czarny scenariusz", który mógłby wiązać się z kolejną podwyżką VAT w 2012 lub 2013 r., ale zdaniem Tuska - rząd z tego mechanizmu nie będzie musiał korzystać.

Tusk poinformował, że plan zyskał wsparcie koalicji rządowej.Czteroletni plan, w podziale na poszczególne lata budżetowe, określać m.in.: prognozowane kwoty dochodów i wydatków państwa, kwoty deficytu i potrzeb pożyczkowych budżetu państwa, źródła ich finansowania, czy kwotę państwowego długu publicznego. Według rządowego źródła, do którego dotarła PAP, maksymalny dopuszczalny deficyt budżetowy, zawarty w projekcie planu, w przyszłym roku ma wynieść 45 mld zł, w 2012 roku 40 mld zł, zaś w 2013 roku 30 mld zł.